11 grudnia
wtorek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Uczucia coraz bardziej mieszane

Ocena: 0
519

Robert Kubica przeszedł drogę, jakiej nie życzyłoby się nikomu.

fot. Pixabay, CC0

Ponieważ w szkole była ostatnio na tapecie deklinacja, przykład dla moich czwartoklasistów miałem pod ręką. Przykład, który Państwu też jest dobrze (a może aż za dobrze?) znany. No to jedziemy. Kto? Robert Kubica. Kogo? Roberta Kubicy. Komu? Robertowi Kubicy… I tak dalej, niemal na okrągło.

Wiem, to już stało się nudne. Dlatego sądziłem, że sam tematu uniknę, by szanownych Czytelników nie zanudzić. Jednak się nie udało. Jednak się złamałem. Dlaczego? Bo im dłużej o powrocie polskiego kierowcy do Formuły 1 słuchałem i im dłużej o tym myślałem, tym trudniej mi było wszystko to przyjąć ze spokojem. Po pierwsze i najważniejsze, to czego jesteśmy świadkami, jest jak historia na całkiem dobry (niekoniecznie hollywoodzki) scenariusz filmowy. Robert Kubica przeszedł drogę, jakiej nie życzyłoby się nikomu. I za to, bez dwóch zdań, należą mu się brawa i ogromny szacunek. U mnie ma go na zawsze.

Formuły 1 można nie oglądać, można jej nie rozumieć, można się nią nudzić. Nie zmieni to jednak faktu, że w sportach motorowych to wciąż Himalaje. I wchodzą na nie tylko wybrańcy. A potrafi ą sobie w niej dobrze poradzić – jak kiedyś Kubica – jedynie wybitne jednostki. Dlatego zdarzyło się coś wyjątkowego w historii tego sportu. Człowiek, który w normalnym życiu byłby na rencie, będzie się ścigał z najlepszymi na świecie. Po drugie jednak…

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 49 (687), 9 grudnia 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 26 grudnia 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -