8 sierpnia
sobota
Cypriana, Emiliana, Dominika
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

I co dalej?

Ocena: 0
1622
"Gdy partykularne praktyki polityczne zagrażają setkom tysięcy istnień ludzkich demoralizacją i wygnaniem, względy poprawności dyplomatycznej ustąpić muszą głosowi całej ludzkości."
"Byłoby ze strony mej tchórzostwem, gdybym nie zwrócił uwagi na obecną sytuację i nie wezwał opinii świata […] by zajęła się istniejącymi i odwróciła grożące tragedie". Zupełnie jakby to mówił papież, który pozostał już chyba ostatnią instancją, ostatnią nadzieją pogrążonego w chaosie świata, który tego chaosu widzieć nie chce.

Ale to nie Franciszek. Kto więc to powiedział? I kiedy?

„Wysiłki instytucji prywatnych i jakiejkolwiek organizacji dla uchodźców […] złagodzić mogą tylko problem stający się coraz poważniejszym i trudniejszym do rozwiązania. W dzisiejszych warunkach ekonomicznych świata państwa europejskie, a nawet i zamorskie, posiadają ograniczone tylko możliwości wchłonięcia uchodźców. Problem ten musi zostać uchwycony u samej jego podstawy, jeśli klęska ma zostać odwrócona”.

W 1935 roku napisał te słowa niejaki James G. McDonald, Wysoki Komisarz Ligi Narodów dla Spraw Uchodźców z Niemiec, Żydów i innych. Był to jego list rezygnacyjny. Wysoki Komisarz uważał, że jego misja się wyczerpała, że potrzebne są działania na innym poziomie organizacji i decyzji. Pisał, że „nie wystarczy kontynuowanie aktywności na rzecz tych, którzy ratowali się już ucieczką, starania bowiem zmierzać winny w kierunku usunięcia lub złagodzenia przyczyn uchodźstwa”.

Otóż to! Mam nadzieję, że nikomu nie trzeba tłumaczyć, o jakich uchodźców wtedy chodziło – zresztą, wyjaśnia to sam tytuł Wysokiego Komisarza – i że wszyscy wiedzą, jak to się skończyło. Nie mam zamiaru doszukiwać się analogii do sytuacji sprzed lat osiemdziesięciu, choć politolog zapewne by je znalazł i przeprowadził jakąś błyskotliwą analizę. Jedno wszakże widać wyraźnie. Podobnie jak wtedy „starania […] zmierzać winny w kierunku usunięcia lub złagodzenia przyczyn uchodźstwa”.

Jak zapewne większość z nas, mam poczucie potwornej i narastającej bezradności w tej sprawie. Może nawet beznadziei, choć jest to zgoła niechrześcijańskie uczucie. Owszem, mogę wpłacić jeszcze parę złotych na pomoc, napisać parę artykułów, pójdę na nabożeństwo w intencji prześladowanych, wezmę udział w akcji wsparcia dla „naszych” uchodźców z Ukrainy czy młodzieży z polonijnego liceum.

Ale co mam zrobić w sprawie trwającej zagłady chrześcijańskiego życia na Bliskim Wschodzie? Jak mam sobie poradzić z poczuciem klęski chrześcijańskiego – czy postchrześcijańskiego, jak się mówi o Europie – świata, który patrzy na tę zagładę i nic nie robi? Codziennie uciekają stamtąd ludzie. I codziennie terroryści, dżihadyści i inni wyznawcy obłędnych idei obracają w perzynę resztki dawnej – zwłaszcza chrześcijańskiej – cywilizacji.

Tylko resztki, bo większość już leży w ruinie, została spalona bądź wysadzona w powietrze. I co dalej?

Barbara Sułek-Kowalska
Idziemy nr 37 (520), 13 września 2015 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 8 sierpnia

Sobota, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Dominika, prezbitera
Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył,
a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ha 1, 12 – 2, 4; Ps 9, 8-13;Mt 17, 14-20
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Nowenna do Matki Bożej Łaskawej w intencji Ojczyzny (5-14 sierpnia)
Dziś: parafia Miłosierdzia Bożego w Ząbkach

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter