24 września
niedziela
Gerarda, Ruperta, Tomiry
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dziękczynienie: idea i konkrety

Ocena: 5
904

Czy może być coś, co lepiej wyrazi Bożą opatrzność i cel ostateczny, do którego zmierzamy, niż Chrystus Zmartwychwstały? - mówi kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, w rozmowie z ks. Henrykiem Zielińskim.

fot. xhz

Czy idea Święta Dziękczynienia po 16 latach od jej zainicjowania przez Księdza Kardynała trochę nam nie wyblakła?

Zależy, od której strony na to spojrzymy. Jeśli patrzeć przez pryzmat tworzenia kultury wdzięczności, także przez Święto Dziękczynienia, to myślę, że sprawa jest wciąż aktualna. Zarówno to święto, jak i sama świątynia mobilizują nas do częstszego dziękczynienia i pełniejszego zawierzenia Bogu. To był pierwszy cel, który mi przyświecał. Drugim było samo wybudowanie Świątyni Opatrzności. W to dzieło, przez modlitwę i zbiórki pieniężne w pierwszą niedzielę czerwca, zaangażowane były wszystkie polskie diecezje. W ten sposób zarówno pod względem finansowym, jak i przez formowanie świadomości w znaczącym stopniu przyczyniły się do wybudowania świątyni. Sama świątynia – nie mówię o Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego oraz o Panteonie Wielkich Polaków, których budowę wsparł rząd i władze samorządowe – powstała wyłącznie z ofiar darczyńców i sponsorów z całej Polski. Jest to jeden z ogólnopolskich efektów Święta Dziękczynienia. Po oddaniu świątyni do użytku w roku 2016 ten wymiar święta trochę osłabł. Miałem świadomość, że potrzebne jest wczesne otwarcie świątyni, ale to osłabi zaangażowanie wiernych. Część darczyńców, widząc – zwłaszcza w telewizji – świątynię pokazywaną w taki sposób, że wygląda ona na bardziej ukończoną niż jest w rzeczywistości, mogło uznać dzieło za sfinalizowane. Na szczęście nie wszyscy tak to odebrali. Również w tym znaczeniu idea Święta Dziękczynienia trwa.

 

A sprawa naszej niepodległości nie spowszedniała nam? Czujemy jeszcze potrzebę dziękowania za nią?

Gdyby ograniczyć powody dziękczynienia do Konstytucji 3 maja i odzyskania niepodległości w roku 1918, to rzeczywiście wdzięczność za nie osłabła. Ludzie przyzwyczajają się do wolności i traktują wspomniane wydarzenia jako czysto historyczne. Tym bardziej trzeba pielęgnować ogólnonarodowe uroczystości z udziałem władz państwowych, które odbywają się w Świątyni Opatrzności, jak choćby w Święto Niepodległości 11 listopada.

Kiedy jednak ideę dziękczynienia i zawierzenia rozszerzymy, to zauważymy, że przez cały rok przyjeżdżają tutaj różne osoby i organizacje, które dziękują za współczesne wydarzenia, jak choćby za beatyfikację Prymasa Tysiąclecia. To dziękczynienie trwa cały czas.

 

Zarówno świątynia, jak i samo Święto Dziękczynienia miały inspirować do wdzięczności za pontyfikat Jana Pawła II i za Prymasa Tysiąclecia…

Od początku mówiliśmy, i obecność muzeum to podkreśla, że dziękujemy tu szczególnie za dwóch świętych i największych ludzi Kościoła w Polsce przełomu XX i XXI w., czyli za Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. Ich rola w odzyskaniu niepodległości po 1989 r. jest ogromna i nie do przecenienia. Kiedy rozmawiam z ludźmi mającymi dzisiaj mniej niż 30 lat, to przekonuję się, że oni nie mają pojęcia, jak było przed rokiem 1989. Nie wiedzą, ilu ludzi walczyło i cierpiało, żebyśmy byli wolni. To trzeba wciąż przypominać, nie tylko ze względu na przeszłość, ale również na teraźniejszość i przyszłość. To, że dzisiaj w czymś „gonimy Zachód”, jest skutkiem tego, że przez komunę straciliśmy 45 lat. Nasze zapóźnienie nie wynika z naszego lenistwa, tylko z fatalnego systemu, który został nam narzucony w Jałcie.

 

Udaje się Księdzu Kardynałowi umiędzynarodowić tę świadomość?

Byłoby to pożądane. Nie wiem jednak, czy pokolenie współczesnych Czechów, Rumunów, nie mówiąc już o Niemcach, jest świadome, że to my przez Jana Pawła II i Solidarność otworzyliśmy drogę do przemian. Dzięki temu możliwe było obalenie muru berlińskiego, upadek komunizmu w Czechosłowacji, na Węgrzech i w innych krajach naszej części Europy. Niemcy skorzystali maksymalnie, szybko doprowadzili do zjednoczenia swoich dwóch państw. My być może za długo tkwiliśmy w układzie kontraktowym. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, pewnie można było zrobić więcej i wcześniej. Zostaliśmy w takich trochę dżentelmeńskich zobowiązaniach wobec komunistów.

Czasem bywam pytany o stosunek do tzw. wyborów kontraktowych, zwłaszcza teraz, kiedy sprawę tę wyciąga się jako oś sporu przed 4 czerwca. Odpowiadam, że nie mam żalu, że dochodziliśmy do wszystkiego drogą kompromisu, tylko że zatrzymaliśmy się za długo w miejscu, gdy inni skorzystali więcej i poszli dalej.

 

Wracając do św. Jana Pawła II, czy ostatnie szarganie jego pamięci nie osłabiło w nas chęci do dziękczynienia za ten pontyfikat?

Będziemy jak co roku dziękować za Jana Pawła II. Uważam, że powinniśmy go bronić właściwymi metodami. Nie mówieniem o nim na poziomie kremówek i innych anegdot, tylko pogłębianiem znajomości jego nauczania i unikaniem błędu ahistoryzmu. Nie oceniajmy kard. Wojtyły z lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych według naszej dzisiejszej wiedzy we wszystkich sprawach, również tych dotyczących ochrony nieletnich. Inne były wtedy standardy, inne było prawo. On był człowiekiem tamtej epoki, a pod wieloma względami ją wyprzedzał. Nie stosujmy zasady „pars pro toto”, czyli na podstawie jakiegoś fragmentu nie oceniajmy całości. Przyjdzie taki czas, kiedy świat pozbiera się po doświadczeniach z relatywizmem oraz subiektywizmem i powróci do wielkich pontyfikatów Jana Pawła II i Benedykta XVI. Musimy do tego wrócić, bo inaczej ugrzęźniemy w relatywizmie, subiektywizmie i fałszywym rozumieniu wolności.

 

To dlatego zaprosił Ksiądz Kardynał z kazaniem bp. Sławomira Odera – byłego postulatora w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Jana Pawła II?

Motywów było kilka. Na dziękczynieniu za beatyfikację Prymasa Tysiąclecia kazanie mówił bp Jan Kopiec z Gliwic. Chciałem, żeby ten Dzień Dziękczynienia też prowadził biskup z Gliwic, i dobrze się stało, że jest to bp Oder. Drugim powodem jest to, że rzeczywiście zależy mi, żeby dotknąć tematu św. Jana Pawła II. A trzeci jest taki, że bp Oder pochodzi z Torunia, z którym związany był bł. ks. Stefan Frelichowski, którego relikwie w tym roku wprowadzamy do Świątyni Opatrzności. Ten młody ksiądz zginął w Dachau, mając zaledwie 32 lata. Miał doskonały kontakt z młodzieżą harcerską i za to został w czasie wojny aresztowany przez Niemców jako niebezpieczny. Harcerze z różnych gałęzi uznają go za swojego patrona. Chcą się zgromadzić i wprowadzić jego relikwie do świątyni. Mam nadzieję, że nie będzie to jednorazowe zgromadzenie, tylko że na swoje uroczystości będą tu przyjeżdżać.

 

W prezbiterium poświęci Ksiądz Kardynał ośmiometrową figurę Chrystusa Zmartwychwstałego, jako „zwieńczenie idei opatrzności Bożej”. Z jednej strony idea, z drugiej konkret. Jakie jest przesłanie tego zestawienia?

Opatrzność Boża wyraża się w prowadzeniu człowieka do jego ostatecznego celu. Czasem jest to prowadzenie krętą drogą, ale cel jest zawsze ten sam: spotkanie z Bogiem, z Chrystusem Zmartwychwstałym. Czy może być zatem coś, co lepiej wyrazi opatrzność i cel ostateczny, do którego zmierzamy, niż Chrystus Zmartwychwstały? Wielki rzeźbiarz, mający ogromny dorobek, prof. Adam Myjak, wieloletni rektor warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, ze swoim zespołem, wyraził tę prawdę w sposób artystyczny. Odsłonimy i poświęcimy tę rzeźbę na początku Mszy Świętej 4 czerwca.

 

Wyznaczy to kierunek dalszego wystroju świątyni?

Stanie w miejscu – obok ołtarza – centralnym, bo takim jest główna ściana w prezbiterium. Z pewnością jakoś ustawi to kierunek myślenia o wystroju, ale nie spowoduje, że w kaplicach bocznych nie będą się mogli wyrazić artyści o różnych wrażliwościach, tworzący w różnych stylach. Projekt wystroju nie jest jeszcze zamknięty.

 

Chciał Ksiądz Kardynał, żeby Świątynia Opatrzności była czwartym po Jasnej Górze, krakowskiej Skałce i Gnieźnie miejscem ogólnopolskich uroczystości. Jak to idzie?

Jeśli przyjmiemy za miarę kilka tysięcy ludzi, którzy corocznie przejeżdżają na Święto Dziękczynienia nie tylko z Warszawy, ale z całej Polski, od Podhala po Kaszuby, i doda się do tego obecność kilkunastu czy ponad dwudziestu biskupów, to mamy dobry początek.

 

Tam jednak kult wiąże się z konkretnym świętym: Matką Bożą, św. Wojciechem czy Stanisławem. Tu zaś wciąż chodzi o ideę…

Mam takie marzenie, żeby w Świątyni Opatrzności w centralnym miejscu znalazły się jeszcze dwie figury naturalnych rozmiarów przeznaczone do kultu: św. Jana Pawła II i bł. Prymasa Tysiąclecia. Dotknął ksiądz ważnej rzeczy: ludzie potrzebują konkretów, po to przychodzą do sanktuariów.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 24 września

Niedziela, XXV Tydzień zwykły
Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus,
a umrzeć – to zysk.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mt 20, 1-16a
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 
+ Komentarz „Idziemy” - Do każdego inaczej

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter