27 listopada
niedziela
Waleriana, Wirgiliusza, Maksyma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie chcą umierać za Putina

Ocena: 0
515

W Rosji ogłoszono częściową mobilizację. Pod broń ma być powołanych 300 tys. młodych ludzi. W ten sposób „specjalna operacja wojskowa”, jak Władimir Putin nazwał agresję na Ukrainę, przekształca się w wojnę. A to Rosjan niespecjalnie cieszy.

fot. PAP/EPA/ARKADY BUDNITSKY

Niestety, dyktator – a Putin coraz bardziej staje się dyktatorem – nie może przegrać zbrojnego starcia z innym państwem. Jeśli przegra, po prostu straci władzę, a może i życie. Dlatego też stara się uczynić wszystko, by nie przegrać, nawet jeśli potencjalnie może być to katastrofalne dla całego państwa.

 


PORAŻKA DRUGIEJ ARMII ŚWIATA

„Specjalna operacja wojskowa” miała trwać tydzień, może dwa. Armia rosyjska planowała błyskawiczne zajęcie Kijowa. Wówczas pojawiłby się tam nowy, prorosyjski rząd, złożony z ludzi starannie dobranych przez Putina. A ukraińska armia poszłaby w rozsypkę.

Tak się jednak nie stało. Nie miejsce tu na szczegółową analizę przyczyn porażki tego planu, wypada jednak zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, Ukraińcy dysponowali doskonałymi informacjami wywiadowczymi, uzyskiwanymi głównie od Zachodu, w tym z USA. Po drugie, Rosjanie źle zaplanowali swoje uderzenie, usiłując nacierać w kilku kierunkach równocześnie, rozdrabniając przy tym swoje siły. Po trzecie, sprawność rosyjskich wojsk i jakość ich uzbrojenia okazała się słaba. I wreszcie po czwarte, armia ukraińska okazała się doskonale przygotowana i bardzo skuteczna.

W efekcie Rosjanie zajęli tylko część ukraińskiego terytorium i mozolnie, powoli przesuwali się do przodu. Tracili przy tym mnóstwo ludzi i sprzętu. Tymczasem Ukraińcy byli wyposażani przez Zachód – w tym przez Polskę – w duże ilości broni i amunicji, również tej najnowocześniejszej.

Aż wreszcie wojska ukraińskie wykonały przeciwuderzenie, odbijając z rąk przeciwnika kilkanaście miejscowości i kilka tysięcy kilometrów kwadratowych terenu. To nie był żaden przełom w tej wojnie, ale Rosjanie przeżyli szok: „specjalna operacja wojskowa” najwyraźniej się nie powiodła.

 


ORĘDZIE PUTINA

Putin postanowił więc zadziałać metodą najprostszą: spróbować wzmocnić siły na froncie. Tyle że nie ma już wystarczającej liczby żołnierzy do dyspozycji.

– W celu ochrony naszej ojczyzny, jej suwerenności i integralności terytorialnej oraz zapewnienia bezpieczeństwa naszego narodu i ludzi na wyzwolonych terytoriach uważam za konieczne poparcie propozycji Ministerstwa Obrony i Sztabu Generalnego przeprowadzenia częściowej mobilizacji w Federacji Rosyjskiej – oznajmił w swym transmitowanym przez telewizję oświadczeniu. – Mówimy o częściowej mobilizacji. Czyli tylko obywatele, którzy aktualnie znajdują się w rezerwie, a przede wszystkim ci, którzy służyli w siłach zbrojnych, posiadają umiejętności wojskowe i odpowiednie doświadczenie – dodał.

Winą za rozwój wydarzeń obciążył Zachód. – Dziś nasze siły zbrojne działają na linii frontu, która przekracza 1000 km, przeciwstawiając się nie tylko formacjom neonazistowskim, ale całej machinie wojskowej zbiorowego Zachodu. NATO prowadzi działania wywiadowcze na południu Rosji. Waszyngton, Londyn i Bruksela wprost popychają Kijów do przeniesienia działań zbrojnych na terytorium naszego kraju. Otwarcie mówią, że Rosja powinna zostać pokonana na polu bitwy w każdy dostępny sposób – mówił. Jego zdaniem sprawa jest jasna: „celem Zachodu jest osłabienie, podział i ostatecznie zniszczenie naszego kraju”.

Rosyjski prezydent dowodził, że Zachód stosuje „szantaż nuklearny”, twierdząc, że to właśnie NATO przekonało Kijów do ostrzelania elektrowni atomowej w Zaporożu – gdy wiadomo dokładnie, że elektrownia była ostrzeliwana przez samych Rosjan. Dowodził też, że „wysocy rangą przedstawiciele państw NATO mówili o możliwości użycia broni masowego rażenia przeciwko Rosji”, gdy nikt nigdy czegoś takiego nie mówił. Jednak w ten sposób uzasadnił możliwość zastosowania broni atomowej przez Rosjan. – Chciałbym przypomnieć tym, którzy wypowiadają się w taki sposób o Rosji, że nasz kraj też dysponuje różnymi środkami rażenia, a w niektórych przypadkach są one bardziej nowoczesne niż państw NATO. Kiedy integralność terytorialna naszego kraju jest zagrożona, oczywiście użyjemy wszelkich dostępnych nam środków, aby chronić Rosję i nasz naród – podkreślał, po czym dodał, że „to nie jest blef”.

 


PLAN BEZPRAWNEJ ANEKSJI

Putin chce też osiągnąć inny sukces – w rzeczywistości sukces pozorny. Zamierza bowiem formalnie przyłączyć do Rosji część terytorium Ukrainy. I to w sposób całkowicie nielegalny z punktu widzenia prawa międzynarodowego. W podobny sposób postąpił Związek Radziecki po zajęciu ziem wschodnich II Rzeczypospolitej w wyniku agresji 17 września 1939 r.: przeprowadził wybory, w których ludność dwóch tworów – „Zachodniej Ukrainy” i „Zachodniej Białorusi” – w „nieskrępowany” i „wolny” sposób wyłoniła „zgromadzenia ludowe”, które zagłosowały za przyłączeniem do ZSRR. Putin, podobnie jak wówczas Stalin, postanowił przeprowadzić referenda.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

- Reklama -

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 27 listopada

Niedziela, I tydzień Adwentu
Czuwajcie więc, bo nie wiecie,
w którym dniu Pan wasz przyjdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mt 24,37-44
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ komentarz "Idziemy" - Teraz

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter