16 stycznia
sobota
Marcelego, Włodzimierza, Waldemara
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Adwent: oczekiwanie, nadzieja i tęsknota

Ocena: 1.25
652

Łaciński czasownik advenire, od którego pochodzi nasze słowo „adwent”, oznacza tyle co przychodzić, nadchodzić, przybywać, ukazywać się…

fot.xhz

Warto dodać, że ten sam czasownik pojawia się w łacińskiej wersji modlitwy Pańskiej, kiedy mówimy Adveniat Regnum Tuum, czyli „przyjdź Królestwo Twoje”.

Słowo advenio wskazywało w Cesarstwie Rzymskim m.in. na przybycie jakiegoś dostojnika państwowego i objęcie przez niego urzędu. W starożytnej literaturze chrześcijańskiej pojawiało się w różnych kontekstach niemal od III w., a w wiekach IV i V zaczęto nim określać w różnych regionach Europy szczególny okres poprzedzający święto przyjścia Pana, czyli adventus Domini. W Rzymie od pontyfikatu św. Grzegorza Wielkiego († 604) adwent obejmował cztery tygodnie. Od IX w. ten czas wzbogacono teologicznie i duchowo o aspekt eschatologiczny i adwent stał się także okresem przygotowania na ostateczne przyjście Zbawiciela na końcu czasów.

Tak pozostało do dzisiaj: w adwencie czekamy z wiarą najpierw na liturgiczną celebrację pierwszego przyjścia Chrystusa, gdy narodził się z Maryi Dziewicy, a jednocześnie przygotowujemy się na Jego powtórne i definitywne przyjście, kiedy będzie „sądzić żywych i umarłych”.

 


OCZEKIWANIE

Oczekiwanie jest rzeczywistością dobrze nam znaną z codziennego życia. Czekamy na wynik egzaminu, przyjazd krewnych czy przyjaciół, pokonanie jakiejś życiowej trudności, wyzdrowienie (jakże aktualne oczekiwanie w przypadku wielu naszych sióstr i braci zakażonych koronawirusem) i na wiele innych wydarzeń czy ważnych momentów naszego życia. Papież Benedykt XVI mówił w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” w pierwszą niedzielę adwentu w 2010 r.: „Można by powiedzieć, że człowiek żyje, dopóki czeka, dopóki w jego sercu jest żywa nadzieja. Człowieka poznajemy po jego oczekiwaniu: naszą «wielkość» moralną i duchową można mierzyć tym, czego oczekujemy, w czym pokładamy nadzieję”.

Te słowa Papieża emeryta kierują naszą myśl w stronę oczekiwania adwentowego, które ma trochę inny charakter niż oczekiwanie obecne w wielu codziennych sytuacjach naszego życia, choć w jakiejś mierze łączy się z tamtym. Oczekiwanie adwentowe odnosi się do Zbawiciela, z którym przyjaźń jest naszą najważniejszą relacją życiową i od której zależy nasze szczęście już tu na ziemi i życie wieczne. W kontekście adwentu słowa z Apokalipsy św. Jana 1, 4: „Łaska wam i pokój od Tego, Który jest i Który był, i Który przychodzi” nabierają szczególnego znaczenia i szczególnej aktualności.

Pierwszego przyjścia Mesjasza oczekiwano przez wieki w narodzie wybranym. Sądzono, że ostatecznie wyzwoli On Izrael i ustanowi nowe królestwo. Różne środowiska na różne sposoby wyobrażały sobie to królestwo: jedni bardziej politycznie, inni bardziej religijnie, ale samo oczekiwanie stawało się coraz bardziej powszechne… Jednak gdy Król przyszedł w mało znaczącym Betlejem, jedynie garstka członków narodu wybranego otworzyła się na Niego i Go przyjęła. Inni pozostali w swoim oczekiwaniu i być może – już po Jego zmartwychwstaniu – dziwili się, że coraz więcej ludzi przyjmowało Go jako obiecanego Zbawiciela, który rzeczywiście zmienił losy świata i rodzaju ludzkiego.

Adwent jest czasem oczekiwania na Tego właśnie Mesjasza: czasem, w którym uczniowie Chrystusa starają się wypełniać gorliwiej niż kiedy indziej zadania, jakie Zbawiciel im powierzył. Próbują obudzić swoją wiarę, nadzieję i przekonanie, że z Bożą pomocą mogą zmieniać świat. Nie jest to łatwe. Wystarczy wziąć pod uwagę kontekst, w jakim żyje i działa aktualny wierny w Polsce. On sam jest często zalękniony, bo wciąż nie widać końca pandemii, a bliscy mu ludzie są zarażeni i cierpią. Jest zaniepokojony ostatnimi, bardzo ostrymi manifestacjami przeciwko prawom dotyczącym ochrony życia dzieci nienarodzonych. Ma osobiste problemy w rodzinie czy w pracy itd.

Nic więc dziwnego, że niekiedy traci nadzieję, wraz z fundamentami, które jeszcze nie tak dawno wydawały mu się nie do naruszenia. Tym bardziej że wiele razy próbował pewne rzeczy zmieniać, naprawiać, pokonywać niewłaściwe mechanizmy – i wszystko to okazywało się mało skuteczne. Ks. Janusz St. Pasierb pisał o adwencie we wspomnieniowej książce Gałęzie i liście (Poznań 1985, s. 26): „Nasze życie jest zaczynaną każdego ranka nieustanną walką ze zniechęceniem, smutkiem i rozpaczą, które nabierają siły, w miarę jak słabniemy, jak posuwamy się w latach, gdy powoli opuszcza nas radość. Póki nadziei – póty życia. Ona jest jego siłą i motorem. Jest tak dlatego, że nadzieja związana jest ściśle z miłością i wiarą”.

 


NADZIEJA

Czas adwentu to czas nadziei. Częściej mówi się, pisze, rozważa o dwóch „siostrach” nadziei, czyli o teologalnych cnotach wierze i miłości. Nadzieja pozostaje trochę w cieniu i jest ciągle, przynajmniej w jakiejś mierze, do odkrycia. Chodzi bowiem o ufne oczekiwanie pomyślnej przyszłości pod przewodnictwem Boga. Trzeba to mocno podkreślić: nadzieja chrześcijańska odnosi się bardzo wyraźnie do Boga, kierującego losami świata i człowieka. Tym właśnie różni się od nadziei, o której mówiono w czasach przedchrześcijańskich.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest kapłanem diecezji płockiej, filologiem klasycznym i patrologiem, pracownikiem Stolicy Apostolskiej

Zapowiedź nowego nru tygodnika Idziemy

+ Tygodnik Idziemy na 17 stycznia - dlaczego warto sięgnąć po najnowszy numer?

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 stycznia

Sobota, I Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Hbr 4,12-16; Ps 19,8-10.15; Mk 2,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter