16 maja
poniedziałek
Andrzeja, Jedrzeja, Szymona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Będą wybory?

Ocena: 3.2
205

W najnowszym badaniu pracowni Social Changes Zjednoczona Prawica odnotowuje najlepszy wynik od października 2020 r., a więc od niemal dwudziestu miesięcy. Poparcie dla obozu rządzącego wynosi równo 40 proc. Z kolei Koalicja Obywatelska może liczyć na 25 proc. głosów. Wygląda więc na to, że rosyjska agresja na Ukrainie rzeczywiście przesuwa sympatie Polaków w prawą stronę. Pozostają dwa pytania: czy to chwilowe zjawisko, czy też trwały trend, oraz czy sondażowe powodzenie nie skłoni PiS do przyspieszenia wyborów parlamentarnych.

Pokusa jest z pewnością niemała. Wojna to bowiem „efekt flagi”, a więc skupianie się społeczeństwa wokół władzy. Ale w tym konkretnym wypadku to coś więcej: to potwierdzenie słuszności zasadniczych punktów programowych PiS. Silne państwo, silna armia, niezależność energetyczna, polityka regionalnych sojuszy, przeciwstawianie się Rosji, sceptycyzm co do Niemiec i sojusz z USA – to wszystko obóz Jarosława Kaczyńskiego głosił – i gdy mógł, także realizował – co najmniej od 2005 r. Druga strona, czyli głównie PO, pomyliła się we wszystkich istotnych sprawach. I ten oczywisty fakt, że „Kaczyńscy mieli rację”, będzie miał znaczenie wyborcze.

Wojna, w której Polska nie tylko psychicznie i mentalnie uczestniczy, może okazać się najważniejszym przeżyciem pokoleń, które są dziś aktywne w życiu publicznym. I to z pewnością będzie miało poważne konsekwencje polityczne. Już dziś widzimy, że takie wartości, jak patriotyzm, gotowość do służby ojczyźnie, szacunek dla munduru, zyskują na znaczeniu, podlegają „rewitalizacji”. Z kolei lewicowe przesłanie staje się rażąco nieadekwatne. Jaki sens ma dyskusja o swobodnym wyborze płci, skoro widzimy, że z Ukrainy do Polski uciekają kobiety z dziećmi, a młodzi Ukraińcy wracają z polskich budów, by podjąć walkę z najeźdźcą?

Ale wojna to także koszty. Już pandemia rozregulowała światową gospodarkę, a teraz spadł na nią kolejny cios. Putininflacja – bo i manipulacje cenami energii, i agresja na Ukrainę rzeczywiście nakręciły spiralę cen – staje się coraz bardziej dokuczliwa. Banki centralne muszą podnosić stopy procentowe, co z kolei hamuje gospodarkę. W Polsce wciąż mamy wysoki wzrost gospodarczy i niskie bezrobocie, ale na horyzoncie widać ciemne chmury. Poza tym napływ uchodźców to także duże koszty ponoszone przez nasze państwo. Fala migrantów pogorszyła sytuację na rynku mieszkaniowym, już wcześniej trudną (drożyzna!). Nie wiemy też, jak ułożą się relacje między Polakami a Ukraińcami, którzy do nas przyjeżdżają. Dziś wyglądają one dobrze, może nawet bardzo dobrze, ale zmęczenie z pewnością również się pojawi. W kontekście ekonomicznym i społecznym czas nie będzie więc pracował dla rządu, a to właśnie kwestie socjalne mogą zdecydować o wyniku głosowania. Inna sprawa, że w obliczu kłopotów gospodarczych opozycja też nie ma mocnych kart. Partia Donalda Tuska nie jest wiarygodna w roli opiekuna społeczeństwa w czasie kryzysu.

Czy więc wcześniejsze wybory są możliwe? Tak naprawdę zależy to od decyzji PO, ponieważ w grę wchodzi jedynie samorozwiązanie Sejmu większością dwóch trzecich głosów; każdy inny scenariusz jest zbyt ryzykowny. Partia Tuska wolałaby pewnie czekać na chwilę, gdy rząd dotkną skutki spowolnienia gospodarczego, ale jeśli nie poprze wniosku o szybsze wybory, będzie musiała się gęsto tłumaczyć. Faktycznie obroni przecież rząd PiS, który tak ostro krytykuje. Również PiS będzie musiało wytłumaczyć, dlaczego rezygnuje ze sprawowania władzy, narażając się na zarzuty dezercji. Obóz rządzący wskaże zapewne – zgodnie z prawdą – na kłopoty z sejmową większością i konflikty wewnątrz Zjednoczonej Prawicy. Nowe wybory pozwoliłyby PiS na zwiększenie spójności swojego zaplecza, a tym samym na większą skuteczność rządzenia w czasach, w których nie brakuje zagrożeń, ale i wielkich szans.

Ostatecznie o wszystkim zdecyduje Jarosław Kaczyński. Takie decyzje lider zawsze podejmuje samotnie, bo to ostatecznie będzie jego odpowiedzialność polityczna i historyczna. Moim zdaniem ryzyko jest ogromne, ale chyba warte podjęcia. Za półtora roku sytuacja, z punktu widzenia obozu rządzącego, lepsza raczej nie będzie. Wszystko jednak pod warunkiem, że do wyborów uda się dojść spokojną, zgodną drogą. Jeśli samorozwiązanie Sejmu bądź inny scenariusz miałyby się wiązać z wojną domową, to lepiej zrezygnować i czekać do jesieni przyszłego roku. Polacy, którzy codziennie słyszą o powadze sytuacji, o zagrożeniu, o wojnie tuż za rogiem, nie wybaczą, jeśli poczują, że interesy partyjne przeważają nad państwowymi.

Idziemy nr 19 (862), 08 maja 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 maja

Poniedziałek, V Tydzień Wielkanocny
Święto św. Andrzeja Boboli, prezbitera i męczennika
...aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 17,20-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter