13 lipca
poniedziałek
Henryka, Kingi, Andrzeja
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sześć wieków polskich prymasów

Ocena: 0
805

W czasach I Rzeczypospolitej prymas był najważniejszym dostojnikiem po królu. Dziś to godność przede wszystkim honorowa, czego wyrazem jest zachowanie pierwszeństwa podczas uroczystości kościelnych.

Katedra prymasowska w Gnieźnie. Fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Po raz pierwszy – już w III lub, według niektórych źródeł, w IV wieku – tytuł prymasa został nadany przez Stolicę Apostolską metropolicie Kartaginy, miasta w Północnej Afryce, położonego na terenie dzisiejszej Tunezji. Chodziło o podkreślenie ponadmetropolitalnej pozycji biskupa miasta, który miał przywilej konsekracji innych metropolitów i zwoływania lokalnych synodów oraz zawiadamiał inne Kościoły lokalne o dacie obchodów Wielkanocy. W wiekach późniejszych tytułem prymasowskim obdarzano biskupów diecezji, które stawały się najważniejszymi ośrodkami chrystianizacji w danym państwie.

 

Gniezno na czele

Kiedy w Polsce w 1375 r. powstała druga metropolia kościelna – w Haliczu, przeniesiona następnie do Lwowa – powstał problem prymatu hierarchicznego. Już w 1414 r. na Synodzie w Wieluniu biskupi przyjęli zasadę pierwszeństwa metropolity gnieźnieńskiego. Na Soborze w Konstancji (1414-18) przewodniczący polskiej delegacji arcybiskup gnieźnieński Mikołaj Trąba uzyskał dla siebie i swoich następców na stolicy metropolitalnej w Gnieźnie tytuł prymasa. Wtedy jednak nie przywiózł żadnego dokumentu w tej sprawie, a na Soborze był jedynie odpowiednio honorowany i zajmował miejsce między innymi prymasami. Kancelaria króla Władysława Jagiełły traktowała jednak abp. Trąbę jako prymasa i po raz pierwszy zwróciła się do niego w taki sposób w dokumencie z 14 marca 1418 r.

Na Soborze w Konstancji (1414-18) arcybiskup gnieźnieński Mikołaj Trąba
uzyskał dla siebie i swoich następców tytuł prymasa

Przez blisko sto lat następcy Mikołaja Trąby – wśród nich arcybiskupi Wojciech Jastrzębiec, Wincenty Kot, Zbigniew Oleśnicki, Fryderyk Jagiellończyk – nie występowali o pisemne potwierdzenie ich godności, co wskazywałoby, że nikt jej nie kwestionował. Formalnie Stolica Apostolska potwierdziła tytuł prymasa dla arcybiskupa gnieźnieńskiego w 1515 r. Papież Leon X nadał wtedy abp. Janowi Łaskiemu tytuł legata urodzonego (legatus natus). I choć w dokumencie nie wspominał o konkretnie związanych z tym przywilejach, to oprócz poddania jurysdykcji nad metropolią lwowską odwoływał się do uprawnień „jakie posiadają inni legaci, a szczególnie prymas Anglii w Canterbury na mocy prawa, przywileju i zwyczaju”.

Z tego tytułu prymas Polski miał prawo wizytacji biskupstw, zwoływać synody nie tylko prowincjalne, ale także narodowe, a jako „pierwszy książę” (primus princeps) mógł przewodniczyć obradom senatu. W połowie XVIII w. prymasi otrzymali przywilej noszenia szat purpurowych, przynależnych kardynałom. Prymasi mieli też przywilej błogosławienia królewskich małżeństw i przewodniczenia pogrzebom monarchów. Gdy Gniezno straciło znaczenie jako miasto, najczęściej rezydowali w Uniejowie, Opatówcu k. Kalisza, Skierniewicach i Łowiczu, a od XVIII w. w Warszawie. W stolicy mieszkali w Pałacu Prymasowskim wybudowanym przy obecnej ulicy Senatorskiej. Mieli też prawo bicia monety (z tego przywileju nie korzystali), a nawet lokowania miast czy ustanawiania w nich terminów jarmarków.

Na sejmie w 1572 r. arcybiskup gnieźnieński otrzymał przywilej z punktu widzenia państwa najważniejszy: sprawowanie funkcji interrexa podczas bezkrólewia. W tej roli zwoływał sejmy konwokacyjne i elekcyjne, wyznaczał czas i miejsce wyboru króla. Przyjmował poselstwa zagraniczne, powiadamiał dwory królewskie o śmierci króla i wyborze nowego. Formalnie ostatnim interexem był abp Władysław Łubieński, który w latach 1763-64, a więc między śmiercią Augusta II a koronacją Stanisława Augusta Poniatowskiego zarządzał Królestwem Polskim. Interrexem nazywany był jednak też kard. Stefan Wyszyński, a to z uwagi na doniosłą rolę, jaką odegrał w dziejach Kościoła i państwa polskiego w trudnych czasach po II wojnie światowej. Dlatego też został przez naród obdarzony tytułem Prymasa Tysiąclecia.

 

W czas niewoli

Władca Prus – nie bez racji – uważał tytuł prymasa za symbol wolnej Polski. Już po drugim rozbiorze Polski, w 1793 r., prymas Michał Poniatowski stał się poddanym Prus. Dwa lata później król pruski Fryderyk Wilhelm zabronił używania tytułu prymasowskiego abp. Ignacemu Krasickiemu, skądinąd zwanemu „księciem poetów polskich”. Również władze rosyjskie odmówiły mu prerogatyw względem diecezji leżących w zaborze rosyjskim.

Rząd pruski, zwłaszcza po Kongresie Wiedeńskim (1815) zabiegał o likwidację metropolii gnieźnieńskiej, z czym łączyło się zlikwidowanie tytułu prymasa. Papież Pius VII nie uległ tym naciskom i w 1821 r. połączył unią personalną stolicę arcybiskupią w Gnieźnie z Poznaniem. Arcybiskupi gnieźnieńscy Leon Przyłuski i Mieczysław Ledóchowski wyraźnie podkreślali, że są prymasami Polski, choć władze pruskie nie chciały tego przyjąć do wiadomości i nie cofały się przed próbą usunięcia z urzędu Przyłuskiego, a uwięzieniem Ledóchowskiego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 lipca

Poniedziałek, XV Tydzień zwykły
+ Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 1,10-17; Ps 50,8-9.16b-17.21.23; Mt 10,34-11,1
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter