30 listopada
środa
Andrzeja, Maury, Konstantego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Skończyć z celibatem?

Ocena: 0
756

Teza, że zniesienie celibatu miałoby ograniczyć liczbę przypadków pedofilii, nie znajduje potwierdzenia w faktach. Wykorzystywanie seksualne to szerokie zjawiska społeczne i często związane z homoseksualizmem.

fot. xhz

Celibat do lamusa! Tako rzecze w swoim wydaniu z 15 lipca znakomity tygodnik „The Economist”. Z całym szacunkiem dla wiedzy Redakcji, można mieć obawy co do zasadności tego zalecenia.

Autor tekstu zauważa, że skoro papież Franciszek daje wiernym możliwość zabierania głosu w sprawach Kościoła, to laikat powinien opowiedzieć się za takim rozwiązaniem, by pozbyć się kłopotów związanych z pedofilią wśród kleru. Skoro mamy zachętę ze strony tak autorytatywnego źródła, to pozwalamy sobie wziąć udział w tej debacie.

 


TYLKO LIBIDO?

Wniosek, że zniesienie celibatu zażegna występowanie takiego zjawiska, jak pedofilia, byłby zasadny, gdyby istniały dowody, że żonaty mężczyzna nie może być pedofilem. Niestety, nie ma podstaw do takiego wniosku – pedofilami bywają i mężowie, i stateczni ojcowie. Co więcej, w wielkim stopniu pedofilia dotyczy stosunków płciowych pomiędzy osobami tej samej płci. Stąd małżeństwo księży nie rozwiązuje tu niczego, co najwyżej popycha osobę o skłonnościach homoseksualnych w kierunku biseksualności. Z punktu widzenia teorii i praktyki katolickiej byłby to krok wstecz, a nie postęp.

Redaktorzy „The Economist” dają katolikom Kościoły wschodnie za wzorzec do naśladowania. Owszem, w tych ostatnich celibat nie obowiązuje, ale tylko księży diecezjalnych (zwanych także świeckimi), natomiast dotyczy biskupów oraz kleru zakonnego. Zakony prowadzą podobną działalność duszpasterską (wyjątkiem są tu zakony kontemplacyjne) jak księża diecezjalni, czyli mają styczność z osobami świeckimi, w tym z nieletnimi, i jak wiemy, zakonnicy też ulegają pokusom (niestety!). Zatem, jeśli przyjąć tok rozumowania brytyjskiego tygodnika, że pedofilia wśród kleru jest wyłącznie skutkiem celibatu, to jego zniesienie na modłę kościołów wschodnich może co najwyżej zmniejszyć rozmiary tego problemu, ale go nie zlikwiduje. Dlatego, aby argument „The Economist” doprowadzić do logicznego końca, konieczne byłoby całkowite zniesienie celibatu.

Całe rozumowanie „The Economist” zasadza się na założeniu, że pedofilia jest skutkiem niezaspokojenia libido. Założenie to ma nikłe podstawy, ponieważ pedofilia dotknęła tylko nieliczne Kościoły lokalne. Nie słychać o pedofilii wśród katolickiego kleru w Afryce czy Azji.

Nie jest prawdą, że w Kościołach wschodnich księży diecezjalnych nie obowiązuje celibat – ma to miejsce na przykład w USA. W USA hierarchia katolicka wymogła na Kościołach wschodnich będących w łączności z Rzymem i działających w tym kraju dobrowolne stosowanie celibatu. Dotyczy to na przykład Kościoła maronickiego, którego sytuację znam dość dobrze. Otóż w eparchii z siedzibą w Brooklynie (obejmuje obszar od Atlantyku po Missisipi) nie było ani jednego przypadku pedofilii, pomimo tego, że wszyscy księża żyli w celibacie. (Ostatnio papież Franciszek zwolnił maronitów z tego dobrowolnego ograniczenia i mają być wyświęcani żonaci mężczyźni).

Niezaprzeczalnym faktem jest, że wśród księży katolickich w USA i innych Kościołach lokalnych dotkniętych tym haniebnym kryzysem odsetek pedofilów był i jest nikły. Mówiąc wprost, stawianie znaku równości pomiędzy celibatem i pedofilią nie znajduje potwierdzenia w faktach. Póki „The Economist” nie przedstawi naukowych dowodów na to, że jest inaczej, póty jego recepta jest niczym innym niż czystą spekulacją.

 


Z DESZCZU POD RYNNĘ?

Natomiast skończenie z celibatem miałoby ogromne skutki praktyczne. Gdyby Kościół katolicki przyjął model Kościołów wschodnich, to wypada podkreślić, że te Kościoły zezwalają na wyświęcenie żonatego mężczyzny, ale nie na zawarcie małżeństwa przez osobę już wyświęconą. Dotyczy to nawet diakonów.

Ten fakt ma istotne implikacje – kleryk musi znaleźć wybrankę swego serca przed święceniami, czyli w stosunkowo młodym wieku. Wiele tak zawartych małżeństw sprawdza się w praktyce, ale, jak wykazują statystyki, nie wszystkie. Jak wyglądałaby zdolność księdza do ewangelizacji, gdyby jego życie było pasmem nieustannych kryzysów małżeńskich?

Mówiąc bez ogródek, „The Economist” proponuje, żeby kler katolicki zamienił jedno wyzwanie (wstrzemięźliwość seksualną) na cały szereg innych (kłopoty w małżeństwie, kłopoty z dziećmi itd.). Aby taka zamiana miała sens, musiałoby być spełnionych szereg warunków, na czele z tym, że żonaci mężczyźni nie stają się pedofilami.

Wiemy, że ten najważniejszy warunek nie jest spełniony. Co do innych problemów, to „bilans strat i zysków” zależy od konkretnej osoby. Jak mówią Amerykanie, trawa zawsze wydaje się bardziej zielona po drugiej stronie płotu. Skoro obowiązuje celibat, to on wydaje się głównym kłopotem, jeśli przestanie obowiązywać, to na plan pierwszy wysuną się inne wyzwania.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 listopada

Środa, I tydzień Adwentu - święto św. Andrzeja, apostoła
Ja jestem drogą, prawdą i życiem;
Filipie, kto mnie widzi, widzi i Ojca.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mt 4, 18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter