4 sierpnia
wtorek
Dominika, Protazego, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

80 lat temu Niemcy zniszczyli pomnik Chopina w warszawskich Łazienkach

Ocena: 4.2
461

31 maja 1940 r Niemcy zniszczyli pomnik Chopina stojący od 1926 r. w warszawskich Łazienkach, dłuta Wacława Szymanowskiego. Już przedwojenne przewodniki turystyczne uznawały go za jeden z trzech - obok Syrenki i Kolumny Zygmunta - symboli stolicy Polski.

Fot. xhz

Długo warszawiacy starali się u władz carskich na pozwolenie uczczenia Fryderyka Chopina pomnikiem. Skutek przyniosły dopiero na początku XX wieku uporczywe zabiegi diwy opery w Petersburgu, Adeli ze Skąpskich hrabiny Dienheim-Szczawińska-Brochock  - od marca 1902 r. do końca sezonu 1917/1918 "solistki dworu Jego Cesarskiej Wysokości". Otrzymawszy ten honorowy tytuł, w podzięce za anielski śpiew „ustną zgodę na budowę pomnika Chopina na placu Wareckim wydał jej cesarz Mikołaj II” - czytamy w „Encyklopedii Muzycznej PWN”.

Konkurs rzeźbiarski na pomnik Fryderyka Chopina ogłoszono w roku 1908. Ale rzeźbiarz Wacław Szymanowski miał już gotowy projekt rzeźby „miękkiej jak muzyka”. W artykule „Dzieje pomnika Szopena” opisał, jak w 1903 r. doznał przypływu natchnienia: „Niemal spontanicznie przyoblekło się ono w realne kształty projektu pomnika Chopina w tej samej formie, w jakiej staje on dziś w stolicy polskiej...“ („Muzyka”, 10/1926).

Posiedzenie sądu konkursowego odbyło się 15 maja 1909 r. Do trzech głównych nagród, przez „głosowanie tajne uskuteczniono wybór projektów” o numerach 57, 2, 31 - spośród 66 zgłoszonych.

Projekt N. 57 zaleca się wielką prostotą, imponującą monumentalnością i pomysłem bardzo szczęśliwym. Postać Chopina, w pozycji swojej, w ruchu ciała i głowy jest jednolitym wyrazem zasłuchania się i nastroju

- opisano w protokole.

W tajnym głosowaniu jurorów projekt 57 otrzymał wszystkie głosy jury. Po otwarciu kopert z nazwiskami okazało się, że: „autorami projektu N. 57 są pp. Wacław Szymanowski artysta-rzeźbiarz i Franciszek Mączyński architekt z Krakowa”.

Decyzja jury o wyborze dzieła Szymanowskiego rozpętała walkę pomiędzy zwolennikami ekspresyjnej formy posągu, a zwolennikami naturalizmu w sztuce. Zdaniem krytyka „Tygodnika Ilustrowanego”: „Dzień 15 maja stanie się epokowym w dziejach rzeźbiarstwa polskiego; konkurs na pomnik Chopina stał się najzupełniej niespodziewanie wielką manifestacja naszej sztuki rodzimej, jednym wielkim okrzykiem ku czci narodowego geniusza podniesionym”. Juror Mikołaj Tołwiński uznał pomnik za „pomysł oryginalny, pełen nastroju, który będzie wyrazem czasu, przynajmniej pod względem artystycznym”. Pisano także o zrozumieniu muzyki Chopina, odwzorowaniu „melodii naszych pól i lasów”, oraz o postaci muzyka-poety.

Jedynie naturaliści krytykowali modernę. Najzłośliwiej zaatakował krytyk Antoni Sygietyński.

Pomnikowi temu zbywa na poezji, na artyzmie, na powadze sztuki pomnikowej. Jest to jakaś nowela czułostkowa, przelana od niechcenia w gips – nowela godna raczej Boruty, czy innego diabła zakochanego w przełamanej wierzbie, nie zaś Chopina

- pisał. Znalazł się też dendrolog, który dowiódł, że nie istnieje wierzba o takim kształcie, jak na pomniku. Jakiś anonimowy artysta rugał Szymanowskiego, iż źle wyrzeźbił taboret, na którym siedzi Chopin.

Nagrodzony projekt musiał zostać zatwierdzony przez władze carskie, zabrało to kolejne dwa lata. W kwietniu 1910 r. na przeszkodzie do pozytywnej decyzji stanęła opinia Cesarskiej Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu:

Drzewo w rzeźbie jest niewłaściwe, nawet zbędne. Zwłaszcza w danym wypadku, kiedy pomnik stanie wśród roślinności

- pisano”. W odwołaniu Komitet wykazał, że ze względu na rozmiary pomnika „wierzchołek symbolicznego drzewa oraz figura Szopena będą na tle nieba, a nie na tle roślinności".

Szymanowski pojechał na audiencję u Marii Pawłownej – prezesa Carskiej Akademii Sztuk Pięknych, a prywatnie ciotki cara Mikołaja II. Udało mu się ją przekonać – jej interwencje przyniosły wreszcie 21 sierpnia 1911 r. zgodę cara na postawienie tego konkretnego pomnika.

Wybór firmy odlewniczej wywołał spór pomiędzy Komitetem a artystą, który nalegał na wykonanie pomnika w Paryżu. W maju 1914 r. zawarto umowę z p. René Fuldą, właścicielem firmy „Anciennes fonderies Thiebaut Freres” w Paryżu.

Na przełomie wiosny i lata 1914 r. zaczęła się stopniowa ekspedycja do Francji gipsowego modelu o wadze 6840 kg., podzielonego na bloki. Gdy 1 sierpnia wybuchła wojna, to front przeciął drogę Warszawa-Paryż, a „działania wojenne wywołały przerwanie wszelkich stosunków między państwami” - napisała Siemieńska.

W 1918 r. okazało się, że wagon z modelem pomnika przybył do Paryża w dzień mobilizacji i cudem ocalał. Jednak wznowienie budowy nie było proste. Straciły wartość zgromadzone ruble, zakład odlewniczy Fuldy zbankrutował, a gusta publiczności skłaniały się do art deco, secesja odchodziła do lamusa. Sprawa pomnika zeszła na bok, ku rozpaczy dobiegającego sześćdziesiątki, „twórcy pomnika, który nie szczędził nawet własnych pieniędzy, byle tylko swoje dzieło ukochane, dzieło, które było jego chlubą, a stałoby się chlubą narodu, ujrzeć nareszcie w Warszawie. Przez lata całe drugą połowę olbrzymiego modelu trzymać musiał we własnej pracowni, nie mogąc ani w niej rzeźbić, ani jej wynająć, ani jej sprzedać (...) I tak sprawa stoi w tej chwili” („Kurier Warszawski” 48/1922).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 sierpnia

Wtorek, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera, patrona proboszczów i kapłanów
«Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-21.29 i 22-23; Mt 15,1-2.10-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter