4 sierpnia
wtorek
Dominika, Protazego, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Powrót dziesięciny

Ocena: 0
16005
Czy w świecie, w którym każdy chce być najbogatszy, jednocześnie żądając, aby Kościół katolicki był coraz uboższy, jest jeszcze miejsce na oddawanie dziesięciny?
Na pierwszy rzut oka to pytanie czysto retoryczne. Słowo „dziesięcina” brzmi dziś równie archaicznie jak „umartwienie”. Gdyby któryś z księży spróbował powiedzieć na ten temat kazanie, zaraz odezwałyby się głosy oburzenia. Dlatego księża milczą. Ale o dziesięcinie zaczynają mówić świeccy.

– Oddajemy z żoną dziesięcinę od 25 lat. Regularnie, miesiąc w miesiąc – mówi Janusz Tarasiewicz, właściciel firmy poligraficznej z Warszawy, mąż i ojciec dwójki dzieci. – Dziesiątą część naszych dochodów wpłacamy na konto wspólnoty, której jesteśmy członkami, z przeznaczeniem na ewangelizację. Nigdy się nie zastanawialiśmy, co moglibyśmy sobie kupić za te pieniądze.

– Decyzja o oddawaniu dziesięciny była jedną z najmądrzejszych, jaką podjęliśmy w życiu – potwierdza Adam Bielawski, ojciec trójki dzieci, pracownik naukowy z Krakowa, który wraz z żoną praktykuje oddawanie dziesięciny od kilkunastu lat. Na pytanie, dlaczego dziesięcina, Janusz Tarasiewicz odpowiada prosto: – Nie chcemy włączać się w bezsensowny pęd ku temu, żeby gromadzić coraz więcej. Lepszy samochód, większy dom, nowszy tablet. I co, kolejna chwilówka? A może kredyt na dwadzieścia lat? Dzisiejszy świat zamydla nam oczy. Wchodzimy w wyścig, który nie ma końca. Bo nie chcemy mieć z żoną bałaganu w finansach. Dziesięcina pozwala się zatrzymać i zapytać siebie, co jest w życiu ważne.

Bogu, co boskie

– Od dawna uważamy, że dobra materialne, które mamy, nie są naszą własnością czy zasługą – mówią Anna i Tomasz z Jasła. – To, że zarabiamy mniej czy więcej, to Boży dar, który ma służyć nie tylko nam, ale także tym, którzy tego potrzebują. Pieniądze nigdy nie były dla nas celem życia. Im bardziej się nimi dzieliliśmy, tym bardziej było dla nas jasne, że nie musimy mieć dużo, aby godnie przeżyć. W końcu ile można gromadzić?

To jest właśnie prawdziwy sens dziesięciny. To nie haracz płacony Panu Bogu, by pobłogosławił ludzkim interesom. To uznanie, że do Niego tak naprawdę należy wszystko, co człowiek posiada. I że to On trzyma ster ludzkiego życia.

– Dla wielu katolików myśl o wpuszczeniu Boga w sferę materialną to niemal herezja. Kiedy mają problemy ze spłatą kredytu, nawet nie pomyślą, że można się pomodlić o konkretną kwotę. Kiedy mają nadwyżkę, do głowy im nie przyjdzie, że zamiast wymienić samochód na nowszy model, można wesprzeć ubogich lub wpłacić na konto parafii – mówi Anna, nauczycielka języka polskiego, mama dwójki dzieci. – Tymczasem Pismo Święte wiele razy wyraźnie mówi o tym, że Bóg wie, jak ważna jest dla człowieka kwestia finansów. Stary Testament mówi wprost o oddawaniu Bogu dziesięciny. Sam Jezus w przypowieściach wiele razy odnosi się do bogactwa i ubóstwa, płacenia podatków czy uczciwego zarządzania dobrami. Dlaczego więc sądzimy, że Boga stan naszego konta nie interesuje?

Dla Anny i Tomasza przygoda z dziesięciną zaczęła się wiele lat temu, gdy do ich parafii w Jaśle przyjechał franciszkanin, aby kwestować w imieniu Franciszkańskiego Sekretariatu Misyjnego.

– Powiedział, że za 100 zł rocznie można zapewnić kompleksową edukację jednego dziecka w Kongo. I wtedy nas olśniło – wspomina Tomek. – Byliśmy raczej biednym małżeństwem, ale 100 zł rocznie to była dla nas niewielka kwota, a gdzieś tam na końcu świata te pieniądze mogły odmienić czyjeś życie.

Podjęli się regularnego wpłacania pieniędzy na utrzymanie konkretnej dziewczynki. Jakiś czas później zaczęli wspomagać misję sióstr klawerianek na Wyspach Zielonego Przylądka. Tam wystarczyło 60 zł miesięcznie, by opłacić pełne utrzymanie jednego dziecka. Odkąd dołączyli do wspólnoty Emmanuel, dodatkowo comiesięcznym przelewem wspierają akcje ewangelizacyjne. A potrzeby nie są małe. Wspólnota organizuje rekolekcje dla małżeństw, dla młodzieży zza wschodniej granicy, polskie wakacyjne „mini” Światowe Dni Młodzieży w Wadowicach i Częstochowie, akcje ewangelizacyjne i wiele innych.

Janusza i jego żonę do płacenia dziesięciny namówili… protestanci. Na początku lat 90. oboje uczestniczyli w rekolekcjach głoszonych przez pastora. Mówił o tym, że wiara wyraża się w uczynkach. I że Bogu trzeba oddawać chwałę w sposób bardzo konkretny – także w sferze finansów. – Przeżyliśmy wiele zabawnych sytuacji. Kiedy przyszliśmy do kapłana w naszej parafii i po raz pierwszy oddaliśmy dziesięcinę, z wrażenia zaniemówił – wspomina Janusz.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 sierpnia

Wtorek, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera, patrona proboszczów i kapłanów
«Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-21.29 i 22-23; Mt 15,1-2.10-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter