25 sierpnia
niedziela
Luizy, Ludwika, Józefa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kto będzie rządził?

Ocena: 0
340

Strona opozycyjna wciąż trawi majową klęskę wyborczą. „Schetyna nie pociągnie. Nikogo nie poderwie” – orzekł Zbigniew Hołdys. Podobnie Magdalena Środa, według której lider PO to „cienias”, który „się nie uczy, nie kuma”, a listę zarzutów wobec niego można „ciągnąć w nieskończoność”. Władysław Frasyniuk wprost wzywa do zmiany przywódcy opozycji, stwierdzając, że to „polityk, któremu Polacy nie ufają, który ustawicznie prowadzi partię od klęski do klęski i który nie ma szans poprowadzić opozycji do zwycięstwa”.

Ale te słowa niczego nie zmienią: Grzegorz Schetyna poprowadzi do boju zarówno Platformę, jak i całą Koalicję Europejską, choć już pewnie pod nowym szyldem. Bo również PSL wróci do szeregu, być może negocjując jeszcze więcej. Na tym właśnie polegało znaczenie wyborów europejskich: są one tak blisko jesiennego głosowania, że niewiele już można zmienić. Opozycji nie udało się nawet przyhamować prowokatorów, którzy podczas tzw. Parady Równości znów dopuścili się kilku bezeceństw. Dlaczego mieliby się powstrzymywać, skoro zaprogramowano ich w jednym kierunku? Co ich obchodzi los Schetyny? Kto wie, czy to właśnie rządy prawicy nie gwarantują owym „aktywistom” dobrego życia? George Soros jest zapewne szczególnie hojny dla „ofiar reżimów”, czy to polskiego, czy węgierskiego.

Smuta po stronie opozycji trwa więc nadal. Wprawdzie co chwila ktoś ogłasza, że to już koniec żałoby po klęsce, ale żadne z zaklęć nie działa. Nawet Donald Tusk nie umiał skutecznie pocieszyć swoich zwolenników. Doradzał więcej uśmiechu, ponieważ „smutasy nigdy niczego nie wygrają”, ale sam zaciskał mocno pięści. Sugerował, że atak na Kościół i wiarę był błędem, ale dyskretnie pominął swój udział w nakręceniu tej nagonki. Zalecał dalsze poszerzenie opozycyjnego sojuszu, ale nie podał rozwiązania kluczowego pytania: jak pójść jeszcze bardziej na lewo, nie tracąc centrum? Mówił o „kilkudziesięciu tysiącach” ludzi zgromadzonych w Gdańsku, ale, jak policzyli internauci, słuchało go najwyżej osiem tysięcy.

Opozycja dochodzi więc do konkluzji, że trzeba liczyć na łut szczęścia. „Siedem punktów procentowych przewagi to dużo, ale bardzo łatwo wyobrazić sobie sytuację, że PiS dostaje trzy punkty procentowe mniej, a PO cztery punkty procentowe więcej, i wtedy opozycja ma wygraną w kieszeni. To nie jest dystans, który dyskwalifikuje” – stwierdził Paweł Kowal, dobrze podsumowując całą dyskusję. Ma być ciężka praca, nowy sztab, nowi analitycy i więcej kontaktów ze zwykłymi Polakami, zwłaszcza ze wsi i małych miasteczek. Ma być mniej o ideologii, a więcej o smogu, drożyźnie i służbie zdrowia. Recepta dość racjonalna, ale chyba już spóźniona. Przed nami wakacje, a potem tylko miesiąc prawdziwej kampanii; wybory bowiem, jak wszystko wskazuje, odbędą się w pierwszym możliwym terminie, czyli 13 października.

Obóz rządzący ma inne problemy. Przede wszystkim: jak nie spocząć na laurach, jak bronić się przed samozadowoleniem? Tu można liczyć na wielkie doświadczenie Jarosława Kaczyńskiego, który wie, że w polityce minione sukcesy niczego nie gwarantują. Ale jest także inny problem: jak nie toczyć wczorajszej wojny? Dwie ostatnie kampanie, które przyniosły PiS tak duże sukcesy, oparte były na sile programów socjalnych; jesienią również odegrają główną rolę, bo wyborca nad urną zada jednak sobie pytanie, czy ryzykować utratę 500+ i trzynastej emerytury. Czy to jednak wystarczy? Trzeba pamiętać, że opozycja z pewnością szykuje jakąś nową „wunderwaffe”, coś analogicznego do „pedofilii w Kościele”, po którą to broń sięgnęła w maju. W PiS pocieszają się, że z kampanii na kampanię lepiej reagują na tego typu bombardowanie, że umieją znaleźć taką odpowiedź, którą akceptują Polacy, i to także w sprawach, wydawałoby się, bez wyjścia.

Sondaże poparcia dla partii potwierdzają dominację PiS. Ale ważniejsze są te sondaże, w których pyta się Polaków o to, kto ich zdaniem będzie rządził jesienią. Tu zaś widać gwałtowny przyrost przekonania, że po wyborach władza się nie zmieni (przed eurowyborami sądziło tak 43 proc. badanych, po eurowyborach aż 56 proc.; badanie pracowni Social Changes). Dla prawicy to dobry prognostyk przed październikiem. Jeśli uniknie pychy, wygra kolejne cztery lata.

 

Idziemy nr 24 (713), 16 czerwca 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 sierpnia

"Są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi."

Dziś w Kościele: niedziela XXI tygodnia zwykłego 
+ Wspomnienie bł. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Iz 66,18–21, Ps 117, Hbr 12,5–7.11–13, Łk 13, 22–30
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -