6 sierpnia
czwartek
Slawy, Jakuba, Oktawiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Z kosami na armaty

Ocena: 0
519

Bitwa pod Węgrowem należała do największych epizodów podczas powstania styczniowego i odbiła się szerokim echem w całej Europie.

Trzy tysiące polskich powstańców, mimo wielkiego wysiłku i heroizmu, nie dało rady przechylić szali całego powstania na swoją stronę, zwłaszcza że Rosjanie sprowadzili z pobliskich garnizonów znacznie liczebniejsze siły militarne. Polacy odznaczyli się jednak bohaterstwem, szybkością działania i niezwykle patriotyczną postawą.

Historycy przypominają, że wybuch postania w Królestwie Polskim został przyspieszony przez tzw. brankę, czyli przymusowy pobór Polaków do rosyjskiego wojska, co rozpoczęło się w styczniu 1863 r. W zamierzeniu mieszkańcy Węgrowa i okolic mieli byli żywymi tarczami w starciach Rosjan z Polakami, występując często brat przeciwko bratu. Jednak węgrowianie nie czekali na taki rozwój wydarzeń. Najwięcej kandydatów do branki było w Warszawie, stamtąd też oraz okolic Podlasia uciekło wielu rekrutów. Rosjanie opuścili swoje placówki w Węgrowie i Sokołowie Podlaskim (2 sotnie 24 pułku kozaków dońskich) kierując się w stronę stolicy. Wtedy powstańcy dowodzeni przez Władysława Jabłonowskiego, ps. „Genuejczyk”, objęli władzę w mieście w imieniu Rządu Narodowego. Wspomniany dowódca Władysław Jabłonowski (1841-1894) był z wykształcenia lekarzem i etnografem. Osobiście poprowadził pod Węgrowem atak kosynierów na armaty rosyjskie. Został ranny, wycofał się wraz z 800 innymi rannymi pod Siemiatycze. Po powstaniu był lekarzem w Bagdadzie. W ostatnich latach życia pracował jako lekarz w Albanii i Bułgarii. Swoje zbiory archeologiczne i etnograficznie przekazał Akademii Umiejętności.

Drugim dowódcą 500 żołnierzy bitwy pod Węgrowem był Jan Matliński (1827-1884), również z wykształcenia lekarz. Pod Węgrowem udało mu się zebrać 600 ludzi.

Kiedy rozeszła się wieść, że Węgrów przeszedł pod zarząd Rządu Narodowego, do miasta zaczęły zjeżdżać kolejni powstańcy, głównie wywodzący się ze wsi, w liczbie 3500 osób. Byli bardzo słabo uzbrojeni (widły, cepy, siekiery, drągi). Broń palną, głównie dubeltówki, miało 800 powstańców. W ramach wojny psychologicznej do władz rosyjskich dotarła informacja, że w Węgrowie jest już 6 tysięcy powstańców, na co wielki książę Konstanty zareagował gniewem i pragnieniem zemsty. Bał się najbardziej o Siedlce, oczywiście nie o ich mieszkańców, ale o infrastrukturę kolejową. Miasto było bowiem ważnym ośrodkiem komunikacyjnym na linii Warszawa – Moskwa.

Car Aleksander II nie tracił czasu. Natychmiast polecił księciu Konstantemu dokonanie krwawej operacji wojskowej. Do akcji zmobilizowano 3 bataliony piechoty, 2 sotnie kozaków i 6 dział. Grupa miała udać się koleją i wysiąść na stacjach w Łochowie i Małkini. Oddział dowodzony przez Mikołaja Krudenera liczył 2500 żołnierzy. Atakowano z różnych stron – od Małkini, Łochowa, Kałuszyna, Miednik, a także z Siedlec.

Powstańcze służby wywiadowcze Polaków powiadomiły dowódców o przygotowaniu Rosjan do ataku. W stronę wojsk rosyjskich znajdujących się w Łochowie skierowano 1000 żołnierzy, w kierunku Sielec 400. Naprzeciw nim rosyjski naczelnik wojennego okręgu siedleckiego generał Mikołaj Dreyer wysłał w kierunku Węgrowa dwa szwadrony smoleńskiego pułku ułanów. Polacy musieli się wycofać. Rosjanie uzupełnili liczbę żołnierzy i 2 lutego w mroźną, zimową noc rozbili obóz pod Szarutami.

Gdy zasypiali, około północy, zaskoczyli ich Polacy. Pod dowództwem Władysława Jabłonowskiego 800 kosynierów i 200 strzelców upozorowało atak na obóz, a gdy cała uwaga Rosjan została skierowana na jego odparcie, w tym czasie grupa szturmowa zaatakowała Rosjan od tyłu. Powstało ogromne zamieszanie, straty wśród Rosjan były duże (Jabłonowski szacował liczbę zabitych na stu, Rosjanie nigdy się do tego nie przyznali). Rosjan uratował ogień artyleryjski, który spowodował załamanie się ataku Polaków. Polski dowódca, który osobiście dowodził kosynierami, został ranny. Ci, którym udało się ocalić życie, zdołali wymknąć się do Węgrowa i zawiadomić o zaistniał sytuacji. Niestety, Rosjanie z czterech dział rozpoczęli ostrzeliwanie miasta, powodując pożary w drewnianej zabudowie. Poległych Polaków rozbierano z ubrań, rannych dobijano.

Postawa Polaków w bitwie o Węgrów poszła w świat. Francuski poeta i członek Akademii Francuskiej August Barbier napisał wiersz „Szarża węgrowska”, gdzie porównał atak polskich kosynierów na rosyjskie armaty do walk starożytnych Spartan i nazwał tę bitwę Polskimi Termopilami. Także Cyprian Kamil Norwid w wierszu „Vanitas” pisał:

„Grek ma więcej świetnych w dziejach kart
Niż łez… w mogile
U Polaka tyle Węgrów wart,
Tyle!... co Termopile…”.

O bitwie przypomina dziś głaz na mogile powstańców ustawiony w 1917 r. Każdego roku odbywają się przy nim uroczystości religijno-patriotyczne, grupy rekonstrukcyjne odtwarzają przebieg bitwy, a w miejscowej kolegiacie odprawiana jest uroczysta Msza Święta.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 sierpnia

Czwartek, XVIII Tydzień zwykły
+ Święto Przemienienia Pańskiego
«To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dn 7,9-10.13-14; Ps 97,1-2.5-6.9; 2P 1,16-19; Mt 17,1-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Nowenna do Matki Bożej Łaskawej w intencji Ojczyzny (5-14 sierpnia)
Dziś: parafia Miłosierdzia Bożego w Ząbkach

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter