12 grudnia
czwartek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie wódź nas na pokuszenie

Ocena: 4.8
867

Szósta prośba Modlitwy Pańskiej stała się przedmiotem dyskusji, nad tym, by ją zmienić tak, aby była bardziej zrozumiała. Na jednym biegunie stoją „praktyczne wątpliwości zwyczajnego wiernego”, a na drugim inicjatywy niektórych episkopatów i wypowiedzi papieża Franciszka.

fot. ks. Henryk Zieliński / Idziemy

Kościół Pater Noster na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Poniżej tablica z polskim tekstem „Ojcze nasz”

W Adwencie 2017 r. Konferencja Episkopatu Francji zmieniła tekst prośby, która po polsku brzmi: „I nie wódź nas na pokuszenie”, na: „Nie pozwól, żebyśmy popadli w pokusę”, bądź: „Nie pozwól, żebyśmy ulegli pokusie”. Zmiana ta została przyjęta także w Belgii. Niemało dorosłych i starszych przestawić z modlitwy, którą odmawiali tysiące razy, na nowe tory. W podobnym kierunku w listopadzie 2018 r. poszła Konferencja Episkopatu Włoch, przedkładając prośbę: „Nie opuszczaj nas w pokusie”.

W kontekście tych zmian zapytano papieża Franciszka o szóstą prośbę Modlitwy Pańskiej. Odpowiedział, że „nie wódź nas na pokuszenie” może sugerować Boga jako kusiciela do zła, i stwierdził: Cosi non va – „Tak być nie może”. Na antenie TV 2000 uzasadnił to tak: „To ja upadam, a nie On popycha mnie ku pokusie, aby zobaczyć potem, jak upadłem, bo żaden ojciec tak nie postępuje. Ojciec pomaga, by podnieść się od razu. Tym, kto wodzi cię na pokuszenie, jest szatan, to jego robota”.

W lutym 2018 r. na łamach czasopisma „La Civiltà Cattolica” pojawiła się informacja, że Franciszek sugeruje zmianę tekstu szóstej prośby, aby „nadać w niej pojęciu Boga znaczenie bardziej właściwe i wzbudzające szacunek”. W katechezie wygłoszonej 1 maja 2019 r. podczas audiencji na Placu św. Piotra papież zauważył, że wszystkie współczesne tłumaczenia tej prośby są „trochę kulawe”. Wyjaśniał, że prośba dotyczy starcia między naszą wolnością a pułapkami złego ducha, i zdecydowanie zaprzeczył, jakoby Bóg zastawiał na swoje dzieci pułapki i sidła. Przytoczył fragment Listu św. Jakuba ze stwierdzeniem, że „Bóg bowiem ani nie podlega pokusie do zła, ani też nikogo nie kusi” (Jk 1,13). Dodał: „Nie jest sprawcą zła, a gdy zło pojawia się w życiu człowieka, walczy u jego boku, aby mógł być od niego uwolniony”.

Katecheza Franciszka zintensyfikowała pytanie, czy rzeczywiście jest konieczność zmiany brzmienia szóstej prośby Modlitwy Pańskiej. Z pewnością istnieje sprawa komunikatywności języka, jakim Kościół się posługuje, także języka modlitwy. Tradycyjne łacińskie powiedzenie głosi: Ars orandi, ars credendi – Sztuka modlitwy to sztuka wiary.

 


POKUSA CZY PRÓBA?

Modlitwa „Ojcze nasz” najgłębiej wyraża wiarę chrześcijańską, bo nauczył nas jej Jezus i stoi za nią Jego autorytet. Wszelkie sugestie zmian w tradycyjnych modlitwach Kościoła należy przyjmować z wielką ostrożnością. Ten postulat dał o sobie znać, gdy w 2008 r. ukazało się Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu opracowane przez Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła, w którym zamieszczono przekład: „I nie dopuszczaj do nas pokusy”. Polscy tłumacze wyprzedzili więc późniejsze inicjatywy translatorskie. Niemało do myślenia daje fakt, że o tego typu „nowościach” chętnie informują i promują je świeckie środki masowego przekazu, które nie mają związku z chrześcijaństwem i Kościołem. Często za postulatem jednej zmiany idą żądania kolejnych, aż po zmiany w samym Credo i opartym na Dekalogu nauczaniu moralnym.

Przekład „nie wódź nas na pokuszenie”, et ne nos inducas in tentationem, pochodzi z Wulgaty, starożytnego przekładu Pisma Świętego na łacinę, i w tym brzmieniu, poczynając od VII w. wszedł do liturgii Kościoła Zachodniego. Papież Franciszek, dokonując interpretacji szóstej prośby Modlitwy Pańskiej, ma rację, że Bóg nas nie kusi ani nie przywodzi do złego, patrząc, jak upadamy. Śmiem twierdzić, że taka wykładnia chyba nikomu, kto odmawia „Ojcze nasz”, nie przychodziła do głowy, bo karkołomnie wypacza obraz Boga. Dyskusję należy przenieść na inny poziom, a mianowicie sięgnąć do greckiego oryginału Ewangelii według św. Mateusza. Chodzi o to, by w różnych językach wiernie wyrazić jego pierwotną treść. Nawet gdyby sugerowane zmiany zostały wprowadzone we wszystkich językach, nie dotyczą one chrześcijan greckich, którzy przekładu Modlitwy Pańskiej nie potrzebują.

 


JAK JEST W ORGINALE?

W oryginale greckim, zarówno w pierwszej, jak i trzeciej Ewangelii kanonicznej, prośba brzmi tak samo: kai m? eisenenk?s h?mas eis peirasmon. Słowo eisenenk?s stanowi formę czasownika eispherein – ‘umieszczać’, ‘wprowadzać’, ‘wpuszczać kogoś’, ‘prowadzić/wieść’ kogoś. Odpowiada mu polskie ‘wwodzić’, ‘wystawiać na’, ‘wskazywać kierunek’, ‘iść na czele’. Sens prośby zależy przede wszystkim od tego, jak rozumie się peirasmon, czyli biernik, to jest czwarty przypadek rzeczownika peirasmos. Co znaczy peirasmos? Słowniki podają dwa zasadnicze znaczenia. Pierwsze i podstawowe to: ‘próba’, ‘doświadczanie’, i w takim znaczeniu występuje to słowo w Septuagincie, to jest greckim przekładzie Starego Testamentu, którym posługiwali się autorzy Nowego Testamentu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor zwyczajny, laureat Nagrody Ratzingera, wykładowca Pisma Świętego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 grudnia

Kto ma uszy, niechaj słucha!
Dziś w Kościele:
+ czwartek, II tydzień Adwentu, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 41,13-20; Ps 145,1bc.9-13; Mt 11,11-15
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -