6 czerwca
sobota
Norberta, Laurentego, Bogumila
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przywrócić blask mediom katolickim

Ocena: 0
360

Epidemia pokazała, że bez mediów księża mają znikome możliwości utrzymywania więzi z wiernymi.

fot.xhz

Gdy Apostoł Narodów, św. Paweł, na Areopagu usiłował przekonać mieszkańców Aten do wiary w Chrystusa, mimo że nie odniósł sukcesu, zwracał się do ludzi zwykle akceptujących ideę istnienia jakiegoś boga. Świadomość nadprzyrodzonej rzeczywistości była wówczas powszechna.

Dziś, nawet w Polsce, szczególnie wśród młodego pokolenia sprawa istnienia Boga, tego, co z wiary w Niego dla nas wynika i jakie są jej konsekwencje, budzi coraz mniejsze zainteresowanie. Bóg coraz szybciej znika z przestrzeni publicznej. Ten bezsporny fakt jest w niemałym stopniu wynikiem braku poświęcenia należytej uwagi mediom elektronicznym.

Wyjątkiem w tej mało budującej sytuacji są Stany Zjednoczone; oddajmy tu honor tym, którzy są za ten stan rzeczy w pierwszej mierze odpowiedzialni: jest to zasługa głownie kaznodziejów protestanckich. Owszem, tak wybitni katolicy jak abp Fulton Sheen czy matka Angelica, założycielka sieci telewizyjnej EWTN, mają udział w tym zjawisku, ale to chlubne wyjątki.

Nie chciałbym stwarzać wrażenia, że protestanci są bardziej zaangażowani w krzewieniu wiary. Ich zapał często wynika z bodźców materialnych – wielu telewizyjnych ewangelizatorów dorobiło się całkiem sporego majątku. W USA każdy może założyć swój kościół, zarejestrować go jako organizację pożytku publicznego – a sukces zależy wyłącznie od tego, czy wygłaszane w radio, telewizji czy internecie kazania znajdują szerokie rzesze słuchaczów. Jeśli tak, to odliczane od podatków datki płyną szerokim strumieniem.

To właśnie ci swoiści przedsiębiorcy – zdecydowana większość działa na własny rachunek, a nie w ramach zhierarchizowanych organizacji – mają wielki udział w tym niezwykłym zjawisku, że w niesłychanie bogatym i technologicznie zaawansowanym kraju, w przeciwieństwie np. do Europy Zachodniej, wiara nie gaśnie. Niektórzy odnoszą oszałamiające sukcesy i światową sławę. W ostatnich dekadach takimi postaciami byli Billy Graham i Jerry Falwell. Ten drugi, zmarły w 2007 r., dzięki swej ogromnej popularności pokusił się o założenie uniwersytetu, Liberty University. Jego początki były niesłychanie skromne, ale dziś jest to uniwersytet całą gębą: liczba studentów przekracza 100 tys., budynki i stadion sportowy budzą najwyższy podziw i, jak to się tu potocznie mówi, mają więcej pieniędzy, niż są w stanie wydać.

Nie wiem, jak teologię Falwella oceniano w niebie, warto jednak podkreślić, że był on wielkim zwolennikiem cywilizacji życia (studenci z Liberty University biorą czynny udział w walce o prawa nienarodzonych, także u nas w Roanoke). Niemniej bez wątpienia jego działalność, także polityczna, miała wielki wpływ na to, że Bóg, Biblia i wiara w ogóle nie znikają z przestrzeni publicznej w USA.

Miejmy nadzieję, że w Polsce epidemia koronawirusa będzie stanowić przełom w zakresie obecności Kościoła w mediach, szczególnie elektronicznych. Do tej pory głównym środkiem przekazu wiary, jak za dawnych czasów, była bowiem ambona – metoda mało przydatna w chwili ograniczenia zgromadzeń. Bez telewizji, radia czy internetu księża mieliby niezwykle ograniczone możliwości utrzymywania więzi z wiernymi.

Czy zatem nie nadszedł najwyższy czas, aby przewartościować metody działania i rewindykować diecezjalne rozgłośnie radiowe, które w wielu przypadkach zostały przekazane prywatnym, nakierowanym na osiąganie zysków organizacjom? Podobnie z telewizją – czy nie czas uzmysłowić sobie, że dziś jest możliwa ewangelizacja w telewizji publicznej, ale kiedyś może dojść do władzy ugrupowanie, które tak przyjazne Kościołowi nie będzie? Czy wypowiedź kandydatki na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, podającej się zresztą za katoliczkę, że czas już zlikwidować naukę religii w szkołach, nie powinna być dzwonkiem alarmowym? Teraz jest jeszcze dogodna sytuacja, żeby dokonać rozdziału Kościoła od państwa na warunkach odpowiadających stronie kościelnej, ponieważ Kościół posiada wystarczające środki własne. Jutro natomiast może nie być przyzwolenia na obecność Kościoła zarówno w szkole, jak i w mediach szumnie nazywanych publicznymi – a także może już brakować środków.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 czerwca

Sobota, IX Tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę albo wspomnienie św. Norberta, biskupa
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2 Tm 4,1-8; Ps 71, 8-9.14-17; Mk 12,38-44
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter