2 sierpnia
poniedziałek
Kariny, Gustawa, Euzebiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przedwyborcza wizyta

Ocena: 0
825

Częste spotkania polsko-amerykańskie na najwyższym szczeblu są ze wszech miar pożyteczną sprawą.

fot. PAP/Leszek Szymański

Dobrze, że amerykańscy politycy, dziennikarze i szeroka publiczność słyszą o dobrych, mających długą tradycję stosunkach między naszymi krajami. Jesteśmy jednym z najbliższych sojuszników USA w Europie, o czym najlepiej świadczy fakt, że, zgodnie z ustaleniami szczytu NATO z 2014 r. wydajemy na zbrojenia 2% PKB – takie argumenty doskonale trafiają do wyobraźni Amerykanów. W tym kontekście piąte spotkanie prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa należy uznać za sukces – Polska znowu znalazła się w orbicie zainteresowania Waszyngtonu i Białego Domu.

 


MIĘDZYNARODOWY KONTEKST

Wydarzenie przyciągnęło uwagę, ponieważ była to pierwsza wizyta europejskiego przywódcy po wielomiesięcznej przerwie i wyposzczeni kwarantanną dziennikarze w końcu mogli czymś się zająć. Pierwotnie, prezydent Trump zamierzał wznowić międzynarodowe spotkania w wielkim stylu i zwołał spotkanie członków grupy G7, przywódców najbardziej zaawansowanych krajów Zachodu. Jednak kanclerz Angela Merkel z zaproszenia nie skorzystała – wymówiła się panującą pandemią. Podobno Trump nie był z tego faktu zadowolony i niezwłocznie ogłosił decyzję o obniżeniu kontyngentu wojsk amerykańskich stacjonujących na terenie Niemiec do 25 tys.

Stąd też międzynarodowy kontekst szczytu Duda-Trump był mniej szczęśliwy, bo zaproszenie prezydenta Dudy między innymi miało za cel pokazanie Niemcom, że w Europie Środkowo-wschodniej Amerykanie mają alternatywę. Kłopot w tym, że nasza pozycja w UE jest słabsza, niż by być mogła.

 


NIEMCOM NA ODCISK

Samo spotkanie Duda-Trump pozostawia pewien niedosyt, nie przyniosło żadnych konkretnych rozwiązań, nawet nie posunęło do przodu sprawy zwiększenia amerykańskiej wojskowej obecności na terenie naszego kraju. Niemal dokładnie rok temu obaj przywódcy podpisali deklarację o zwiększeniu amerykańskiego kontyngentu w Polsce o 1 000 żołnierzy i obecnie ponownie była mowa o podjęciu takiego kroku, ale nie wymieniono żadnych konkretów, szczególnie daty tego wydarzenia. Jedno jest pewne, jak powiedział D. Trump, jeśli taka operacja będzie mieć miejsce, to zapłaci za nią polski podatnik.

Co gorsze, wzmocnienie amerykańskich sił nad Wisłą jest jednoznacznie powiązane z redukcją takowej nad Renem i prezydent Trump nie odmówił sobie przyjemności nadmienienia tego faktu. Więc, po raz drugi depczemy Niemcom na odcisk. Niemniej, trzeba podkreślić, że podczas konferencjiprasowej po zakończeniu rozmów prezydent Duda zaapelował o utrzymanie dotychczasowego stanu amerykańskich sił zbrojnych na terenie Niemiec, co winno stępić ostrze krytyki, z jaką w Berlinie mogłyby się spotkać nasze zabiegi o zwiększenie amerykańskiego potencjału militarnego w Polsce.

Decyzja o redukcji amerykańskiej obecności w Niemczech była dużym zaskoczeniem, także dla Pentagonu. Minister Obrony M. Esper potrzebował kilku dni, aby ustosunkować się do tej inicjatywy i nawet w tej chwili nie jest pewne, czy Amerykanie uczynią ten krok. Na myśl przychodzi decyzja Trumpa z października zeszłego roku o całkowitym wycofaniu wojsk USA z Syrii. Po krótkim czasie, w wyniku powszechnych protestów ze strony amerykańskiego establishmentu wojskowego i czołowych polityków z Partii Republikańskiej Prezydent postanowił, mimo wszystko, zostawić tam część żołnierzy celem obrony… pól naftowych. W przypadku redukcji amerykańskich sił w Niemczech mamy do czynienia z takim samym zjawiskiem i nie jest wykluczone, że Trump dokona kolejnej wolty. Na taką możliwość wskazuje właśnie brak jakichkolwiek szczegółów tyczących się zwiększenia sił USA nad Wisłą.

 


FORT TO PRZEŻYTEK

Ostatni szczyt Duda-Trump był ciekawy także z tego powodu, że dużo działo się przed nim. Można wręcz zaryzykować tezę, że najbardziej rzeczowe informacje zostały ujawnione właśnie przed spotkaniem. Na przykład, doradcy prezydenta Trumpa pytani o możliwość przeniesienia amerykańskich wojsk z Niemiec do Polski, odesłali zainteresowanych dziennikarzy do artykułu R. O’Brien’a zamieszczonego na łamach „The Wall Street Journal”. W tej wypowiedzi Doradca ds. Bezpieczeństwa prezydenta Trumpa bez ogródek powiedział, że posiadanie wielkich baz wojskowych jest przeżytkiem, że kilka tysięcy wojsk wycofywanych z Niemiec może być (may be) przemieszczonych do innych europejskich krajów, część zaś może być przemieszczona w rejon Pacyfiku, bo na tym obszarze USA i jego sojusznicy stoją w obliczu największego wyzwania od czasów Zimnej Wojny (chodzi oczywiście o Chiny), a reszta powróci do domu.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 sierpnia

Poniedziałek, XVIII Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Euzebiusza z Vercelli, biskupa albo wspomnienie św. Piotra Juliana Eymarda, prezbitera
Mój lud nie posłuchał mego głosu.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 14, 13-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter