20 października
środa
Ireny, Kleopatry, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Odpowiedzialność

Ocena: 0
1155

W czasach epidemii to jedno z najważniejszych słów.

fot.pixabay.com/CC0

A być może nawet najważniejsze. Gdyby ktoś nie zauważył to wciąż żyjemy w świecie, który wcale nie jest wolny od koronawirusa. Dlatego odpowiedzialność ma tak wielkie znaczenie. Na każdym polu naszego życia. Gdy wsiadamy do tramwaju lub gdy wychodzimy po pieczywo. Wszędzie tam, gdzie możemy zadbać o siebie, ale też o innych. Gdzie możemy i gdzie powinniśmy zachowywać się odpowiedzialnie. Moja pierwsza, po przymusowej przerwie, służbowa podróż pociągiem, sprzed dwóch tygodni, dała mi wiele do myślenia. Obowiązek noszenia maseczki? Pamiętało o nim niewielu pasażerów. Niestety. Dlatego każdy wsiadający do pociągu z zasłoniętymi ustami i nosem budził mój szacunek. Sam dawałem przykład, ale niewiele więcej mogłem zrobić.

O odpowiedzialności zapomniało też niestety bardzo wielu kibiców. Ich powrót na stadiony piłkarskie miał być świętem. Wyczekiwanym przez każdą ze stron. Szkoda, że w wielu miejscach o zakazach nikt nie chciał pamiętać. Część kibiców „miała je zwyczajnie gdzieś”. Żal mi tych ludzi. Bo jestem przekonany, że gdyby reakcją (i to natychmiastową) na takie zachowania było ponowne zamknięcie stadionów, właśnie ci nieodpowiedzialni staliby w pierwszym rzędzie oburzonych krzykaczy. Przecież im wolno, im się należy. W tym samym szeregu muszę ustawić sportowca, którego od lat podziwiałem. Novak Djoković jest wysoko na mojej osobistej liście ulubionych tenisistów. A właściwie powinienem napisać – był. Zachowanie Serba w trakcie pandemii mocno to zweryfikowało. Najpierw Djoković dał wyraz temu, że jest przeciwny ewentualnym szczepieniom, a jakby tego było mało, później zorganizował słynny na cały świat turniej towarzyski z udziałem kibiców. Potem była jeszcze impreza w pubie i w końcu coraz dłuższa lista zakażonych koronawirusem. Znalazł się na niej także Djoković. Serbski tenisista za to co się stało przeprosił. „Jest mi tak bardzo przykro, że nasz turniej wyrządził krzywdę” – napisał w oświadczeniu. Wszystko, co organizatorzy i ja zrobiliśmy w ostatnim miesiącu, robiliśmy z całego serca i ze szczerymi intencjami.” Może i były to dobre intencje. Jak jednak powszechnie wiadomo dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Dlatego nie dziwię się, że niektórym trudno uwierzyć w szczerą skruchę Djokovicia. Ja sam nie mogę pojąć czegoś innego. Nigdy nie zrozumiem, jak taki człowiek, idol, będący na sportowym świeczniku, dorosły mężczyzna może być tak nieodpowiedzialny?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 października

Środa, XXIX Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Jana Kantego, prezbitera
Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie,
której się nie domyślacie,
Syn Człowieczy przyjdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 12,39-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter