29 stycznia
środa
Zdzisława, Franciszka, Józefa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Opłatki z modlitwą

Ocena: 4.96667
682

Praca w opłatkarni jest ciężka i czasochłonna. Nadweręża nie tylko ręce, ale i kolana. Jednak, jak mówią siostry, żadnego wysiłku nie da się porównać ze współudziałem w przygotowaniu mieszkania dla Chrystusa w ludzkich sercach.

fot. archiwum Sióstr Bernardynek

Siostry bernardynki z Łodzi prowadzą opłatkarnię od przeszło 30 lat. Już podczas pieczenia opłatków myślą, jaka będzie Wigilia w danym domu, czy zwaśniona rodzina się pojedna.

– W latach 80. bp Józef Rozwadowski nalegał na matkę przełożoną, aby otworzyć opłatkarnię. Nasi księża zaopatrywali się w opłatki, komunikanty i hostie u sióstr sakramentek w Warszawie. One zaś nie dawały rady napiec na diecezję łódzką i warszawską – wspomina s. Józefa. Maszyny do robienia ciasta i nawilżacz z Niemiec czekały w klasztorze już od wielu lat, ale w tamtych czasach trudno było otrzymać pozwolenie na budowę klasztoru, a co dopiero na działalność gospodarczą. Pierwsze wypieki odbywały się nieoficjalnie.

– Opłatkarnia powstała w 1986 r. i ruszyła tuż przed Bożym Narodzeniem. Oprócz podstawowych, niezbędnych elementów matka przełożona zamówiła szafę do przechowywania nawilżonych komunikantów. I to wszystko dotarło do nas w jednym transporcie, 2 października. Niemiecką maszynę na dwanaście płyt pomógł nam zdobyć i sfinansować abp Władysław Ziółek, który był kiedyś naszym kapelanem. Poświęcił swój urlop, by głosić konferencje w kościołach, a przy okazji zbierał datki na naszą maszynę. W 1986 r. miała wartość dwóch mercedesów – opowiada s. Józefa.

Fachowcy z Niemiec uruchomili urządzenia i pokazali, jak ich używać. Pierwsze komunikanty były gotowe na Adwent 1986 r. Na początku marca siostry dopełniły formalności urzędowych, ale dopiero w okresie przemian ustrojowych działalność została przepisana na klasztor.

– Najpierw zaczęłyśmy na naszej maszynie piec komunikanty i hostie, ponieważ Niemcy nie znają opłatków wigilijnych. To jest zwyczaj polski, chociaż teraz, gdy Polacy rozjechali się po całym świecie, inni też go zapożyczyli. Maszyny do opłatków ze specjalnymi wzorami na górnej płycie są przeznaczone do hostii i opłatków wigilijnych. Teraz mamy pięć maszyn do opłatków wigilijnych i dwie do hostyjnych. Wielkość naszych opłatków dużych to 10 na 18 cm, a małych 6 na 10 cm. Mamy 20 hostii i każda ma inny wzór – wyjaśnia s. Józefa. – Przez wiele lat piekłyśmy opłatki całkowicie ręcznie, ale od zeszłego roku usprawniłyśmy produkcję, ponieważ pan, który robił te maszyny, zmodernizował projekt. Polega to na tym, że przy pomocy sprężarki wpychane jest powietrze, które pomaga otworzyć i zamknąć maszynę automatycznie. To bardzo nam ulżyło. Aktualnie pieką cztery siostry. Ja już nie piekę, ponieważ mam chore ręce, więc tylko pomagam przy sortowaniu. Starsze siostry, które są jeszcze sprawne, wkładają komplety do woreczków z kartką świąteczną.

Opłatkarnia daje siostrom wiele radości, bo jak zauważają, to typowa produkcja dla zakonnic. Niestety, dziś produkcję komunikantów, hostii i opłatków wzięły w swoje ręce prywatne firmy, pozbawiając w ten sposób zakony kontemplacyjne źródeł dochodu, i tak bardzo ograniczonego. – Jako siostry kontemplacyjne o klauzurze konstytucyjnej możemy prowadzić dzieła jedynie w obrębie klasztoru – wyjaśnia bernardynka. – Wiele zakonów kontemplacyjnych wciąż piecze opłatki i komunikanty, ale zbyt na ich produkty bardzo się zmniejszył – ocenia. Świeccy producenci rozwożą opłatki na miejsce, co stanowi duże udogodnienie. Nie bez znaczenia jest też konkurencyjność w cenie. Jak zauważa s. Józefa, czasem wystarczy grosz mniej, aby oferta skusiła nabywców.

– Mimo to istnieje duże grono księży, którzy chcą nas wspomagać – podkreśla. – Potrzebujemy środków finansowych na ogrzewanie, elektryczność czy leki dla chorych sióstr. Dawniej byłyśmy zakonem żebraczym. Teraz, kiedy kwestowanie się skończyło, naszą kwestą w duchu ubóstwa jest praca w opłatkarni i ogrodzie. Jesteśmy szczęśliwe, że matka Krystyna – która zmarła 28 listopada po długiej i ciężkiej chorobie – podjęła się kiedyś produkcji komunikantów, hostii i opłatków wigilijnych, ponieważ to dzieło i ta praca silnie przybliża nas do Pana Jezusa. Przygotowujemu Mu niejako mieszkanie, piekąc przaśny chleb, tylko z mąki i wody. Może świeccy producenci też się modlą przy pracy. Ale dla nas uwielbienie Boga jest pierwszym obowiązkiem.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 stycznia

Zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc.
Dziś w Kościele: środa, III tydzień zwykły
Czytania liturgiczne (rok A, II): 2Sm 7,4-17; Ps 89(88),4-5.27-28.29-30; Mk 4,1-20
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -