22 czerwca
sobota
Pauliny, Tomasza, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czas nadziei dla Libanu

Ocena: 0
1308

Bejrut jest największym miastem Bliskiego Wschodu, w którym tak barwnie i radośnie obchodzone było Boże Narodzenie. Trudno się dziwić: chrześcijanie, w większości maronici, stanowią tu ponad 37 proc. ludności.

fot. xhz

Klasztor maronicki w górach Libanu

Libańska stolica ma ponad 2 mln mieszkańców. W przeszłości była jedną z najbogatszych metropolii regionu; napływ uchodźców palestyńskich, ataki Izraela i próby ingerencji ze strony Syrii, a wreszcie walki wewnętrzne w Libanie zdecydowanie pogorszyły sytuację.

Ten niegdyś zamożny kraj przestał być spokojny. Wcześniej idealnie funkcjonował ścisły podział ról, obowiązujący zresztą do dziś. Chrześcijanie i muzułmanie mają po 64 miejsca w parlamencie. Prezydent musi być chrześcijaninem, premier – muzułmaninem sunnitą, szef parlamentu – muzułmaninem szyitą. To działa i stanowi kompromis, akceptowany przez zdecydowaną większość mieszkańców Libanu. Trzeba jednak mieć świadomość, że nie wszędzie jest bezpiecznie – są takie regiony, do których nie ma wstępu libańska policja czy nawet armia. Południowy Liban i północno-wschodnia część tego kraju kontrolowane są przez skrajny ruch islamistyczny Hezbollah, przez wiele krajów uznawany za organizację terrorystyczną.

 


UCZNIOWIE ŚW. MARONA

Kościół maronicki wyłonił się w VII w. i pozostaje w unii z Rzymem, odnowionej podczas wypraw krzyżowych. Jego nazwa pochodzi od św. Marona (po arabsku Maroun) – mnicha, pustelnika, kapłana i nauczyciela, cudotwórcy i uzdrowiciela, żyjącego w drugiej połowie IV w. – Niestety, po wojnie domowej 1990 r. znaczenie chrześcijan w Libanie zmalało. Spora liczba maronitów opuściła kraj, przede wszystkim emigrując do Brazylii, ale znaleźli się też w innych krajach, między innymi w Australii i Kanadzie – mówi tygodnikowi „Idziemy” maronicki ksiądz Georges Laoun z Bejrutu. – Za granicą żyje dziś kilka milionów maronitów. Ale oczywiście jest szansa, że przynajmniej część z nich prędzej czy później wróci do kraju, co zdecydowanie wzmocni naszą pozycję – dodaje.

I podkreśla, że szczególną rolę w kraju odgrywa prezydent – chrześcijanin. Sytuacja jest trudna, bo to jedyny chrześcijański szef państwa w regionie, wybierany demokratycznie, podczas gdy – jak podkreśla ks. Laoun – w innych państwach arabskich panuje raczej deficyt demokracji. Na przebieg wyborów usiłują też wpłynąć sąsiedzi Libanu. Paradoksalnie, gdy ten numer tygodnika „Idziemy” oddawany był do druku, kraj pozbawiony był prezydenta. Poprzedni, Michel Aoun (politycznie związany z Hezbollahem), zakończył swoją kadencję, ale parlamentarzyści nie byli w stanie wyłonić jego następcy.

– Niektóre regiony Libanu są podzielone ze względu na religię, ale generalnie muzułmanie i chrześcijanie współistnieją i żyją w tych samych regionach lub w bliskim kontakcie. Muzułmanie i chrześcijanie w Libanie funkcjonują w ramach tego samego społeczeństwa, dlatego współpracują w prawie każdym aspekcie życia – wskazuje ks. Georges Laoun. – Podczas świąt ulice Bejrutu i sklepy są pięknie udekorowane, a publiczne imprezy świąteczne odbywają się codziennie w prawie każdym zakątku miasta. Parady, festiwale, pokazy, światła, choinki… Wszystko to, aby uczcić Boże Narodzenie. Muzułmanie również biorą udział w obchodach Bożego Narodzenia, dekorując swoje domy i odwiedzając bożonarodzeniowe jarmarki i wydarzenia – dodaje.

Podobnie mówi maronickie małżeństwo, Leila i Fares Saadowie. – W Libanie muzułmanie i chrześcijanie w większości wiosek i miasteczek mieszkali razem aż do wojny domowej, kiedy zostali rozdzieleni. Z reguły to chrześcijanie opuścili te wioski i stali się uchodźcami we własnym kraju. Ale w ostatnim czasie większość wysiedlonych wraca do swoich wiosek i znów mieszka razem z muzułmanami – podkreślają. – I oczywiście, istnieje współpraca między muzułmanami i chrześcijanami: w partiach politycznych, firmach czy nawet rodzinach, bo są przecież małżeństwa mieszane – dodają.

 


RADOSNE ŚWIĘTA

W Libanie czas świąt rozpoczyna się w dniu św. Barbary, czyli 4 grudnia. Wtedy to w Bejrucie i innych miastach rozwieszane są świąteczne dekoracje – i tradycyjnie pozostają tam aż do 4 lutego nowego roku. A więc właśnie w „Barbórkę” organizowane są liczne imprezy świąteczne, rozpoczynające się od zapalania świateł na choinkach, koncertów bożonarodzeniowych i jarmarków świątecznych. Centrum Bejrutu ozdabiane jest ogromnymi symbolami pokoju, miłości i nadziei.

I właśnie ten rejon libańskiej stolicy przyciągnął bardzo wielu ludzi spieszących na bożonarodzeniowy 3. Festiwal Uliczny na Bejruckich Sukach (główna przestrzeń handlowa w mieście; suk to zazwyczaj targ w krajach arabskich), gdzie na straganach można kupić świąteczne specjały i prezenty, a na specjalnie ustawionych scenach artyści zabawiają zarówno dzieci, jak i dorosłych.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter