4 czerwca
czwartek
Kwiryny, Franciszka
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jestem katolikiem, ale...

Ocena: 0
2869
Objawił się kolejny „katolik ale”. To Rafał Grupiński, szef klubu Platformy Obywatelskiej. Udzielił on na łamach „Rzeczpospolitej” wywiadu, z którego wynika, że uważa się za katolika, ale nie takiego, który stara się rozumieć i przekazywać naukę Kościoła, lecz takiego, który poucza Kościół, jaką moralność głosić powinien. „Jestem katolikiem, ale nie mam nic przeciwko małżeństwom homoseksualnym czy in vitro” – objawia swoje „credo” Grupiński. Po czym oskarża: „A Kościół, przeciwstawiając się in vitro, staje się współodpowiedzialny za część rozwodów w Polsce”.

To oskarżenie jest tak samo absurdalne jak biadolenia, że nauka Kościoła w sprawie prezerwatyw powoduje szerzenie się AIDS w Afryce. Zakłada bowiem, że jakieś małżeństwo z pobożności lub strachu przed Kościołem nie decyduje się na in vitro w Polsce przecież dozwolone, ale potem – już bez żadnego zważania na katolickie nauczanie – bierze rozwód. Analogicznie jakiś Afrykańczyk współżyje z kim popadnie, ale za każdym razem przypomina sobie, że jest katolikiem i nie zakłada prezerwatywy, i w rezultacie zaraża siebie i innych. A zatem winny jest Kościół. Ale takie rozumowanie nie trzyma się kupy.

Bo Kościół naucza czystości przedmałżeńskiej i wierności małżeńskiej, a nie tego, że lepiej grzeszyć bez prezerwatywy niż z prezerwatywą. Jeśli ktoś traktuje siebie jako katolika poważnie, to po prostu nie będzie miał przygodnych związków i nie zarazi się AIDS. A jeśli jest rozpustnikiem, to zupełnie się nie przejmuje tym, co Kościół mówi o prezerwatywach. Podobnie katoliccy małżonkowie, jeśli poważnie traktują swoją wiarę, to nie zdecydują się na manipulowanie embrionami i będą pogłębiać więź małżeńską w inny sposób. A jeśli są „katolikami ale”, to podejmą technikę in vitro, co niekoniecznie uchroni ich przed rozwodem. A poza tym, poseł Grupiński powinien wiedzieć, że małżeństwa w Polsce potrzebują przede wszystkim materialnej stabilności, a nie ideologicznego finansowania z kasy państwowej przeznaczonego na dłubanie przy ludzkich zarodkach.

Co do otwartości Grupińskiego na homopostulaty, to ideologia ta nie tylko jest sprzeczna z katolicyzmem, ale po prostu niebezpieczna dla ludzkiej cywilizacji. W całym tym gejowskim, lesbijskim i transseksualnym szumie nie chodzi bowiem o wrodzone prawa człowieka, ale o kolejną rewolucję tworzenia „nowego człowieka” i „nowego społeczeństwa”. O zmianę podstawowych pojęć i praw. Homoseksualna działaczka Masha Gessen przyznała niedawno całkiem otwarcie, że chodzi o to, aby tradycyjna instytucja małżeństwa przestała istnieć, aby prawnie były usankcjonowane przeróżne związki. Sama Gessen chełpi się, że jej „rodzina” to 5 dorosłych osób, które są „rodzicami” trojga dzieci. I coś takiego ma być – zdaniem homoseksualnej aktywistki – przyszłością… Osoby homoseksualne w Polsce mogą przecież mieszkać razem i umocowywać prawnie swe więzi w istniejącym porządku prawnym. A załatwienie pewnych kwestii, jak np. prawa do informacji o chorobie partnera, nie wymaga wprowadzania instytucji homoseksualnych małżeństw.

Problem z takimi katolikami jak Grupiński nie polega na tym, że mają wątpliwości co do jakiegoś elementu katolickiej nauki. Wątpliwości – rzecz ludzka. Problem polega na tym, że oni nie mają wątpliwości, tylko przyjmują bezkrytycznie obowiązujące mody i mądrzą się na temat niedorastania Kościoła do wyzwań zjednoczonej Europy. Grupiński sugeruje, że brak zgody na nowoczesność odpycha młodych od Kościoła i jest przyczyną braku powołań. Ha! ha! ha! Jakby poseł wystawił nos poza własne środowisko, to zobaczyłby, że powołania kapłańskie rodzą się tam, gdzie jest żywa wiara i wierność nauczaniu Kościoła, a nie in vitro i małżeństwa gejowskie. Niektóre wspólnoty protestanckie już się „unowocześniły”. Z opłakanym skutkiem. Jak się jeszcze bardziej „unowocześnią”, to po prostu wymrą. Jeśli więc poseł Grupiński chce dobra dla Kościoła, to niech bardziej stosuje się do wskazań bł. Jana Pawła II niż swego partyjnego szefa.

Dariusz Kowalczyk SJ
dkowalczyk(at)jezuici.pl

Idziemy nr 19 (400), 12 maja 2013 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 czerwca

Czwartek, IX Tydzień zwykły
+ święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana
Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Rdz 22,9-18 lub Hbr 10,4-10; Ps 40,7-11b.17; Mt 26,36-42
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter