18 stycznia
wtorek
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Cios we wspólnotę

Ocena: 0
576

Stan wojenny był przede wszystkim złamaniem polskiej solidarnościowej nadziei, która wybuchła w sierpniu 1980 r. - mówi Bronisław Wildstein, publicysta, dziennikarz, myśliciel i autor książek, działacz opozycji demokratycznej w PRL, w rozmowie z Radosławem Molendą

fot. archiwum prywatne

Od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego mija 40 lat. Ponad połowa współczesnych Polaków nie może go pamiętać, bo go nie przeżyła. Czym był stan wojenny w Pana ocenie?

Poza wszystkimi swoimi konkretnymi zbrodniami, strzelaniem w kopalni Wujek, aktami przemocy, różnymi formami represjonowania Polaków – stan wojenny był przede wszystkim złamaniem polskiej solidarnościowej nadziei, która wybuchła w sierpniu 1980 r., po latach uciskania i upadlania Polaków w komunistycznym systemie.

Sierpień 1980 r. ujawnił tkwiący w nas potencjał. Było czymś niewiarygodnym, na skalę światową, że udało się w tamtych PRL-owskich warunkach stworzyć organizacje liczące w sumie ponad 10 mln Polaków! Nikt tego – może poza Janem Pawłem II, który wierzył, że Duch Pański przemieni oblicze tej ziemi – nie mógł przewidzieć. Zdumiewające było odrodzenie się w Polakach republikańskiej duszy, wydawałoby się, że już wyplenionej z nas najpierw przez czas rozbiorów, potem – po dwudziestu latach niepodległości – znów przez dziesięciolecia wojny i komunizmu. Mówię o republikańskim zrywie, gdyż NSZZ „Solidarność”, a dodatkowo organizacje chłopskie oraz NZS, z konieczności przybrały formę związków zawodowych, ale były czymś zdecydowanie większym, ogromnym krajowym ruchem odnowy, afirmacją wspólnoty narodowej, którą odczuwaliśmy wtedy wyjątkowo intensywnie. Dla niej rezygnowaliśmy z naszych partykularnych interesów, doraźnych postulatów.

Nie sposób przecenić tamtego solidarnościowego zrywu z sierpnia 1980 r., jego znaczenia. Każdy, kto przeżył ten czas jako świadomy, choćby w miarę dorosły człowiek – nigdy tego nie zapomni. Indywidualnie doświadczaliśmy wtedy, jak bardzo jesteśmy wpisani we wspólnotę. I odwrotnie – tamto zbiorowe doświadczenie odczuwaliśmy bardzo osobiście. Stan wojenny był wymierzonym w naród, naszą wspólnotę, niezwykle mocnym ciosem. Złamanie, a w każdym razie nadszarpnięcie tej nadziei – to była największa zbrodnia stanu wojennego.

 

Polska straciła wtedy swą wielką, historyczną szansę na wprowadzenie reform – przyznał to swojego czasu, w odniesieniu do stanu wojennego, nawet Adam Michnik.

Michnik wtedy jeszcze był innym człowiekiem. Było więcej osób, które wtedy jeszcze zachowały się bez zarzutu, aby później zmienić się zasadniczo. Zresztą, sam Michnik proroczo – nie cytuję go dokładnie – pytał: Potrafiliśmy udźwignąć ciężar oporu. Czy potrafimy udźwignąć ciężar władzy? Okazało się, że on nie potrafił.

 

Mijają lata, a do jednoznacznej oceny stanu wojennego wśród polityków, historyków czy publicystów jest nam nadal daleko. Dlaczego tak jest?

Dotykamy tu ciemnej, fundamentalnej ułomności III RP, która odciska się we wszystkich sferach jej funkcjonowania. To w tym okresie zmistyfikowane zostały nasze najnowsze dzieje, zrelatywizowana została pamięć o PRL. Spowodowało to podważenie aksjologicznego porządku, który funduje naród.

W pierwszej dekadzie III RP dominujące media, mówiąc o stanie wojennym, zajmowały się głównie wewnętrznymi problemami i rozterkami Wojciecha Jaruzelskiego. Było to groteskowe, ale stanowiło jeden z elementów strategii usprawiedliwienia stanu wojennego. Ci sami ludzie, którzy przedtem umieli walczyć, przeciwstawiać się, pisać manifesty nawet z więzień, koniunkturalnie – ze względów politycznych, w walce o władzę, odnalezienie się w nowych układach – zmienili swoje poglądy o 180 stopni.

W PRL nikt, łącznie z działaczami partyjnymi na wysokich stanowiskach, nie bronił panującego systemu. Nawet ci, którzy w PRL robili kariery, usprawiedliwiali się, że muszą tak postępować, aby obronić stan mniejszego zła, bo przecież lepiej, że nie jesteśmy siedemnastą republiką sowiecką. To widać było nawet w oficjalnej PRL-owskiej propagandzie, w której półgębkiem mówiło się o uwarunkowaniach historycznych, że nie funkcjonujemy w próżni, czytaj: że nie mogą się u nas powtórzyć Węgry w 1956 r., a potem Czechosłowacja w 1968 r. Zwyczajni ludzie zapisywali się do partii – jak śpiewał w podziemiu J.K. Kelus – „bo żona, bo dziecko, bo raty, bo maluch”. Ci, którzy chcieli zrobić coś sensownego, uznawali, że trzeba za to tę cenę zapłacić. Nikt jednak nie udawał, że PRL jest ustrojem możliwym do obrony. Był to porządek zdegenerowany, który działał zgodnie z popularnymi powiedzeniami: „wy udajecie, że nam płacicie, my udajemy, że pracujemy”, „jeśli nie okradasz państwa, okradasz rodzinę” itp.

Paradoksalnie dopiero po upadku komunizmu zaczęto zło PRL i komunizmu relatywizować; twierdzić, że sprawa jest bardziej złożona, że ci, którzy go nadzorowali, także chcieli dobrze, aby posunąć się do usprawiedliwienia zbrodni komunizmu i najemników obcej władzy, których przykładem jest gen. Jaruzelski. Chciał on interwencji sowieckiej w Polsce i dopiero towarzysze z Moskwy nakazali mu zrobić porządek z Solidarnością własnymi środkami. To są poświadczone dokumentami fakty, których nie sposób podważyć.

Nasz problem z pamięcią historyczną spowodowany jest manipulacją establishmentu III RP, który wyrasta z PRL i grupy dokooptowanych do nich osób. Pewne środowiska robią to konsekwentnie do tej pory. Ludziom wmówiono różne rzeczy, w tym, że stan wojenny mógł potoczyć się dużo gorzej, a PRL była jakąś formą polskiej państwowości.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent UW, dziennikarz i publicysta związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Były członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A. VII kadencji 2017-2021, były redaktor naczelny portalu idziemy.pl. Członek Domowego Kościoła.
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Wtorek, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II):  Mk 2,23-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter