21 maja
wtorek
Wiktora, Kryspina, Tymoteusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Po co szkoła katolicka?

Ocena: 4.9
1689

– Szkoły katolickie stawiają na indywidualny kontakt nauczyciela z uczniem – mówi bp Marek Mendyk.

fot. BP KEP

Z bp. Markiem Mendykiem, przewodniczącym Komisji Wychowania Katolickiego i asystentem Rady Szkół Katolickich, rozmawia Monika Odrobińska

Panuje przeświadczenie, że posyłając dzieci do szkoły katolickiej, chowamy je pod kloszem. Prawda czy mit?

W moich rozmowach z rodzicami mówią oni raczej o poczuciu komfortu, że ich dzieci nikt nie zatruwa wątpliwymi ideologiami. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie mówię, że w szkołach publicznych taka trucizna się sączy. Jednak tam ma łatwiejsze dojście niż do szkół katolickich, które stoją na straży tradycyjnych wartości. Jedni mogą nazwać to chowaniem pod kloszem, inni – wychowywaniem w duchu wartości w bezpiecznym środowisku.

Edukacja w szkole katolickiej, najczęściej prywatnej, to spory koszt finansowy i czasowy, bo dowiezienie dziecka do wybranej placówki wymaga dobrej organizacji dnia. Dlaczego jednak warto go ponieść?

Rodzicom zależy, by edukacja szkolna otworzyła szereg możliwości życiowych. Szkoły katolickie stawiają na indywidualny kontakt nauczyciela z uczniem i rozwój dziecka nie pod kątem aspiracji placówki, czy nawet jego rodziców, ale jego możliwości. To gwarantuje nie tylko dobry rozwój intelektualny, ale pozwala także zachować uczniowi poczucie własnej wartości.

Jak wspomniałem, niebagatelną rolę w szkołach katolickich odgrywa bezpieczeństwo – nie tylko w kontekście agresji, chodzi także o bezpieczeństwo duchowe. Ono sprawia, że w takiej szkole dziecko rozwija się pełniej, wzrasta do pełni człowieczeństwa, bo po drodze odkrywa, czym jest odpowiedzialność, patriotyzm, wiara.

Koszt szkół katolickich wynika z wyzwań organizacyjnych tych placówek: jeśli klasy mają być mniej liczne, a kadra doskonale przygotowana, gotowa do podążania za każdym uczniem – i tym ponadprzeciętnie zdolnym, i tym słabszym – wymaga to nakładów finansowych.

Zgodnie z dokumentami kościelnymi szkoła ma nie być instytucją, ale wspólnotą. Czy szkołom katolickim łatwiej to osiągnąć niż niekatolickim?

Spotykam szkoły, które w nazwie nie mają przymiotnika „katolicka”, a tworzą wspólnotę. Na nią składa się społeczność nauczycieli, uczniów i rodziców, a także spójny program wychowawczy. Wspólnota oznacza wspólny cel i wspólne działanie. Szkoła ma służyć odkrywaniu przez uczniów życiowego powołania. To ideał, do którego dążyć powinny nie tylko placówki katolickie. W tych jednak z automatu o to łatwiej, bo już na starcie wszyscy są zgodni co do wychowania w duchu określonych wartości.

Poczucie przynależności do wspólnoty, którą tworzy szkoła, wpływa na postrzeganie rzeczywistości przez młodego człowieka, na jego życiowe wybory. Gdy pójdzie w szerszy świat, łatwiej mu będzie wejść w inne społeczności: lokalne, kościelne, narodowe.

Znam osoby, które po szkole katolickiej odwróciły się od wiary. Może takie szkoły czasem ocierają się o indoktrynację?

Sam znam takie osoby i wiem, że przyczyną ich postawy nie jest szkolna indoktrynacja, nie jest nią w ogóle szkoła – taka czy inna. One są przykładem buntu wobec tych, którzy do takiej szkoły je wysłali. Odwrócenie się od wartości ważnych dla rodziców jest najprostszą metodą odreagowania frustracji, okazania buntu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 maja

"Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka."

Dziś w Kościele: wtorek V tygodnia Wielkanocy
+ dzień Powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Krzysztofa Magallanesa, prezbitera i Towarzyszy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Dz 14, 19-28; Ps 145 (144), 10-11. 12-13. 21 ; J 14,27-31a.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -