17 września
piątek
Franciszka, Roberta, Justyna
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prawda etapu

Ocena: 0.8
1441

Donald Tusk powrócił i opowiada nam różne rzeczy. Na przykład, że Ewa Kopacz chciała wprowadzić programy socjalne i miała już przygotowane coś podobnego do 500+. Hmm… Może i chciała, ale przecież pamiętam, co mówili prominentni politycy jej ugrupowania, kiedy programy socjalne rzeczywiście wprowadzano. Jacek Rostowski stwierdził stanowczo, że na takie programy nie ma i nie będzie pieniędzy. Wielu perorowało, że 500+ to nieodpowiedzialne rozdawnictwo, które szybko doprowadzi do finansowego krachu, bo pieniądze nie spadają z nieba. Ten przypadek skłonił mnie do refleksji nad pojęciem prawdy, nie tylko w polityce.

Według klasycznej definicji prawda polega na zgodności sądu z faktycznym stanem rzeczy, którego ów sąd dotyczy. Innymi słowy, prawdziwy jest sąd, który wyraża to, co ma czy też miało miejsce w rzeczywistości. Jeśli zatem mówię, że wczoraj wieczorem byłem w kinie, to ten sąd jest zgodny z rzeczywistością albo nie. Jeśli rzeczywiście byłem w kinie wczoraj wieczorem, to taki sąd jest prawdziwy. Trudno zanegować taką definicję prawdy, ale przy bardziej złożonych sądach nasuwa ona określone problemy, jak na przykład to, kto i jak jest w stanie określić „faktyczny stan rzeczy”. Niemniej, nawet jeśli nikt z ludzi w danym momencie nie jest w stanie tego określić, to przecież jakiś faktyczny stan rzeczy istnieje. A zatem można wypowiedzieć na jego temat prawdę, choć jest ona trudno weryfikowalna. Czym innym jest bowiem prawda, a czym innym jej wykazanie.

Przeciwieństwem prawdy jest kłamstwo, ale nie tylko. Często zapominamy, że nie każda nieprawda jest kłamstwem. Wszak nieprawda może być błędem. Ktoś wypowiada zdanie fałszywe, ale jest przekonany, że to, co twierdzi, jest zgodne z rzeczywistością. Nie kłamie, ale po prostu się myli. Z kłamstwem mamy do czynienia wówczas, gdy ten, kto wypowiada sąd, wie, że jest on niezgodny z rzeczywistością. Niekiedy zarzucamy kłamstwo komuś, kto coś obiecywał, ale obietnicy nie dotrzymał. Niekoniecznie mamy rację. Bo być może obietnica była wypowiedziana ze szczerą intencją jej dotrzymania, ale potem nowe okoliczności sprawiły, że realizacja obietnicy okazała się niemożliwa albo niewskazana. Trzeba też odróżnić sądy oznajmujące wypowiadane z pełnym przekonaniem od opinii, które byłyby raczej przypuszczeniem, wyrażeniem możliwości itp. Ponadto bywa tak, że wypowiadamy sądy złożone, w których część jest prawdziwa, a część nie. Taka sytuacja może być niezamierzona, czyli wynikać z błędu, ale może być też przemyślaną manipulacją, by kłamstwu nadać pozory wiarygodności.

W komedii Stanisława Barei „Miś” jest scena, kiedy to robiący propagandowe filmy reżyser stwierdza: „Jest prawda czasu i jest prawda ekranu”. Prawda w realnym komunizmie niewiele miała wspólnego z rzeczywistością. Jeśli rzeczywistość nie nadążała za ideologią, tym gorzej było dla rzeczywistości. W marksizmie mamy bowiem prawdę dialektyczną, która w gruncie rzeczy polega na tym, że prawda jest tym, co na danym etapie służy rewolucji. To tzw. prawda etapu. Analogicznie jest we współczesnym neomarksizmie. Widać to na przykład w podwójnych standardach, czyli dialektycznym myśleniu lewicowo-liberalnej wierchuszki Unii Europejskiej. Tam, gdzie rządzą konserwatyści (nie mylić z tzw. konserwatystami w Wielkiej Brytanii), wszystko jest nie tak. To samo rozwiązanie prawne w jednym kraju jest okej, a w drugim stanowi naruszenie praworządności. Wszystko zależy od tego, kto jest u władzy i czy jest wystarczająco lewicowo-postępowy.

Mówi się, że żyjemy w epoce postprawdy. Pojęcie to oznacza, że prawda w klasycznym znaczeniu została odłożona do lamusa, a liczy się tzw. kreowanie rzeczywistości, fakty medialne, narzucanie swojej narracji itp. W związku z tym niektórzy twierdzą, że wszystko stało się relatywne. I tak, i nie? Relatywizuje się przede wszystkim dziedzictwo chrześcijańskie, ale pojawiają się nowe „prawdy”, które są narzucane i egzekwowane w coraz bardziej bezwzględny sposób. Wszak neomarksizm, tak jak marksizm, ma swoje dogmaty. Tyle że dawniej było więcej przemocy fizycznej, a dziś jest więcej skutecznego prania mózgów.

W tym wszystkim łatwo się pogubić. Kościół wydaje się zagubiony właśnie z punktu widzenia misji głoszenia prawdy. Dlatego trzeba nam powracać do zdania z Ewangelii: „Ja jestem prawdą” (J 14, 6).

Idziemy nr 29 (820), 18 lipca 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 września

Piątek, XXIV Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Roberta Bellarmina, biskupa i doktora Kościoła albo wspomnienie św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, biskupa
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 8,1-3
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter