16 lipca
czwartek
Mariki, Benity, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Od życia, nie od śmierci

Ocena: 0
1014

fot. Piotr Mojsak

Jak wygląda dzień dr. Grabowskiego? – Nie ma typowego dnia, nasz zespół to tak zwany „zespół rozproszony” – mówi. – Sam w drodze do pacjentów przemierzam podczas jednego objazdu około stu kilometrów. Z całym zespołem spotykamy się raz w miesiącu lub doraźnie, w razie potrzeby i „szyjemy” opiekę na miarę danego pacjenta, bo nie zawsze jest tak, jak chcą procedury.

– Staramy się nie medykalizować cierpienia – mówi lekarz – nie na każdy ból jest tabletka. Ostatnio pacjentka staruszeczka opowiadała, jak zakochała się w swoim mężu, ktoś inny mówi o wnukach, dzieciach. Rozmowa też ma funkcję terapeutyczną. Czasem bardziej od chorego potrzebuje jej jego bliski. Bywa też, że opieka nie kończy się wraz ze śmiercią chorego, bo wymaga jej rodzina, która nie może się z tym odejściem pogodzić.

 


DOMOWE I STACJONARNE

Beneficjentami hospicjum są nie tylko chorzy i ich rodziny, ale także sami jego pracownicy i wolontariusze. – Starzy ludzie nie są tak ujmujący jak małe dzieci czy piękni młodzi – mówi dr Grabowski. – Fizycznie są brzydsi, ale ich piękno kryje się pod spodem. Na podlaskich wioskach odkryłem też różnicę między wykształceniem a mądrością. Tu ludzie ją mają i dają nam ją w bonusie.

– Na zajęciach ze studentami w Warszawie, Lublinie, Białymstoku, na wykładach z opieki nad pacjentem umierającym czy konferencjach o prawnych i bioetycznych aspektach końca życia zapraszamy ekspertów z Polski, Białorusi, Holandii, Niemiec, Rumunii, Portugalii, Hiszpanii, a ostatnio rozmawialiśmy o naszej działalności ze społecznikami na Węgrzech – ciągnie. – My, osoby pracujące w hospicjach, wiemy, że tu w hospicjum śmierć pacjenta najczęściej nie jest porażką lekarza czy pielęgniarki, ale że mają oni – profesjonaliści – dołożyć jak największych starań, by była godna.

Praca z umierającymi ma dla dr. Grabowskiego głęboki sens. – Zależy nam na nagłaśnianiu naszej działalności również dlatego, że sposób sprawowania opieki, jaki proponujemy, jest o jedną trzecią tańszy niż ten proponowany przez NFZ – mówi. Hospicjum Proroka Eliasza ma 42 podopiecznych, zaledwie 14 z nich jest refundowanych, bo NFZ finansuje tylko opiekę nad chorymi na kilka wybranych jednostek chorobowych (głównie chorych z nowotworami i odleżynami). Hospicjum utrzymuje się więc z ofiar darczyńców i środków unijnych.

– Na każdej stacji benzynowej można kupić alkohol, który zabija, a dostęp do skutecznych środków uśmierzających ból jest zawstydzająco ograniczony – mówi dr Grabowski. – W rezultacie ludzie umierają bez wsparcia i w ogromnym, niepotrzebnym cierpieniu.

Najlepszym miejscem, by dożyć życia, jest dom. Dlatego opieka nad nieuleczalnie chorymi powinna polegać na współpracy lekarza rodzinnego z hospicjum, rodziną, pracownikiem opieki społecznej i sąsiadami. Bywa jednak, że domownicy nie są w stanie zająć się chorym, rozwiązaniem jest wówczas hospicjum stacjonarne.

– Zbieramy fundusze, w Makówce w gminie Narew udało się już postawić fundamenty i założyć instalację, do wiosny muszę zebrać jeszcze milion, by zamknąć budynek dachem. Potem zaczniemy prace wykończeniowe wewnątrz, będziemy wyposażać w niezbędne sprzęty. Na to będą potrzebne kolejne środki – mówi dr Grabowski. – Inwestycja na 2 tys. metrów kw. będzie łączyła funkcje hospicjum dla 32 chorych, sale dla ich rodzin, ośrodka opiekuńczego, edukacyjnego i wypożyczalni sprzętu medycznego oraz siedziby hospicjum domowego. Długofalowo potrzebuję jeszcze 12 mln zł, niestety, na razie państwo nie jest zainteresowane partycypowaniem w kosztach budowy hospicjum. A ono ma być pomnikiem normalności.

Dr Grabowski chwycił więc za pióro i na podstawie obserwacji dzieci uczestniczących w umieraniu najbliższych – trzyletniej córeczki umierającej mamy, czteroletnich rudych bliźniaków z identycznymi dziurkami w policzkach, badających tatę prawdziwym stetoskopem pana doktora, i wielu innych – napisał książkę „Dziadek Franek”. Pisze też wiersze. Wszystkie swoje utwory traktuje – sprzedawane przez wydawców – jako cegiełki na hospicjum.

Patronem prowadzonego przez dr. Grabowskiego hospicjum jest prorok Eliasz – wspólny dla obu wyznań występujących na Podlasiu: katolicyzmu i prawosławia. Opieka paliatywna pochodzi od słowa palium, czyli płaszcz – jak płaszcz Eliasza ma on mieć moc od Boga. I to Jemu dr Grabowski ufa najbardziej.

„Nie można pozbywać się cierpienia przez pozbycie się osoby cierpiącej” – powiedział bp Nöel Simard z Quebecu, członek Papieskiej Akademii Życia, podczas niedawnego sympozjum w Watykanie poświęconemu opiece nad osobami starszymi. „Wyzwaniem jest pomóc jej w odnalezieniu radości w ostatnich latach życia” – tłumaczył. Jak? Przez danie miłości i współczucia, a to się dzieje przez obecność i tworzenie sieci relacji. Świadczenia medyczne to nie wszystko. Biskup pewnie nie wie nawet o cichej i pokornej działalności dr. Pawła Grabowskiego z Podlasia, ale celnie ujął ją w tym przesłaniu dla nas wszystkich.

 

Budowę stacjonarnego hospicjum można wesprzeć wpłatami na konto:
81 1050 1953 1000 0090 3150 6141
ING Bank Śląski, o. Białystok
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 lipca

Czwartek, XV Tydzień zwykły Rok A, II
+ Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel
Weźcie moje jarzmo na siebie i czcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 26,7-9.12.16-19; Ps 102,13-21; Mt 11,28-30
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter