4 lipca
poniedziałek
Odona, Malwiny, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ukraina nie da się pokonać

Ocena: 0
489

Ta wojna udowodniła, że nie jesteśmy mieszanką rosyjsko-ukraińską, ale zjednoczonym narodem Ukrainy. - mówi bp. Radosław Zmitrowicz OMI, biskup pomocniczy diecezji kamieniecko-podolskiej, w rozmowie z Radosławem Molendą

fot. Misjonarze Oblaci MN

Od ponad trzech miesięcy obserwuje Ksiądz Biskup toczącą się na Ukrainie wojnę. Jak Ukraińcy ją znoszą?

Wojna zawsze bardzo rani lub wręcz niszczy człowieka – fizycznie i wewnętrznie. Wobec bezmiaru doświadczanego zła bohaterstwem jest nieraz już to, że udaje się zachować w sobie człowieczeństwo. I w tym wymiarze Ukraińcy w zdecydowanej większości tę próbę przechodzą zwycięsko. Widać, że nie popadają w beznadziejność, ale wielu zwraca się ku Bogu i w Nim szuka nadziei. Odwiedzając parafie, widzę, że tam, gdzie w kościołach przedtem modliła się jedna, dwie osoby, dziś modli się kilkadziesiąt.

Pamiętajmy jednak, że ta wojna trwa. Przechodzimy przez nią i nie wiadomo jeszcze, jak przejdziemy. Widać wśród ludzi ducha jedności, solidarności i gotowości obrony ojczyzny, ale są i tacy, którzy myślą tylko o swoim przetrwaniu, a jeśli się da, to i wykorzystaniu wojny, by szabrować, wynajmować drogo mieszkania tym, którzy własne stracili. Mamy tu wszystkie postawy, bo to są normalni, jak my, ludzie.

 

Upadaliby na duchu, gdyby Ukraina przegrywała?

Na szczęście nie przegrywa. Bardzo też pomaga to, że prezydent Wołodymyr Zełenski dobrze dźwiga prezydenturę, udało mu się zjednoczyć naród. Sami Ukraińcy są zdziwieni tym, jak twardo i w jedności potrafią stać po stronie ojczyzny, dzielnie się bronić, być ze sobą solidarni, pomagać jedni drugim. Nie bez znaczenia jest też to, że dobrze udaje się formułować przekaz o sytuacji na Ukrainie do świata.

Ta wojna udowodniła, że nie jesteśmy – jak sądzą niektórzy – mieszanką rosyjsko-ukraińską, ale zjednoczonym narodem Ukrainy. I to także buduje ducha Ukraińców. Wiele jest przypadków, kiedy nagle ktoś, kogo nie posądzaliśmy o gotowość do poświęceń, potrafi złożyć w obronie ojczyzny ofiarę z własnego życia. Z kolei ci niby porządni okazywali się kosmopolitami szukającymi tylko swojego dobra. Na szczęście tych pierwszych jest nieporównanie więcej.

 

Ukraińcy wierzą, że uda się Rosjan wyprzeć z Ukrainy?

Dominuje przekonanie, że Ukraina i jej naród tę wojnę przetrwają, nie dadzą się pokonać. I choć trudno mówić, że ktoś w ogóle wyjdzie z niej zwycięsko, to powszechne jest przekonanie, że nie zabraknie cierpliwości i determinacji, by niepodległość Ukrainy obronić. Czy powróci do granic sprzed aneksji Krymu? Czy uda się zachować całość terytorium sprzed 24 lutego? Na te pytania nikt dziś nie odpowie, jednak mimo niepewności, jak będzie, Ukraina walczy nie o rozejm na warunkach proponowanych przez Rosję, Niemcy czy Francję, ale walczy o wszystko. I nadzieja na to jest w Ukraińcach potężna.

 

Istnieją obawy, co jeszcze zrobi Putin?

Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jesteśmy na wojnie informacyjnej. W czasach, gdy przekaz medialny jest bronią w walce o to, kto kogo przechytrzy, kto czyjego ducha złamie, nie do końca można ufać temu, co do nas dociera. Nie wiemy na przykład, jaki jest stan zdrowia Władimira Putina. Trudno wniknąć w to, co myśli i do czego jest zdolny. Pytany o to wybitny szachista i strateg Garri Kasparow odpowiedział, że to niemożliwe.

Putin to człowiek z bardzo trudną przeszłością, otaczający się złymi ludźmi. W Rosji od stu lat dokonuje się selekcja negatywna. Bolszewicy przez dziesięciolecia eliminowali tych, którzy mogli ten kraj podnieść moralnie, cywilizacyjnie, gospodarczo, technicznie. Ci wartościowi – powiedzielibyśmy: inteligencja – nagle znikali albo zmuszeni byli uciekać na Zachód. Podczas II wojny światowej do walki w obronie ojczyzny w pierwszych szeregach szli ci szlachetniejsi, których na stracenie wysyłali stojący w dalszych szeregach łotrzy i tchórze. Także cały powojenny system ZSRR promował ludzi bez zasad. Jak więc dobry, zdrowy ma być dziś ten kraj i jego prezydent? Potrzeba ogromnej modlitwy za Putina i naród rosyjski, by zaczęli się z tej wszechogarniającej zapaści wydobywać. Popieram inicjatywy oddawania Rosji Bogu i Matce Bożej; tu potrzeba cudu. A na razie Rosja i jej prezydent są nieprzewidywalni.

 

Ta rzeczywistość rzuca nowe wyzwania Kościołowi na Ukrainie?

Z pewnością. Nowe i stare. Tematy, którymi od zawsze zajmuje się Kościół: miłość, Bóg, śmierć, życie, ofiara, dobro i zło, cierpienie, przebaczenie, prawda, życie po śmierci, nasza odpowiedzialność za siebie, za innych – to wszystko obecnie weryfikuje życie. Te tematy „przechodzą przez nas”, nabrały egzystencjalnej intensywności i nie można wobec nich pozostać obojętnym. Ludzie szukają na te pytania autentycznych, nie teoretycznych odpowiedzi, a Kościół pomaga je znaleźć, niosąc wszechstronną, nie tylko duchową pomoc. Rola do odegrania i misja Kościoła na Ukrainie jest dziś szczególnie ważna i pozostanie taka jeszcze przez długie lata po wojnie.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent UW, dziennikarz i publicysta związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Były redaktor naczelny portalu idziemy.pl. Członek Domowego Kościoła.
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lipca

Poniedziałek, XIV Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Elżbiety Portugalskiej
Poślubię cię sobie przez wierność.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 18-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter