19 lutego
wtorek
Arnolda, Konrada, Marcelego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Człowiek z misją

Ocena: 4.775
1671

Szerszej opinii publicznej dał się poznać głównie jako obrońca życia. Jaki prywatnie jest poseł Bartłomiej Wróblewski?

– Przede wszystkim jest wytrwały i konsekwentny – mówi jego żona Marta. – Gdyby nie te cechy, nie wiem, jak potoczyłaby się nasza znajomość; to on przekonywał mnie, że do siebie pasujemy. Bartek ma w ogóle dobre podejście do ludzi, łączące silny charakter i hołdowanie zasadom z łagodnością przekazu. Z cierpliwością i merytorycznie odpowiada na wszystkie komentarze na FB, choć zdarzają się wśród nich trudne, bolesne i niesprawiedliwe.

 

Pinochet i łacina

Tę opinię potwierdzają zarówno jego polityczni oponenci, ceniący go za wolne od emocji i oparte na argumentach wypowiedzi, jak i Witold Szczuciński, kolega z harcerstwa i liceum oraz towarzysz górskich wypraw: – To znakomity dyskutant, czasem prowokuje, ale zawsze wysłucha. Nie we wszystkim się zgadzamy, ale to nie jest powodem kłótni, raczej szermierki słownej. Nie da się z nim nudzić, co jest ważne podczas kilku-, kilkunastogodzinnych wypraw. A jeszcze ważniejsze – że można na nim polegać.

Witold Szczuciński wspomina wyjazd treningowy w Beskidy. Był grudzień, a oni biwakowali na szczycie. W namiocie było minus pięć stopni. – Byliśmy we trzech: w jednym namiocie Bartek z kolegą, w drugim samotnie ja. Bartkowi nie wystarczało pytać co kilka minut, czy żyję, w końcu wyszedł na minus piętnaście i zaprosił mnie do ich namiotu, aby i mnie było cieplej.

Z troski o rodzinę Witka nie wziął go ze sobą na Mount Everest. – Miałem już wtedy dwoje dzieci. Bartek czuł się odpowiedzialny za nie i za moją żonę – mówi kolega posła, który – dodaje – zawsze lubił chodzić własnymi ścieżkami. Koronę Ziemi zdobył samodzielnie. Trwało to 16 lat, ale góry pokochał jeszcze w liceum: najpierw schodził te polskie, potem wypuszczał się w Europę, wreszcie poza nią.

– Jako dziecko pochłaniałem jedną książkę dziennie – mówi Bartłomiej Wróblewski. – Wędrówki miały zweryfikować prawdę o świecie, którą wyczytałem w książkach. W Chile w 1998 r., prócz zdobycia jego najwyższego szczytu, moim celem było zobaczenie tego kraju po Pinochecie.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 6 (695), 10 lutego 2019 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 24 lutego 2019 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -