28 stycznia
wtorek
Walerego, Radomira, Tomasza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Świadkowie i wyznawcy

Ocena: 5
751

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Wspomniany już Tertulian w dziele „Do męczenników”, powstałym na przełomie II i III w., zwraca się do chrześcijan uwięzionych w Kartaginie, pragnąc dodać im otuchy i odwagi. Przyszłych męczenników uważa za świętych, nazywa ich „przyjaciółmi Boga” i prosi o ich orędownictwo. Żyjący nieco później św. Cyprian, biskup Kartaginy, podkreśla, że tylko Bóg może przebaczyć winy, ale zasługi męczenników mają przed Jego trybunałem ogromną wagę.

Oddając należną cześć męczennikom, szukano ich wstawiennictwa. Sporo tekstów dotyczących tego aspektu kultu świętych znajdujemy w kazaniach starożytnych autorów, wygłaszanych w rocznicę śmierci męczenników. Święty Hieronim (zm. ok. 420 r.) w dziele „Przeciw Wigilancjuszowi” (6,18-21) zdecydowanie broni kultu męczenników i ich mocy wstawienniczej: „Jeżeli apostołowie i męczennicy za życia mogą się modlić za drugich, kiedy jeszcze muszą się troszczyć o siebie, o ileż więcej po uzyskaniu nagrody, zwycięstwach i triumfach?”.

Wzywanie męczenników było powszechną praktyką Kościoła starożytnego, a zachowane teksty ukazują charakterystyczne dla modlitwy zwroty: módlcie się za nas, wstawiajcie się, pamiętajcie o nas. Wstawiennictwo świętych było – w opinii wiernych – jeszcze bardziej skuteczne, jeśli modlitwy były wymawiane blisko ich grobów. Co więcej, zmarłych często chowano blisko tych, którzy zostali uznani za świętych, aby mogli skorzystać z ich zbawczego wstawiennictwa. Święty Augustyn, który, podobnie jak św. Ambroży, poświęcił wiele ze swoich głębokich mów kultowi męczenników, wyjaśniał, że bardziej niż modlić się za zmarłego męczennika, należy starać się, aby on modlił się za nas.

 


CONFESSOR, CZYLI WYZNAWCA

Już w czasach prześladowań chrześcijan pojawił się inny ważny termin w kontekście kultu świętych: confessor, czyli wyznawca. Słowem tym oznaczano najpierw tych chrześcijan, którzy, wyznawszy publicznie swoją wiarę w Chrystusa przed trybunałem w czasie procesów, zostali ukarani więzieniem, torturami, wygnaniem albo w inny sposób, ale nie ponieśli męczeństwa. Byli bardzo szanowani przez chrześcijańskie wspólnoty, oczekując na śmierć, a jeśli zostali uwolnieni, zajmowali zwykle ważne miejsca w samym Kościele, bo byli traktowani jako ci, którzy doznali szczególnej pomocy Ducha Świętego. Ich modlitwy kierowane do Zbawiciela w intencji chorych i ich moc wstawiennicza za grzeszników były traktowane jako szczególnie skuteczne. W pewnym okresie dwa słowa, martyr i confessor, były niemal synonimami, ale już w II w. zaczęto precyzować terminologię: pierwszy rzeczownik – jak już wspomniano – wskazywał na tego, który oddał życie za wiarę, drugi natomiast na tego, który wiele wycierpiał, dał piękne świadectwo wiary, ale nie poniósł męczeństwa. Wydaje się, że po raz pierwszy spotykamy to rozróżnienie w sposób bardzo wyraźny w Liście o męczennikach lyońskich z 177 r.; ci, którzy przeżyli prześladowania, nie otrzymują tytułu martyr, ale confessor, o czym skrzętnie nas informuje Euzebiusz z Cezarei w swojej „Historii kościelnej” (V, 2.2-3).

Gdy zakończyły się prześladowania chrześcijan, słowem confessor zaczęto określać także biskupów, z racji na wymowne świadectwo wiary i przywiązania do Kościoła, i ascetów, którzy dali przykład radykalnego życia ewangelicznego i zaświadczyli o Chrystusie nie tyle w czasie tortur, ile przez praktykowanie cnót w codziennym życiu. W takim kontekście kult świętych biskupów stanowił pierwszy wyłom od zwyczaju oddawania czci jedynie męczennikom. Poszczególne gminy chrześcijańskie wpisywały nawet imiona swoich biskupów (pomijając tych, którzy zostali uznani za niegodnych) na specjalnych tabliczkach, które odczytywano w czasie niedzielnej Eucharystii. Jest rzeczą zrozumiałą, że jeśli któryś z pasterzy zapisał się szczególnie dobrze w pamięci wiernych, jego dies natalis, czyli rocznicę śmierci, rozumianej jako narodziny dla nieba, obchodzono w sposób wyjątkowo uroczysty i wypraszano łaski za jego pośrednictwem.

Wśród pierwszych świętych biskupów, którzy nie byli męczennikami, trzeba wspomnieć z pewnością św. Marcina z Tours. Nawet jeśli wcześniej uznano za takich św. Bazylego Wielkiego czy św. Hilarego z Poitiers, to jednak sława św. Marcina najbardziej przyczyniła się do rozwoju kultu wyznawców. Jego grób stał się z czasem ważnym miejscem pielgrzymkowym, rywalizującym z Rzymem i Compostelą; liturgiczne teksty napisane na jego cześć służyły za wzór dla innych wyznawców; od 461 r. każdego 11 listopada po dzień dzisiejszy obchodzi się święto na jego cześć.

 


PRZYJĘCI DO OJCZYZNY

Po św. Marcinie przyszedł czas na wielu innych świętych, męczenników i wyznawców, w późnej starożytności, w średniowieczu, w czasach nowożytnych, aż do naszego okresu, i do świętych, których niemal dotykaliśmy. Niech w czasie oktawy Wszystkich Świętych – i nie tylko – towarzyszy nam świadomość wielowiekowej tradycji i duchowej łączności z tymi, którzy zaświadczyli o Chrystusie i którzy – jak mówi Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele (n. 49) – „przyjęci (…) do ojczyzny i znajdując się blisko przy Panu, przez Niego, z Nim i w Nim nieustannie wstawiają się za nas u Ojca, ofiarując Mu zasługi, które przez jedynego Pośrednika między Bogiem i ludźmi, Jezusa Chrystusa, zdobyli na ziemi. (…) Ich przeto troska braterska wspomaga wydatnie słabość naszą”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest kapłanem diecezji płockiej, filologiem klasycznym i patrologiem, pracownikiem Stolicy Apostolskiej

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 stycznia

Kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką
Dziś w Kościele: wtorek, III tydzień zwykły, wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, prezbitera i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2Sm 6,12b-15.17-19; Ps 24,7-8.9-10; Mk 3,31-35
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -