12 listopada
wtorek
Renaty, Witolda, Jozafata
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prawda i mit

Ocena: 4.7
910

Mitu o własnej świętości bronimy czasem bardziej, niż prawdy o świętości Boga. Stąd wynika wiele dzisiejszych problemów Kościoła w Polsce.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Od dawna intrygowała mnie historia Barnaby i Pawła w Listrze, opisana w Dziejach Apostolskich. Po wygłoszeniu katechezy Paweł uzdrowił tam człowieka sparaliżowanego. Widząc to tłumy uznały Barnabę za Zeusa, a Pawła za Hermesa, zarzuciły im na ramiona wieńce i chciały im składać ofiary. Apostołom ledwie udało się powstrzymać lud przed tym aktem czci.


Ekscelencja dokonał

Ilu z dzisiejszych apostołów broniłoby się przed takim ubóstwieniem? Pamiętam śp. bp. Stanisława Kędziorę, który początkowo prosił, żeby mu nie dziękować, że np. „Jego Ekscelencja raczył dokonać aktu poświęcenia”. Bo Ekscelencja niczego przecież nie robi zwyczajnie, tylko „dokonuje”. Szczerze zawstydzony bp Kędziora odpowiadał, że wypełnia tylko swój obowiązek. W końcu i on uległ.

Rytuał powitania biskupa bywa u nas bardziej rozbudowany niż liturgia Eucharystii. Kwiaty, wierszyki od dzieci, panegiryki od proboszcza – to wszystko wychodzi na pierwszy plan. Wierni to widzą i czują. Może dlatego, gdy w warszawskiej parafii pojawia się biskup, ludzi przychodzi mniej niż zwykle: bo będzie długo, pompatycznie i sztywno. Kiedyś jako duszpasterz akademicki przekonałem się o tym, gdy na zapowiedzianą Mszę z biskupem studenci nie tylko nie przyszli, ale jeszcze mi podziękowali, że ich wcześniej „ostrzegłem”.


Ksiądz jeden na niebie

Pokusa ubóstwienia towarzyszy również zwykłym księżom: prałatom, kanonikom, dziekanom, proboszczom, a nawet wikarym. Cóż się dzieje przy okazji rocznic święceń kapłańskich. Kto jest na pierwszym miejscu? Jezus Chrystus czy proboszcz? Albo nasze kapłańskie imieniny, urodziny, odznaczenia i awanse? Z jakąż pompą celebrujemy siebie samych!

Poczucie ubóstwiania przez wiernych bywa dla wielu raczej powodem przechwałek, niż zakłopotania. Niektórzy nawet robią sporo, aby to stymulować. Zdarza się, że ksiądz osobiście organizuje i podwozi do kurii delegację parafian, żeby świadczyli, że drugiego takiego w całym świecie nie ma, a jak go biskup zabierze, to oni przestaną chodzić do kościoła.

O pewnym proboszczu wierni mówili z przekąsem, wskazując na odszykowaną plebanię, że tam mieszka pan. A Jezus tam – wskazywali na odrapany kościół. Warto porównać stan obrusów ołtarzowych, naczyń liturgicznych i mebli kościelnych z tymi, których używamy na plebaniach. Co to mówi o naszej wierze? Chrystus to przecież nie coś, czym się posługujemy w robocie, tylko Ktoś, Komu służymy.

Pytałem księży w Rzymie, jak to jest u nich. Usłyszałem, że Włosi lubią księży, ale ich nie ubóstwiają. Dzięki temu są mniej narażeni na rozczarowanie. Ludzie nie gorszą się, gdy ksiądz pójdzie w stroju duchownym do knajpki na kawę czy na wino. Ale duchowieństwo też nie obraża się, gdy jakiś artysta na swoim obrazie umieści biskupa, kardynała, a nawet papieża w piekle. Takiego podejścia nam w Polsce brakuje.


W naczyniach glinianych

Wysoką cenę przyszło zapłacić św. Pawłowi, że nie chciał być uważany za boga. Nazajutrz podburzony przez Żydów tłum go ukamienował. Ale to nie zmieniło postawy apostoła. Pisał: „Przechowujemy zaś ten skarb [Ewangelii] w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas” (2Kor 4,7). Oczekując na męczeństwo, wyznawał: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem” (2Tm 4,7). Miał świadomość, Komu służy.

Nam coś się pomieszało. Mitu o swojej świętości bronimy nieraz bardziej, niż prawdy o świętości Boga. Nie reagujemy stanowczo, gdy dowiadujemy się o profanacji Najświętszego Sakramentu, o publicznym darciu Biblii, podważaniu świętości Matki Bożej czy bóstwa Chrystusa. Ale kiedy jakiś duchowny – choćby słusznie – zostaje oskarżony o niecne postępki? Pamiętamy jeszcze zbieranie podpisów pod listami poparcia dla biskupów oskarżonych o współpracę z SB. Jakby liczba podpisów mogła przesądzić o czyjejś niewinności. Niektórzy nawet wspominanie o biskupie, który po pijaku uderzył samochodem w latarnię, traktują jako walkę z Kościołem. Święty Augustyn nie miał takich problemów, pisząc „Wyznania”.

Nasza świętość jest jak na razie tylko mitem. A świętość Boga jest prawdą! „Tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś jest Panem, tylko tyś Najwyższy, Jezu Chryste, z Duchem Świętym, w chwale Boga Ojca” – śpiewamy w liturgii. Broniąc mitów, rozmijamy się i z prawdą, i z Bogiem. Za mity nie warto umierać. Nie warto nawet tracić dla nich czasu i sił. Umierać warto tylko za prawdę, za Chrystusa i Ewangelię.

O św. Klemensie Dworzaku opowiadają, że gdy poszedł do zamożnego domu prosić o jałmużnę dla biednych, został zwyzywany i opluty. Wówczas otarł twarz rękawem i powiedział: „To było dla mnie, a teraz daj coś dla moich biednych”.

Dzisiaj, kiedy jesteśmy opluwani, potrzeba takich biskupów i kapłanów, którzy się tym nie zrażą, bo duchowieństwu być może to się za nasze grzechy należy. Ale Bogu, który jest święty, należy się cześć, posłuszeństwo i chwała. I niezrażeni mamy się upominać o prawa Boga. W porę i nie w porę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 listopada

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.
Dziś w Kościele:
+ wtorek, XXXII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe św. Jozafata, biskupa i męczennika
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Mdr 2,23-3,9; Ps 34 (33),2-3.16-17.18-19; Łk 17,7-10
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -