18 czerwca
wtorek
Marka, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Towarzyszenie w drodze

Ocena: 5
1378

„Kierownictwo duchowe? To dla świętych, ewentualnie dla gorliwych księży!”. Tymczasem pyta o nie coraz więcej osób świeckich. A może to praktyka dla każdego?

fot. Frayalo/Cathopic

Święci faktycznie często korzystali z porad duchowych innych osób. Jezus, choć objawiał się s. Faustynie i mówił do niej, to nieraz odsyłał ją do ks. Sopoćki czy o. Andrasza SJ. Duchowe towarzyszenie jest także elementem formacji kapłanów i zakonników. Poza tym funkcjonuje w niektórych wspólnotach kościelnych, również dla osób świeckich.

 


RAZEM DO EMAUS

– Kierownictwo duchowe jest cenne dla tych, również świeckich, którzy chcieliby zrobić postępy w życiu duchowym, przybliżyć się do Boga. Ważne jest także dla ludzi przeżywających kryzysy czy rozeznających wolę Bożą – wylicza o. Krzysztof Dyrek SJ, doktor teologii duchowości. Samemu trudno jest iść do Boga, a druga osoba może wysłuchać, poradzić, umocnić.

Takiej możliwości od dawna szukał Ignacy, mąż i ojciec. – U wielu świętych czytałem, że to dobra droga. Szczególnie ważne były dla mnie rady św. Faustyny – mówi. Sam rozmawia o sprawach życia duchowego z księdzem, u którego się spowiada. – Korzystam z tej pomocy, żeby lepiej „kontaktować się” z własnym sumieniem. Już sam fakt, że głośno się opowie o jakimś problemie przed kimś doświadczonym, często pomaga zobaczyć go we właściwym świetle – dodaje.

Potrzebę takiego wsparcia, aby się nie pogubić i mieć bardziej obiektywny osąd, dostrzega też Agata, która omawia z kapłanem kwestie życia wewnętrznego przy okazji spowiedzi. – Kiedyś czytałam Pismo Święte, próbując samodzielnie odczytywać i interpretować pewne natchnienia, np. żeby być otwartym na innych – mówi. Jednak w pewnym momencie zaprowadziło ją to na niewłaściwą drogę. Duchowe rady innej osoby pomagają uniknąć takich sytuacji.

Ks. dr Marek Szymula, teolog duchowości, wikariusz biskupi ds. formacji duchowieństwa w archidiecezji warszawskiej, przyznaje, że coraz więcej świeckich pyta w konfesjonale o kierownictwo duchowe. Szukają go osoby, które chcą rozwijać swoje życie wewnętrzne, lepiej żyć wiarą w codzienności i potrzebują w tym celu pewnych wskazówek.

Kapłani zwracają uwagę, że zakorzenione pojęcie „kierownictwo” jest nieprecyzyjne. Może się kojarzyć z narzucaniem swojego subiektywnego zdania. – Raczej dzisiaj skłaniamy się ku temu, żeby używać pojęcia „towarzyszenie duchowe” – mówi ks. Szymula. Porównuje je do sytuacji, gdy zmartwychwstały Jezus wraz z uczniami szedł drogą do Emaus. Uczniowie nie mogli zrozumieć, co się wydarzyło na Golgocie, byli zakłopotani, rozczarowani. A Jezus słowami Pisma Świętego zaczął rozświetlać ich wątpliwości. Nie mówił wprost, co mają robić, lecz towarzyszył im w rozterkach. Potem sami zrozumieli, jakie decyzje mają podjąć, gdy już zniknął, po połamaniu chleba. – Tak samo kierownictwo nie ma dostarczać gotowych rozwiązań, ale dawać wskazówki, jak realizować swoje powołanie i pełnić wolę Bożą – mówi kapłan.

 


STER WE WŁASNYCH RĘKACH

Agata zwraca uwagę na potrzebę własnej inicjatywy osoby korzystającej z kierownictwa. – Nie chodzi o to, że ktoś powie, co mam robić, ale towarzyszy mi, wspiera, pozwala spojrzeć na pewne sprawy z Bożego punktu widzenia – mówi. Ignacy również podkreśla osobistą odpowiedzialność. – Bywa, że uzyskuję tylko potwierdzenie własnego osądu, ale zdarzało się, że rozmowa całkowicie zmieniała perspektywę. Bywa też, że się z kierownikiem duchowym spieramy, ale oczywiście ostatecznie wszystkie decyzje podejmować muszę we własnym sumieniu – podkreśla.

Patrząc od drugiej strony, o. Dyrek wielką wagę przykłada do roztropności kierownika duchowego. Mądry duchowy towarzysz nie traktuje wszystkich tak samo, wysłuchuje, zanim coś oceni i do czegoś zachęci. Podprowadza pod decyzję. Czasem coś zaleci. Jest po to, by nie przeszkadzać, ale pomóc drugiemu człowiekowi spotkać się z Bogiem, usłyszeć Go.

Aby dobrze pomagać innym, sami kapłani potrzebują przygotowania. – To zależy od formacji księży, a tu dużo się zmieniło – mówi o. Krzysztof Dyrek SJ, który od lat pracuje w tej dziedzinie. – W seminariach diecezjalnych czy zakonnych rozmowa indywidualna jest podstawowym narzędziem formacji, nie tylko sakramenty i nie tylko modlitwa – dodaje. Własne doświadczenie korzystania z duchowego towarzyszenia jest już punktem wyjścia, by następnie pomagać innym. Zdaniem jezuity, choć są mistrzowie, szczególnie obdarowani, to każdy kapłan powinien być przygotowany do sprawowania kierownictwa duchowego i możemy też oczekiwać, by sam z niego korzystał.

 


OD SPOWIEDZI DO ROZMOWY

W praktyce znalezienie kierownika duchowego może wymagać czasu i wysiłku. Agata, która potrzebę kierownictwa duchowego odkryła w czasie rekolekcji ignacjańskich, rozglądała się potem za odpowiednią osobą. Sądziła, że to będzie sędziwy ksiądz i może jezuita, a znalazła takiego, który nie pasował do jej wstępnych wyobrażeń.

– Trzeba tego pragnąć, modlić się, by Bóg wskazał, i szukać – radzi o. Dyrek. Czasami możemy spotkać takiego kapłana w konfesjonale, czasami usłyszeć czyjąś homilię czy konferencję, która do nas przemówi tak, że zapragniemy porozmawiać z danym księdzem.

– Zwykle radzi się, aby osoba poszukująca pomocy na drodze życia duchowego rozpoczęła od systematycznej spowiedzi u jednego spowiednika. Kiedy dłuższy czas spowiada się u jednego księdza i spotka takiego, który rozumie problemy duchowe, potrafi je rozświetlać, to taka systematyczna spowiedź przeradza się w towarzyszenie duchowe – mówi ks. Marek Szymula. Dodaje, że towarzyszenie to nie polega na dawaniu nakazów czy fałszywym pobłażaniu, ale na prowadzeniu w wierności Słowu Bożemu i nauce Kościoła. – Gdy kapłan stopniowo poznaje daną osobę, potrafi jaśniej rozeznać, co się w niej dzieje, co ma na nią wpływ, czy poddaje się działaniu łaski, czy duchowi świata, własnej pysze i egoizmowi czy też złemu duchowi. Uczy spoglądać ją na siebie w perspektywie miłości Bożej – zaznacza.

Jednak spowiedź przed Wielkanocą, gdy kolejka do konfesjonału liczy kilkadziesiąt osób, albo w trakcie Mszy świętej nie sprzyja dłuższym rozmowom. – Zachęca się, by korzystać z tych miejsc, gdzie kapłani posługują w ciągu dnia i poza Mszą świętą. W Warszawie są takie możliwości. Albo prosić o poświęcenie więcej czasu poza konfesjonałem – radzi ks. Szymula.

 


TO NIE PSYCHOTERAPIA

Czy modlę się wystarczająco, czy za mało? Czego oczekuje Bóg ode mnie? A może należałoby bardziej zająć się rodziną i pracą, zamiast chodzić na nabożeństwa i rekolekcje? Czy mam wstąpić do kolejnej grupy parafialnej i modlitewnej, czy raczej wybrać formację duchową? Czy to właściwy moment, by powiększać rodzinę o kolejne dzieci? Co zrobić ze starszymi rodzicami? Jak pomóc zbliżyć się do Boga moim bliskim, krewnym czy przyjaciołom?

Takie nieraz delikatne kwestie, w których łatwo o subiektywną opinię, mogą się pojawić w trakcie rozmów. Jak sama nazwa wskazuje, kierownictwo dotyczy spraw duchowych, które jednak są zakorzenione w okolicznościach życia danej osoby. Pewne obawy wobec duchowego towarzyszenia mogą wynikać z tego, że zdarzały się nadużycia, gdy kierownik za bardzo ingerował w sprawy osobiste, np. pożycie małżeńskie.

Ignacy ma w tym zakresie pozytywne doświadczenie. – Często przychodzę do kierownika z problemami z życia rodzinnego, dostałem wiele dobrych rad, zawsze w kierunku dbałości o coraz większą jedność. Łatwo o pokusę, żeby przychodzić z problemami żony lub dzieci, ale chyba nie tędy droga. Myślę, że największym zyskiem z kierownictwa duchowego dla mojej rodziny jest to, że ja sam mam okazję zbliżyć się dzięki temu do Boga – mówi.

Z drugiej strony można też błędnie traktować duchowe towarzyszenie jako rodzaj terapii, coachingu, czy szukać wsparcia emocjonalnego u osoby, którą się lubi. Tymczasem sfera psychiczno-emocjonalna różni się od duchowej. W przypadku kłopotów w tym zakresie czasem trzeba szukać pomocy gdzie indziej, nie u duchowego towarzysza. Niekoniecznie trzeba też odczuwać wielką sympatię do kierownika, gdyż głównym celem jest poszukiwanie woli Bożej.

Ojciec Krzysztof Dyrek SJ podkreśla potrzebę dojrzałości kierownika, który musi być przygotowany na trudne sprawy. – W trakcie rozmów wychodzą różne problemy życiowe, gdyż żyjemy w pewnym kontekście domowym, społecznym, pracy, rodziny itp. Chcemy żyć „po Jezusowemu” w konkretnym środowisku – mówi. Duchowy towarzysz potrzebuje umiejętności oddzielania tego, co duchowe i ludzkie.

 


TAKŻE ŚWIECCY

Obydwaj kapłani dodają, że kierownikiem duchowym nie musi być koniecznie ksiądz. – Coraz częściej siostry zakonne i niektórzy świeccy, odpowiednio uformowani, też posługują jako kierownicy duchowi – mówi o. Krzysztof Dyrek. Warto wspomnieć, że w pewnym okresie dla młodego Karola Wojtyły takim kierownikiem był… krawiec, świecki: Jan Tyranowski.

Pisząc o towarzyszeniu duchowym w adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium”, papież Franciszek również nie zawęża tego pojęcia do duchownych. „Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy mężczyzn i kobiet, którzy mają doświadczenie w towarzyszeniu, znają sposób postępowania, w którym wyróżnia się roztropność, zdolność zrozumienia, sztuka oczekiwania, uległość Duchowi, byśmy chronili wszyscy razem powierzające się nam owce przed wilkami usiłującymi rozproszyć owczarnię” (Evangelii gaudium, nr 171).

Duchowe towarzyszenie wynika z tradycji poszukiwania mistrza czy nauczyciela. Ale jest związane także z tym, że w Kościele wszyscy jesteśmy braćmi, mamy jednego Ojca w niebie i wspieramy się nawzajem w drodze do Niego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 czerwca

Wtorek, XI Tydzień zwykły
Dzień powszedni
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 5, 43-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter