19 kwietnia
piątek
Adolfa, Tymona, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Internacjonalizm wczoraj i dziś

Ocena: 2.1
1070

Waży się przyszłość Białorusi, a więc zarazem – rozstrzyga się geopolityczna przyszłość Polski. Putin chce wymusić na Białorusi wstąpienie do „państwa związkowego”, czyli po prostu połączenie z Rosją. Bezpośrednim narzędziem jest presja ekonomiczna, groźba podwyższenia opłat za dostawy energetyczne. Polska powinna podjąć energiczne działania na forum międzynarodowym, mobilizujące państwa i organizacje międzynarodowe, szczególnie instytucje Unii Europejskiej, do obrony niepodległości Białorusi. Powinniśmy działać razem z państwami bałtyckimi, ale również ze Szwecją i Finlandią. Pamiętając, że niezależnie od krytyki polityki Alaksandra Łukaszenki – suwerenność państwa, którym kieruje, jest istotnym czynnikiem naszego bezpieczeństwa.

Stosunek do nacisków Moskwy na Mińsk będzie testem solidarności europejskiej, podejścia naszych zachodnich partnerów do Polski i państw bałtyckich. W tej sprawie możemy i powinniśmy po prostu żądać uwzględnienia interesów naszego regionu. W imię czego? W imię traktatowych obowiązków Unii i wiarygodności zasad, na które powołują się nasi zachodni partnerzy. A nasz postulat jest bardzo prosty: pomoc ekonomiczna dla Białorusi, na którą Unię jako całość zupełnie stać, połączona z planem zapewnienia jej bezpieczeństwa energetycznego. Już sama perspektywa zmiany polityki białoruskiej powinna wpłynąć na osłabienie nacisków przez Rosję i akceptację (zadowalającego przecież dla niej) obecnego stanu rzeczy. Nie chodzi więc o wszczynanie konfliktu, ale o skuteczne przeciwdziałanie zwiększaniu napięć międzynarodowych.

Państwa Europy potrzebują suwerenności i potrzebują treści moralnej, określającej sens ich polityki. Ta treść to właśnie tradycja, zasady, które spajają łańcuch pokoleń tworzących naród. To więcej niż pamięć, bo tradycja jest tą częścią dziedzictwa, które mamy obowiązek przekazać następnym pokoleniom.

Węgrzy podjęli decyzję o odbudowie pomnika ofiar Węgierskiej Republiki Rad z 1919 roku. Ten pomnik jest nie tylko pamiątką cierpień, ale i zwycięstwa narodu węgierskiego nad komunizmem. Zwycięstwa o wymiarze międzynarodowym. Tak jak nasi dziadkowie ocalili świat w czasie bitwy warszawskiej, tak zwycięstwo Węgier nad rewolucją komunistyczną zatrzymało jej eksport do państw sąsiednich. Następnym jej krokiem miało być bowiem utworzenie Słowackiej Republiki Sowieckiej.

Pomnik ma ponownie stanąć przed Parlamentem, tam, gdzie stał do czasu zburzenia go przez komunistów. W ostatnim czasie stał tam nowy pomnik Imre Nagy’a, szefa rządu z czasów powstania 1956 roku. Ten ma zostać przeniesiony na inne godne miejsce. Wszyscy powinni się cieszyć. Ale „Gazeta Wyborcza” się bardzo martwi. Istotnie, pomnik ofiar Węgierskiej Republiki Rad będzie przypominał, że ani komunizm nie był żadną koniecznością dziejową, ani marksizm – intelektualną. I że sprawiedliwość może zwyciężyć, nawet jeśli próbowano ją wyrzucić na „śmietnik historii”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -