7 lipca
wtorek
Cyryla, Estery, Metodego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nowy totalitaryzm

Ocena: 3.3125
912

Pewien internauta podzielił się ze swoimi czytelnikami relacją swojego przyjaciela, który pracuje obecnie w Stanach Zjednoczonych. – Duże miasto na wschodnim wybrzeżu, branża informatyczna, resztę musiałem zanonimizować – informuje, i przytacza taką oto opowieść: „Parę miesięcy temu zmieniłem firmę m.in. dlatego, że przez cały miesiąc (w tej poprzedniej firmie) w czerwcu świętowaliśmy „tęczę”. Dostaliśmy od firmy tęczowe kubki, flagi, na co dzień było przemówienie, a na końcu była impreza, na której każdy miał się przebrać za „drag queen”. Oczywiście w tym nie uczestniczyłem. Myślałem, że nowa firma będzie lepsza. Niestety, coś się zmieniło. Logo firmy teraz jest tęczowe, a CEO jak wysyła e-maila to podpisuje się na tęczowo. Poza tym ogłoszono, że 19 czerwca mamy święto i będzie video-konferencja dla wszystkich pracowników, podczas której będzie minuta ciszy, bo jest rocznica proklamacji zniesienia niewolnictwa. Będziemy siedzieć przez 1-2 minuty, patrzeć w monitor komputera i milczeć. Nie wiem, dlaczego ja mam milczeć. My w Polsce nie mieliśmy czarnych niewolników”.

Relacja w sumie wstrząsająca. Nasuwa się skojarzenie z czasami obowiązkowej przynależności do ZMP, z czasami kultu Stalina. Jedna ideologia, jeden system wartości, wszystko obowiązkowe i w istocie przymusowe. Jedyną możliwością sprzeciwu jest absencja pod fałszywym pretekstem (zapewne niezbyt częsta), a czasem ukradkowe, ironiczne spojrzenie, wymienione z kimś, kto myśli podobnie (choć czy to ostatnie nie jest w sumie zbyt ryzykowne?). Kto się nie podporządkuje, ten co prawda nie trafi na razie do łagru, ale niemal na pewno wyląduje na marginesie życia społecznego. Nie ma co marzyć o sukcesach w polityce, nauce, biznesie. Ale nie może też liczyć, że wychowa swoje dzieci. Coraz bardziej totalitarne państwa i to mu zabiorą.

Do naszej redakcji przyszła pani z pewnej organizacji międzynarodowej, analizującej sytuację w Polsce przed wyborami. „Czy ta dyskusja o ideologii LGBT nie jest sztuczna, daleka od prawdziwych problemów zwykłych ludzi?” – zapytała. Nie, odpowiedziałem, to jest bardzo ważna, być może najważniejsza dyskusja, z jaką mamy dziś do czynienia. „Ale dlaczego?” – dopytywała. Odpowiedziałem: ponieważ tam, gdzie wygrywa ideologia LGBT (a przecież ona istnieje, bo czegoś na tych genderowych katedrach nauczają), tam kończy się wolność. Pani dociskała: „Jak to kończy się wolność? W jaki sposób?”. Po prostu się kończy, szybko pojawiają się i zwyciężają tendencje totalitarne. My, tu, na wschodzie kontynentu, już je czujemy. „Zamordyzm” rozpoznajemy z pewnością lepiej niż Europejczycy z Zachodu, których w tej sferze dużo łatwiej oszukać.

Wolność – tak jak ją tradycyjnie pojmowaliśmy na Zachodzie, a więc związana ze swobodą wyrażania opinii, wolnością słowa, zrzeszania się, z prawem do zmiany władzy – znów się cofa i to dramatycznie szybko. Coś, co wydawało się marszem ku historycznemu przeznaczeniu ludzkości, okazuje się około stuletnim epizodem, rozpiętym między Wiosną Ludów i jej skutkami a początkiem XXI wieku (w świecie anglosaskim nieco dłuższym). Znów wraca cenzura, coraz twardsze represje, niszczenie konkurencyjnych światopoglądów. Świat wkracza w nową epokę, być może w sferze układu sił i mechanizmów władzy bliższą feudalizmowi albo starożytności niż prawdziwej demokracji parlamentarnej. Rodzi się nowy ład. Taki, w którym zdecydowana większość będzie potrafiła żyć, ale też taki, który będzie brutalny i okrutny wobec tych, którzy staną mu na drodze. Ludzkość w końcu kiedyś, dostrzeże swoją fatalną pomyłkę, ale trochę potrwa, zanim znajdzie wyjście z tej pułapki. Ile? Może 100 lat, może więcej. O ile w ogóle będzie to jeszcze możliwe.

Polska jest na światowym ocenie małą łódką. Próbuje jeszcze stawiać opór, choć – nie ukrywajmy – coraz słabiej. Ale mimo to warto wygrać jeszcze parę lat oddechu, choćby częściowej ochrony przez nowym bolszewizmem. Bo może zdarzy się jakiś cud, i ziemianie jednak nie oddadzą bez oporu swojej wolności i swoich dzieci? Może się obudzą, podejmą walkę? Przecież wszystkich chyba nie da się zastraszyć.

Idziemy nr 26 (766), 28 czerwca 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 lipca

Wtorek, XIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Jezus głosił Ewangelię o królestwie
oraz leczył wszystkie słabości i choroby

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Oz 8,4-7.11-13; Ps 115,3-10; Mt 9,32-38
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter