30 czerwca
czwartek
Emilii, Lucyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Księżowscy krawcy

Ocena: 0
597

Przez ponad 60 lat szyli sutanny – dla ks. Jerzego Popiełuszki, kard. Stefana Wyszyńskiego, kardynałów, biskupów, księży i kleryków. Dwie wykonali dla Jana Pawła II.

fot. Katarzyna Szkudłapska

Barbara i Józef Plutowie są mistrzami w swoim fachu. Wielu dobrych krawców próbowało szyć stroje dla kapłanów, ale praca okazywała się tak żmudna, że szybko rezygnowali. Małżonkowie wypracowali swoją markę nie tylko jakością, ale też terminowością. Zamówienia składali u nich duchowni z odległych stron Polski, nawet jeśli trzeba było jechać kilkaset kilometrów na przymiarkę.

 


NA MIARĘ

Przez ostatnie 28 lat zakład państwa Plutów mieścił się w budynku kurii metropolitalnej przy ul. Miodowej w Warszawie.

– Księża mówili, że „nie czują”, by coś na sobie nosili, bo sutanny są tak lekkie i wygodne – relacjonuje pani Barbara. – Używaliśmy lekkiego płótna. Ważne było ustawienie rękawa, ułożenie kołnierza pod szyją, gdzie są miejsca wrażliwe na otarcia. Styl i krój sutanny, inny od powszechnie spotykanych, mąż przejął od swojego szefa, niektóre rozwiązania wypracował sam – zdradza tajniki pani Barbara.

Zanim małżeństwo w 1982 r. otworzyło własny zakład, pan Józef pobierał nauki u najlepszych krawców, by w końcu stać się kontynuatorem mistrzowskiego fachu. Zaczynał jako siedemnastolatek, zatrudniony w 1957 r. w zakładzie znamienitego krawca Jana Pączkowskiego. Po jego śmierci pracował w zakładzie ucznia zmarłego mistrza, Adama Dąbka, przy ul. Kopernika 18 w Warszawie. – Szyto wtedy garnitury, płaszcze i sutanny, także dla prymasa Wyszyńskiego – wspomina Józef Pluta.

Każdy krawiec po latach pozna uszytą przez siebie sutannę, a te wykonane przez małżeństwo Plutów rozpoznają też sami kapłani. – Jeden z księży profesorów, przebywając w innym mieście z klerykami, powiedział do nich: „To są sutanny od pana Pluty” – śmieje się pani Barbara.

– Szycie sutanny to mozolna, ręczna praca, zajmująca kilka dni od rana do wieczora – nie ukrywa Barbara Pluta. Krawcy szyjący smokingi nieraz próbowali wykonywać także stroje dla duchownych, ale w końcu rezygnowali, mówiąc, że to im się nie opłaca.

Ilość materiału na sutannę zależy od postury kapłana. Przy wzroście 180 cm potrzeba ok. 3,5 metra materiału. Już samo trzymanie na kolanach takiej ilości zwojów jest ciężkie, a trzeba przy tym operować żelazkiem. Dawniej sutanny wykonywano z krepy – ciężkiego i grubego wełnianego materiału, który sprawdzał się zimą. Teraz przeważnie szyje się je z tropiku, czyli luźno tkanego wełnianego materiału, który zapewnia dobrą termoregulację.

– Towary zamawialiśmy na polskim rynku, najlepsze były z Bielska-Białej. Kiedy padł przemysł włókienniczy w Polsce, to przeważnie szyliśmy z materiału sprowadzanego z Rzymu – opowiada pani Barbara.

Dużym wyzwaniem było zdobycie wysokiej jakości dodatków. Kupienie dobrej podszewki było marzeniem – tak dawniej, jak i dziś. W zakładzie państwa Plutów była wykonana z wiskozy, która jest przewiewnym materiałem.

W wykonaniu sutanny ważne jest też dopasowanie kołnierzyka. – Teraz są dobrej jakości gotowe klejonki, ale pamiętam czasy, kiedy klejonkę trzeba było gotować przez wiele godzin z mąki żytnio-pytlowej, żeby kołnierzyk dobrze się trzymał – opowiada pani Barbara.

Jakość nici pozostawiała wiele do życzenia. – Nici przecierały się i odbarwiały po praniu. Po pewnym czasie trzeba było na nowo obszywać dziurki przy guzikach. Jedwabne nici do szycia, obszywania dziurek, jedwab do stebnówek kolorowych i inne materiały przywoził nam z Rzymu zaprzyjaźniony kapłan. Potem kapelan kard. Kazimierza Nycza, który jest Włochem, razem z innymi dodatkami przywoził nam także guziki – wspomina pani Barbara. Liczba guzików uzależniona była od wzrostu. Zdarzali się klienci, którzy chcieli mieć 33 sztuki, a jeśli tyle nie mieściło się na przodzie sutanny, pozostałe przyszywane były przy mankietach.

– Dzieliliśmy się pracą. Mąż zdejmował miarę i kroił materiał, ja dawałam podszewkę, stebnowałam rozpięcia, zajmowałam się pracą przy kieszeniach bocznych, rękawach, dole sutanny, wykonaniu dziurek do guzików. Przy sutannach dla biskupów to mąż przygotowywał dziurki do guzików. Seminarzystom całą sutannę obszywało się sznurkiem, a księżom kołnierzyk i dół rękawa. Najtrudniejsze było uszycie kolorowej sutanny, zwłaszcza czerwonej, wymagającej użycia delikatnych jedwabnych nici. Po każdej sztuce mąż miał czerwone oczy z przepracowania – opowiada pani Barbara.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 czerwca

Czwartek, XIII Tydzień zwykły - wspomnienie Świętych Pierwszych Męczenników
św. Kościoła Rzymskiego

On wstał i poszedł do domu.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 1-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter