9 grudnia
poniedziałek
Wiesława Leokadii Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Netanjahu walczy o przeżycie

Ocena: 0
536

Izrael wybierał w kwietniu parlament, ale sformowanie nowego rządu się nie powiodło. Kolejne wybory zapowiedziano na 9 września.

fot. U.S. Embassy Jerusalem / flickr.com / CC BY 2.0 / Link

Stało się tak po raz pierwszy od powstania niepodległego Państwa Izrael w 1948 r. Premier Benjamin Netanjahu poniósł porażkę. Aby stworzyć gabinet, jego partia Likud (zdobyła 35 mandatów na 120) musiała pozyskać koalicjantów. Premier liczył na byłego ministra obrony Awigdora Liebermana, szefa niewielkiej syjonistycznej partii Nasz Dom Izrael (Yisrael Beitenu). Ostatecznie jednak Lieberman odmówił.

Powód: Netanjahu nie chciał się zgodzić na jego żądanie likwidacji przywilejów dla ortodoksyjnych Żydów, którzy są zwolnieni z powszechnego obowiązku obrony. W 2017 r. Sąd Najwyższy uznał, że przywilej ten dyskryminuje innych, i dał parlamentowi rok na wprowadzenie stosownych zmian w ustawodawstwie. Premier jednak potrzebował nie tylko wsparcia Liebermana, ale też ugrupowań religijnych, które takie przywileje popierają – i do zmian nie doszło.

Opozycyjne ugrupowanie Niebiesko-Biali, które w wyborach uzyskało nieco tylko gorszy wynik od Likudu (ale identyczną liczbę 35 posłów), wzywa do mobilizacji. – Musimy wygrać te wybory – ostrzegł Ja’ir Lapid, jeden z liderów Niebiesko-Białych. – Jeśli się to nie uda, upadnie demokracja. Od tego zależy los naszych dzieci – przekonuje, dowodząc, że długie rządy Netanjahu prowadzą kraj na manowce. Zapowiada się więc bardzo ostra kampania wyborcza, w której, niestety, znów może się pojawić wątek polski i roszczenia wysuwane pod adresem Warszawy.


 

Dziesięć lat rządów

Benjamin Netanjahu, zwany „Bibi”, urodził się w 1949 r. w Tel Awiwie – jest więc pierwszym i jedynym jak do tej pory szefem izraelskiego rządu, który urodził się na terytorium tego kraju. W dzieciństwie mieszkał w USA, stąd po angielsku mówi z amerykańskim akcentem. W 1967 r. wrócił do Izraela i trafił do elitarnej jednostki wojskowej Sajjeret Matkal. O jej akcjach wiadomo niewiele; w 1972 r. Bibi uczestniczył w akcji uwolnienia zakładników z porwanego samolotu na lotnisku w Tel Awiwie, a w 1968 r. w operacji w Libanie; omal nie zginął w Syrii. Potem znów przebywał w USA i wrócił do kraju w 1977 r. Najpierw pracował jako dyplomata, ale w 1988 zaangażował się w politykę. W 1992 r. został liderem prawicowej partii Likud, a w 1996 r. wybrano go na urząd premiera (w latach 1996-2001 funkcjonowały tam bezpośrednie wybory szefa rządu – rzecz niespotykana w innych krajach). Piastował go do 1999 r. Od 2003 r. był ministrem finansów, a w 2009 r. ponownie został premierem.

Kieruje więc izraelskim rządem już dziesięć lat bez przerwy. Ponieważ Likud nie zdobywał wystarczającej większości głosów, Bibi tworzył gabinety koalicyjne, zwłaszcza z udziałem niewielkich partii religijnych, np. Zjednoczony Judaizm Tory, grupującej ortodoksyjnych Żydów, także partii Szas. Przywódcami tych partii są rabini i inni wpływowi przedstawiciele Żydów aszkenazyjskich (wywodzących się z Europy Środkowej i Wschodniej) oraz chasydów.

Nowym partnerem Likudu miał być wspomniany Nasz Dom Izrael, nacjonalistyczna, antyarabska partia grupująca głównie rosyjskojęzycznych Żydów wywodzących się z terytorium b. ZSRR. Jej lider Awigdor Lieberman pochodzi z Kiszyniowa (dziś stolica niepodległej Mołdawii). Ale sprzeczności pomiędzy ortodoksami i nacjonalistami są za duże, by można je było przezwyciężyć. Ci pierwsi mieli 16 miejsc w Knesecie, a Lieberman tylko pięć. Tymczasem Netanjahu desperacko potrzebuje nie tylko zwycięstwa, ale i wsparcia ze strony mniejszych partii. Dziś w Knesecie reprezentowanych jest aż 11 ugrupowań, z których dwa są duże, a pozostałe mają od 4 do 8 deputowanych.

A sam premier ma też inne kłopoty. W lutym, po dwóch latach śledztwa, prokurator generalny Awiczai Mandelblit oświadczył, że zamierza oskarżyć go o przestępstwa korupcyjne – ale przesłuchania w tej sprawie wyznaczył na październik. Do tej pory żaden premier Izraela nie został postawiony w stan oskarżenia. Likud usiłował zabezpieczyć Netanjahu, wprowadzając immunitet dla szefa rządu, ale to się nie powiodło.


 

Amerykańskie wsparcie

Rzadko kiedy polityk jednego kraju może otrzymać wyraźne wsparcie ze strony przywódcy innego państwa. Netanjahu na pewno może liczyć na pomoc ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa.

Kiedy Trump dowiedział się o przedterminowych wyborach w Izraelu, oświadczył, że „nie jest szczęśliwy”. – Powinni działać razem [izraelscy politycy – przyp. red.] – oświadczył, wyraźnie zirytowany. – Chodzi mi o to, że Bibi został wybrany, a teraz niespodziewanie będzie musiał znów przejść cały ten proces. To niedorzeczne – dodał.

Jak napisał izraelski dziennik „Haaretz”, podczas kwietniowych wyborów Trump aktywnie działał na rzecz Netanjahu. Kilkakrotnie go chwalił, a na dwa tygodnie przed dniem wyborów uznał suwerenność Izraela nad Wzgórzami Golan. Już po wyborach amerykański prezydent wspierał tworzenie przez Netanjahu rządu. Za absolutnie bezprecedensowy uznano jego tweet z 27 maja, w którym Trump wyraził nadzieję, że budowana przez Netanjahu koalicja powstanie, a „Bibi i ja będziemy mogli budować sojusz pomiędzy Ameryką i Izraelem mocniejszy niż kiedykolwiek. Wiele spraw do zrobienia!”.

„Haaretz” cytował byłego pracownika urzędu premiera Izraela Szaloma Lipnera, który powiedział, że zachowanie Trumpa było niespotykane. Jak podkreślił Lipner, choć poprzedni prezydenci USA też ingerowali w izraelską politykę, to pomoc dla Netanjahu „przeniosła sprawę na zupełnie nowy poziom”. Z kolei Haile Soifer, dyrektor wykonawczy Żydowskiej Demokratycznej Rady Ameryki, twierdzi, że działania Trumpa są „bezprecedensowym mieszaniem się w izraelską demokrację. Prezydent USA powinien uszanować negocjacje koalicyjne w Izraelu, a nie mieszać się w nie”.

Anglojęzyczny izraelski Ynetnews pisał wprost: „w historii najnowszej nie ma przypadku, aby przywódca zagraniczny tak skutecznie owijał amerykańskiego prezydenta wokół palca. Netanjahu zdołał wmanewrować Trumpa w rezygnację z irańskiego porozumienia nuklearnego, a nawet stworzył dla niego plan pokojowy na Bliskim Wschodzie, który całkowicie ignoruje palestyńskie aspiracje polityczne. Trump podziwia premiera [Netanjahu – przyp. red.], ale to uczucie nie jest całkowicie obustronne. Netanjahu widzi Trumpa takiego, jakim on jest: ignoranta polegającego na innych w rozumieniu historycznego kontekstu i procesów. Ale nadal pozostaje jednym z nielicznych przywódców oświeconego świata, który chętnie chwali amerykańskiego prezydenta na każdym kroku”.

Pytanie, czy w kolejnych wyborach wsparcie amerykańskiego prezydenta naprawdę pomoże Netanjahu uzyskać większość, która pozwoli na stworzenie stabilnego rządu.


 

Gra Polską

Trudno powiedzieć, czy sprawa stosunków Izraela z Polską stanie się elementem kampanii wyborczej. Jednak obfitość informacji w izraelskich mediach na ten temat może wskazywać, że tak właśnie się stanie.

„Haaretz” opisywał niedawno dzieje warszawskiej podróży izraelskiej delegacji. Wizyta została oficjalnie odwołana przez stronę polską w związku z udziałem w niej przedstawiciela rządu, który (wbrew ustaleniom) miał w Warszawie podjąć sprawę restytucji żydowskiego mienia. Mimo odwołania wizyty delegacja przyleciała i spotkała się z przywódcami społeczności żydowskiej. Próbowała też spotkać się z przedstawicielami ambasady USA w Polsce, by rozmawiać na temat amerykańskiej ustawy 447, wspierającej restytucję mienia żydowskiego. Ambasada odmówiła jednak spotkania. Zarówno izraelskie MSZ, jak i inne agendy rządowe nie chciały tego komentować.

Z kolei Ynetnews w specyficzny sposób opisywał krytyczne wobec żydowskich żądań wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego: „Czy myśleliśmy, że mógłby powiedzieć [premier Morawiecki – przyp. red.], iż nie śpi z powodu faktu, że Polacy korzystają z nieruchomości w rzeczywistości należących do Żydów, jak gdyby byli prawowitymi ich właścicielami? Czy jest mu przykro, że obywatele polscy mieszkają w domach należących do Żydów, prowadzą interesy w sklepach należących do Żydów, bawią się w restauracjach, które niegdyś były żydowskimi synagogami, goszczą w hotelach, które kiedyś były szkołami żydowskimi, wykorzystują stare żydowskie cmentarze jako boiska piłki nożnej czy place budowy?”.

Ynetnews przekonuje, że pieniądze, których żąda strona żydowska, są ważne: „Mówimy o miliardach dolarów, które mogłyby uporządkować gospodarkę Izraela na długie lata, nie wspominając o rodzinach, które przeżyły w Izraelu lub gdziekolwiek indziej na świecie”. I konkluduje: „Obecne pokolenie w Polsce traktuje Żydów tak, jak ich poprzednicy. (…) Hitler jednak będzie się śmiał w grobie z izraelskiej naiwności. Doskonale wiedział, dlaczego wybrał Polskę na miejsce postawienia większości nazistowskich obozów śmierci w Europie”.

Sprawa zwrotu mienia (przypomnijmy, że nie chodzi o zwrot własności spadkobiercom, ale o przekazanie pieniędzy w zamian za tzw. mienie bezspadkowe, gdy właściciele i ich spadkobiercy nie żyją, mienie przechodzi więc na własność państwa), może okazać się ważna także z powodu komentowanego przez inne izraelskie pismo, „Times of Israel”. Z badania zleconego przez ambasadę RP w Tel Awiwie wynika, że dwie trzecie Izraelczyków jest przekonana, iż Polska „nie chce uznać swego udziału w Holokauście”, 49 proc. respondentów ma złą opinię o naszym kraju, a 42 proc. pozytywną (tylko 5. proc. bardzo pozytywną). Ale 72 proc. zgadza się z twierdzeniem, że Polacy też byli ofiarami hitlerowskiego najazdu, choć cierpieli zdecydowanie mniej niż Żydzi.

Rozgrywana w ten sposób Polska może więc być bezproblemowym celem ataków przed wyborami. Na pewno jednak nie będzie to wiodący temat debaty politycznej.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 8 grudnia

Oto Ja służebnica Pańska,
niech Mi się stanie według twego słowa!.

Dziś w Kościele: II Niedziela Adwentu,
uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Rdz 3,9-15.20; Ps 98,1-4; Rz 15,4-9; Łk 1,26-38
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ Komentarz tygodnika Idziemy

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -