27 stycznia
piątek
Przybysława, Anieli, Jerzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zapomniany spowiednik świętej

Ocena: 3.3
1157

 

W powszechnej świadomości to ks. Michał Sopoćko jest znany jako spowiednik świętej, o. Andrasz jest mniej rozpoznawalny.

Kiedy czytamy uważnie „Dzienniczek”, widzimy, że w rozeznaniu autentyczności doświadczeń mistycznych Faustyny obaj kierownicy duchowi byli zgodni, a s. Faustyna jednakowo ceni pomoc obu. „Udręki moje już dobiegają końca. Pan daje mi obiecaną pomoc, widzę ją w dwóch kapłanach – to jest w ojcu Andraszu i ks. Sopoćko” – notuje w „Dzienniczku” (141).

Obaj byli wielkimi, świętymi kapłanami. Ks. Sopoćko miał stopień doktora teologii i był profesorem teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, o. Andrasz miał natomiast pogłębione studium literatury ascetyczno-mistycznej i ono lepiej służyło praktyce duchowego rozeznania. Byli mniej więcej w tym samym wieku: Józef Andrasz 1891–1963, ks. Sopoćko 1888–1975.

Jest jeszcze jedna istotna okoliczność, która ma znaczenie w posłudze kierownictwa duchowego o. Andrasza. Jako jezuita odprawił on dwukrotnie całe „Ćwiczenia duchowe”: w nowicjacie oraz w czasie „trzeciej probacji” (rodzaj drugiego nowicjatu) przed ostatnimi ślubami. W ten sposób jako jezuita zapoznawał się z regułami duchowego rozeznawania, metodami modlitwy, ale przede wszystkim uczył się uważnie „badać” swoją duszę; rozeznawać duchy dobre i złe, oddziałujące na niego.

Co w naszym doświadczeniu pochodzi bezpośrednio od Boga? Co pochodzi jedynie z naszych ludzkich pragnień i potrzeb?

A co jest z inspiracji ducha ciemności? Były to zasadnicze pytania, jakie kierowała s. Faustyna do kapłanów, u których szukała pomocy. Tylko spowiednik, który jest w stanie „zbadać”, „rozeznać” duchy działające w nim samym, może pomagać innym duszom.

 

Jaki był wpływ o. Andrasza jako kierownika duchowego s. Faustyny po jej wyjeździe do Wilna?

O. Andrasz był do jej dyspozycji, ale sam nigdy nie szukał kontaktu i nie podejmował inicjatywy. Jezus dał s. Faustynie nowego przewodnika duchowego. A ona miała świadomość, że w razie potrzeby może odsłonić swoją duszę przed o. Andraszem.

O. Andrasz odegrał też niezwykłą rolę w rozwikłaniu trudnej sprawy dla s. Faustyny, jaką było jej gwałtowne wewnętrzne przynaglenie, aby wystąpić ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w którym żyła, i założyć nowe zgromadzenie, oparte na regule napisanej przez siebie. O. Andrasz odwodził ją od tego zamiaru, zdając sobie sprawę, że był to pomysł szalony. A gdy siostra nalegała na niego, powiedział jej, że może to uczynić, ale na własną odpowiedzialność. Dał jej do zrozumienia, że jest wolna. Siostra wpadła w duchowe ciemności i zamęt. Był to dla niej znak, że zamysł ten nie pochodził od Boga. Ostatnią spowiedź, w dniu śmierci (5 października 1938 r.), s. Faustyna odbyła u o. Andrasza.

 

Po drugiej wojnie światowej o. Andrasz zabiegał, najpierw u prymasa Hlonda, a po jego śmierci u prymasa Wyszyńskiego, o zawierzenie narodu polskiego Sercu Jezusa. Wydarzenie miało miejsce w 1951 r. i było ono w dużej mierze jego zasługą. Jak to możliwe, że ten święty kapłan został na dziesięciolecia właściwie zapomniany?

Był człowiekiem bardzo pokornym, skromnym. Nie obnosił się ze swoimi pracami i całym swoim zaangażowaniem na polu pisarskim, duszpasterskim. „Nie masz proroka w swojej ojczyźnie” – przysłowie to bardzo pasuje do sytuacji Józefa Andrasza. Rzecz znamienna, że to wierni świeccy, z terenów Sądecczyzny, gdzie urodził się i wychował o. Andrasz, zapraszają nas jezuitów, byśmy odkrywali świętość życia i posługi kapłańskiej naszego współbrata. To oni nas mobilizują, byśmy podjęli starania o wyniesienie na ołtarze tego wielkiego, gorliwego i pokornego kapłana. A poza tym – tak widocznie podoba się Bogu. Wierzę, że ma On swoje zamiary.

 

We wstępie do jego biografii autorstwa Stanisławy Bogdańskiej napisał ojciec, że jest on „wzorem kapłana na nasze czasy”.

O. Andrasz był kapłanem rozmiłowanym w Sercu Jezusa, gorliwym duszpasterzem, obdarzonym niezwykłą duchową i mistyczną przenikliwością, a przy tym skromnym i szlachetnym człowiekiem. Myślę, że w dzisiejszych czasach zagubienia, niewierności i grzechu jego kapłańska świętość może każdego, a szczególnie nas – zakonników i kapłanów – inspirować do nawrócenia. Jeśli dziś o nim mówimy, to nie po to, by sławić jego wielkość, ale by oddać chwałę Panu Bogu. Ona było sensem jego życia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 stycznia

Piątek, III tydzień zwykły
Powierz Panu swą drogę, *
zaufaj Mu, a On sam będzie działał.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 4, 26-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter