13 grudnia
piątek
Lucji, Otylii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Stała Matka Boleściwa

Ocena: 0
735

Spójrzmy, w jaki sposób Maryja spełniła swoją macierzyńską posługę pod krzyżem Syna. Pomoże to nam odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób Kościół powinien naśladować Matkę Bolesną.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Znakomity mariolog polski z XVII w., Justyn Zapartowicz z Miechowa (zm. 1649), opisując Matkę Bolesną, kontrastuje ją z jednej strony z córkami jerozolimskimi (por. Łk 23,28nn), z drugiej strony – z matką machabejską (por. 2 Mch 7).

Płacz córek jerozolimskich nad Jezusem, skazanym na śmierć i dźwigającym krzyż, to płacz ludzi dobrej woli, ale zdezorientowanych. Widziały one w Nim jedynie niewinnie mordowanego człowieka, i nawet nie przeczuwały tajemnicy Bożej, jaka się wówczas dokonywała. Nie rozumiały, że ten Skazaniec umiera za nasze grzechy i z powodu naszych grzechów. Nie wiedziały, że płacz nad Jego męką jest bólem bezpłodnym, jeśli nie jest zarazem płaczem nad swoimi i swoich bliskich grzechami, które do tej męki doprowadziły. Współcierpienie Matki Bolesnej wolne było od tych niedoskonałości.

Zarazem Maryja pod Krzyżem różni się od matki machabejskiej. Tamta musi całym wysiłkiem woli i mocą z góry trzymać w ryzach macierzyńskie uczucia, ażeby spełnić swoją istotną macierzyńską posługę: pomóc synom wytrwać przy Bogu w momencie ich męczeństwa, dodać im otuchy i odwagi. Dlatego na twarzy matki machabejskiej nie widać płaczu. Jest to twarz kobiety, która przezwycięża samą siebie, gdyż rozumie, że złożyć Bogu ofiarę nawet z własnych synów jest jej bolesnym obowiązkiem.

 


CZYSTE ŁZY

Zupełnie inaczej Maryja pod krzyżem. Ona jest nie tylko Matką, ale również Dziewicą. Nie ma w Niej tego rozdziału, o którym wspomina Apostoł Paweł w 1 Kor 7,34: rozdziału między przywiązaniem do najbliższych a służbą Bożą. Chociaż matka machabejska potrafiła całkowicie opanować swoje ziemskie i uczucia i zachować się bez reszty po Bożemu, to przecież Matka Bolesna była tym od niej wyższa, że jej macierzyńskie uczucia nie miały w sobie żadnej skazy, którą musiałaby dopiero przezwyciężać.

Dlatego pobożność chrześcijańska nie waha się dostrzegać łez na Jej obliczu. Są to bowiem łzy czyste, łzy należącej bez reszty do Boga Niepokalanej. Płacząc nad swoim Synem, Ona płakała nad Bogiem, wzgardzonym i zabijanym przez ludzi.

Jezus ostrzegał kiedyś, że „kto by kochał syna lub córkę więcej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37). Można jednak – sądząc, że kochamy Jezusa – kochać jedynie skrojone na swoją małą miarę Jego wyobrażenie. Tak Go kochały córki jerozolimskie. Zapytajmy zatem, dlaczego w Matce Bolesnej nie było tego rozdziału między Synem i własnym Jego wyobrażeniem. Czemu należy zawdzięczać to, że Jej obraz Syna był prawdziwy, że łzy Jej były czyste?

Przecież to oczywiste: Matka Bolesna była doskonale zjednoczona ze swoim ukrzyżowanym Synem. Syn Boży i Jego Matka byli jakby „dwoje w jednym ciele”, Ona była poniekąd Jego własnym ciałem. Tradycyjna pobożność pasyjna nigdy nie miała co do tego wątpliwości: „Rany cierpiącego Chrystusa były ranami Matki Bolesnej”. Niekiedy można się nawet spotkać z twierdzeniem, że podobnie jak Ojciec i Syn są jednym Bogiem, tak Syn i Matka byli na Kalwarii jednym ciałem.

 


WSPÓŁUDZIAŁ W ODKUPIENIU

Nie lekceważmy tej intuicji, bo rzuca ona głębokie światło na Pawłową ideę dopełniania tego, czego brakuje męce Chrystusa. Tylko w takim stopniu możemy dopełniać braki udręk Chrystusa, w jakim jesteśmy członkami Jego Ciała. Otóż Maryja pod krzyżem była całkowicie i bez reszty zjednoczona ze swoim Synem, toteż Jej współuczestnictwo w dziele odkupienia było zupełnie szczególne. Aż do skończenia świata będzie Ona idealnym wzorem, realnie promieniującym na wszystkich, którzy „na swoim ciele dopełniają braki udręk Chrystusa, dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24).

Liturgiczna modlitwa na dzień Matki Bożej Bolesnej (15 września) wyraża prośbę, żeby Kościół mógł wraz z Matką cierpiącą uczestniczyć w męce Chrystusa i w ten sposób zasłużył sobie na udział w Jego zmartwychwstaniu. Również takie wezwanie wyraża wola Ukrzyżowanego, aby Jan – jeden z tych, których spodobało się Bogu uczynić fundamentem swojego Kościoła – wziął Ją za Matkę i był Jej synem (por. J 19,26n).

Jak widzimy, obraz Matki Bolesnej w pobożności katolickiej nie ma nic wspólnego z sentymentalnym obrazem płaczki, bezsilnie patrzącej na tragedię swojego Syna. Ani z obrazem stoika, który, skoro nie może obronić przed prześladowaniem najbliższej sobie osoby, stara się przynajmniej godnie zachować. Bezsilność Maryi na Kalwarii dotyczyła jedynie wydarzeń zewnętrznych. W sferze wewnętrznej Maryja dokonała wówczas wielkiej duchowej pracy współuczestnictwa w cierpieniach swojego Syna, Odkupiciela wszystkich. A ponieważ do uczestnictwa w cierpieniach Chrystusa powołany jest cały Kościół i każdy wierzący poszczególnie, Matka Bolesna jest tutaj dla nas niedościgłym wzorem.

 


MACIERZYŃSTWO KOŚCIOŁA

Przenieśmy nasze rozważanie na obraz innego ukrzyżowania, o którym często wspomina Apostoł Paweł: „To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu” (Rz 6,6).

Otóż chociaż razem z Chrystusem zostaliśmy ukrzyżowani dla grzechu, przecież ukrzyżowanie przez chrzest różni się głęboko od ukrzyżowania Chrystusa. Zbawiciel dał się ukrzyżować, bo dał się przygnieść grzechowi świata. Ukrzyżowanie dla grzechu jest dziełem łaski, ze wszech miar pożądanym. Dlatego Chrystus Pan pozwolił się ukrzyżować ludziom starego świata, aby w każdym z nas mógł zostać ukrzyżowany stary człowiek. Po to Syn Boży poddał się haniebnemu ukrzyżowaniu, aby nam wszystkim umożliwić ukrzyżowanie, które przywraca godność i wyzwala.

Toteż Matka Kościół uczestniczy w tym naszym ukrzyżowaniu głęboko inaczej niż Maryja pod krzyżem. Ona gorąco pragnie tego ukrzyżowania, do niego się przyczynia i raduje się z niego, gdyż dzięki niemu stajemy się dziećmi Bożymi, uczestnikami Bożej świętości i Chrystusowego zmartwychwstania.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 grudnia

Dasz światło życia idącym za Tobą
Dziś w Kościele:
+ piątek, II tydzień Adwentu, Wspomnienie św. Łucji, dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 48, 17-19;Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 ;Mt 11,16-19
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -