30 czerwca
czwartek
Emilii, Lucyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sprawa jest poważna

Ocena: 3.53333
935

Kilka dni temu poseł PiS Leszek Dobrzyński podzielił się swoją refleksją po posiedzeniu sejmowej komisji obrony. „Na sejmowej komisji ON podsumowującej pięciolecie WOT niespodzianka: głosy posłów opozycji chwalących działania terytorialsów i uznających wcześniejsze ostre słowa krytyki wobec tej formacji za przesadzone” – stwierdza Dobrzyński. I dodaje: „Żeby tak jeszcze taka sama refleksja ze strony pewnych mediów…”. Z jednej strony cieszy refleksja w tej sprawie po stronie opozycji. Z drugiej powstaje pytanie, dlaczego nie zdobędą się na taką refleksję publicznie, w świetle kamer. Po trzecie, fakt, że to obóz rządzący znów miał rację, niczego nie zmieni. Partie opozycyjne głębszych wniosków nie są w stanie wyciągnąć i wciąż głoszą chwałę III RP – państwa niedokończonego, obarczonego grzechem okrągłego stołu i Magdalenki.

Pomyłka opozycji w sprawie Wojsk Obrony Terytorialnej była rzeczywiście spektakularna. Nowy rodzaj sił zbrojnych jest kluczowy w obliczu wojen hybrydowych, czyli działań operujących poniżej progu otwartej agresji, trudnych do przewidzenia, bardzo lokalnych. Elastyczne, dobrze znające swój teren oddziały są w tej sytuacji kluczem do odparcia ataku. Pokazała to batalia o szczelność polskiej granicy, w której chodziło nie tylko o siłowe powstrzymanie najbardziej spektakularnych szturmów na granicę – co mogą zrobić regularne oddziały oraz policja – ale także o zabezpieczenie całego pasa przygranicznego. Na marginesie: dziś już widać, że szturm na polskie granice był częścią wielkiego planu Putina. Gdyby Mińskowi i Moskwie udało się otworzyć nowy kanał migracyjny, zalałyby Europę setkami tysięcy ludzi. W rezultacie zachód kontynentu zmagałby się z potężnym kryzysem społecznym i politycznym i nie byłby zdolny do powstrzymania Putina w obliczu agresji na Ukrainę. Broniąc skutecznie granicy polsko-białoruskiej, wygraliśmy więcej, niż sądzimy.

Sprawa jest poważna. Jak powiedział w Kijowie premier Mateusz Morawiecki, żyjemy u podnóża wulkanu, którym jest Rosja. I nawet jeśli tym razem Moskwa nie uderzy na Kijów, to może to zrobić za rok, dwa, za dekadę czy nawet dwie. To jest nasz los: spokoju nie będzie, a jeśli będzie, to złudny. Musimy uznać realia i odpowiedzieć na nie w sposób najbardziej rozsądny, zgodnie z hasłem: „Chcesz pokoju, szykuj się do wojny”. Potrzebujemy solidnych sojuszy, silnej armii i – co najważniejsze – dużej spójności społecznej. Nie możemy dalej iść w stronę zdziecinnienia, nihilizmu, niszczenia rodziny, obyczaju, wiary, naśladowania najgłupszych pomysłów Zachodu. My musimy zachować wolę trwania i istnienia. Bez tego żadna armia nie obroni żadnego państwa, a wszystko wcześniej czy później rozpadnie się niczym domek z kart.

Cóż na tym tle proponuje opozycja? Chce dalej „rozwijać samorządność”, aż do faktycznego rozbicia dzielnicowego na poziomie wojewódzkim. Chce sprywatyzować najważniejsze spółki skarbu państwa, bez których państwo polskie nie będzie miało w ręku żadnych poważnych narzędzi gospodarczych. Chce zrezygnować ze złotego na rzecz euro, co pozbawi nas możliwości prowadzenia własnej polityki pieniężnej, a finalnie uniemożliwi skuteczne gonienie Zachodu. Zamierza też zniszczyć media publiczne, oddając całość debaty publicznej w ręce potężnych koncernów, głównie zagranicznych, które – jak pokazał kryzys graniczny – nawet w chwili poważnej próby nie są w stanie zdać egzaminu. Wreszcie, obok flagi biało-czerwonej chce wywiesić flagę tęczową. Do tego dochodzi coraz bardziej widoczne uzależnienie głównych sił opozycyjnych od czynników zagranicznych. W ostatnich latach zaciągnęły one potężne zobowiązania w ramach strategii „ulica i zagranica”. Zakłamanie obrazu Polski w mediach zagranicznych oraz konkretne działania instytucji międzynarodowych, zwłaszcza unijnych, to dług, który partie III RP będą musiały spłacić, gdy dojdą do władzy. I będą płaciły – polskimi interesami, rezygnacją z projektów infrastrukturalnych, które zagrażają dominacji Niemiec.

To jest polski dramat: naturalna w systemie demokratycznym zmiana władzy może przynieść kryzys polskiej państwowości, a nawet katastrofę o wymiarach dziejowych. Wnioski są oczywiste: ci, którzy chcą, by Polska trwała jako państwo niepodległe, nie mogą popełniać prostych błędów, muszą mieć świadomość stawki, o którą grają. Z kolei ci, którzy sympatyzują z opozycją, powinni przemyśleć opozycyjną propozycję dla Polski. To nie jest łatwe, ale nie ma innego wyjścia: trzeba apelować o refleksję. Państwo polskie na jednej nodze może nie ustać, zwłaszcza gdy wchodzimy w okres silnych przeciągów. Z piorunami.

Idziemy nr 08 (851), 20 lutego 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 czerwca

Czwartek, XIII Tydzień zwykły - wspomnienie Świętych Pierwszych Męczenników
św. Kościoła Rzymskiego

On wstał i poszedł do domu.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 1-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter