27 listopada
sobota
Waleriana, Wirgiliusza, Maksyma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kryzys i nadzieja

Ocena: 0
267

Sumienie narodowe skłania do wypełniania moralnego nakazu obrony suwerenności ojczyzny. - mówi  prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk i publicysta, w rozmowie z Barbarą Stefańską

fot. arch. prof. Grzegorza Kucharczyka

Nie sprawdziła się teza z lat dziewięćdziesiątych o końcu historii, czyli że demokracja liberalna zapewni trwały pokój. Dokąd zmierzamy?

Na naszych oczach potwierdzają się inne słowa sprzed trzydziestu lat, o wiele bardziej trafne, św. Jana Pawła II z „Centesimus annus” – o tym, że „demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. Kamuflażu jest już coraz mniej, co pokazują takie praktyki, jak cenzurowanie „nieprawomyślnych tekstów” w mediach społecznościowych. Jeśli można trwale zbanować urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych, mówię o Donaldzie Trumpie, to można wszystko.

 

Jan Paweł II, jeszcze jako Karol Wojtyła, w jednym z wierszy napisał, że pod warstwą wydarzeń są zmagania sumień. Jakie zmagania toczą się dzisiaj?

Jan Paweł II wołał o ludzi sumienia. Tak samo bł. prymas Stefan Wyszyński, kiedy we wrześniu 1980 r., a więc gdy rodziła się Solidarność, mówił, że na nic się zdadzą wszelkie zmiany, jeżeli nie obudzą się sumienia. Ład w sumieniu jest warunkiem koniecznym rzeczywistej odnowy, czyli niepodległości.

 

Chodzi o sumienie indywidualne każdego człowieka?

Bł. kard. Wyszyński rozróżniał trzy płaszczyzny sumienia. 6 stycznia 1981 r. w archikatedrze warszawskiej mówił w homilii o sumieniu indywidualnym, rodzinnym i narodowym. To ostatnie – powiedział – jest wypełnianiem nakazu moralnego obrony suwerenności ojczyzny. „Trzeba ojczyźnie poświęcić wszystko, trzeba przy niej trwać, trzeba nabrać do niej zaufania, nie należy rozpraszać sił ojczystych, tylko je organizować, nie oglądać się na prawo i lewo i nie ulegać pokusie nowej Targowicy, skądkolwiek by ona nie przyszła”.

 

Jak można formować sumienie narodowe?

Słowa Prymasa Tysiąclecia, by „nie oglądać się na prawo i lewo”, oznaczają, by nie „zapożyczać się u obcych wielkości” i nie „zwisać na klamkach obcych myśli”, używał takich sformułowań. Mówił to na zjeździe teologów na KUL, ale te słowa odnoszą się również do rzeczywistości społecznej. „My musimy przede wszystkim myśleć kategoriami i mózgami polskimi” – mówił bł. Prymas. Tym tropem trzeba iść.

Zauważmy, że reakcje wielu ludzi na działania państwa polskiego, zabezpieczającego polską granicę na wschodzie, są dowodem na to, że nie chcą oni w ten sposób myśleć i realizują (świadomie lub nie), jak mawiał Prymas, obce zamówienia. Nas na to nie stać. Wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej świadczą także o sporym deficycie racjonalności. Zamiast słuchać argumentów logicznych, ulega się ideologii, co jest oznaką pewnego kryzysu.

 

A jak w tej sytuacji pogodzić obronę granic z miłosierdziem wobec ludzi?

Te zawołania o miłosierdziu są konfrontowane z obrazami, które pokazują regularny szturm zorganizowanych oddziałów na zasieki i policjantów, rzucanie kamieniami, kawałkami betonu, kłodami drzew. To nie jest inscenizacja, ale fakt. Jak te fakty konfrontować z tym, co się mówi o miłosierdziu? To jest fałszowanie tego ważnego, pięknego słowa. W ostatnich latach jest ono poddawane atakowi, którego efektem jest wywrócenie pojęcia miłosierdzie. Każe się być miłosiernym wobec ludzi, którzy szturmują polską granicę. Nikt nie zabrania im wstępu do Polski w miejscach, które są do tego przeznaczone, czyli na przejściach granicznych. Oni nie chcą tego robić, są do tego szkoleni, przygotowywani, za to być może im się płaci. Po raz kolejny mamy do czynienia z ideologią, a nie rozumem i zdrowym rozsądkiem.

 

W książce sprzed roku łączy Pan kryzys rozumu z kryzysem cywilizacji zachodniej, a także Kościoła. Który z tych kryzysów jest pierwszy?

Kryzys Kościoła. Jeśli źródło słabo bije, to i nurt rzeki jest mizerny. Albo inaczej: jeśli źródło jest przybrudzone, to i nurt rzeki taki będzie. Podobnie w wymiarze historyczno-cywilizacyjnym. Cywilizacja, którą nazywamy łacińską czy zachodnią, urodziła się jako uboczny produkt ewangelizacyjnej pracy Kościoła. I jeżeli Kościół jest w kryzysie duchowym, intelektualnym czy moralnym, to rzutuje to na stan naszej cywilizacji. I odwrotnie: jeżeli Kościół się odnawia, zyskuje wigor duchowy, intelektualny i moralny, to tym lepiej dla naszej cywilizacji. Tak zawsze było w naszej historii.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 listopada

Sobota, XXXIV Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 21,34-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter