21 czerwca
piątek
Alicji, Alojzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Małżeństwo według Półtawskich

Ocena: 4.43333
44577

Wspólne życie dwojga ludzi zawsze wymaga wysiłku i starań. Przede wszystkim jednak trzeba zrozumieć, co znaczy małżeństwo i miłość małżeńska – mówi prof. Andrzej Półtawski.

Z mieszkania Wandy i Andrzeja Półtawskich rozpościera się wyjątkowy widok: Sukiennice i kościół Mariacki jak na dłoni. – Wszyscy stąd robią zdjęcia – zachęca do skorzystania z panoramy dr Wanda Półtawska. Wielu małżeństwom z problemami mieszkanie pani doktor przy ul. Brackiej jest jednak znane nie dla pięknych widoków.

Siadam w fotelu, po drugiej stronie stolika, przy którym rozmowy u pani doktor kończą się niekiedy późno w nocy.

– Sześćdziesiąt lat zajmuję się poradnictwem małżeńskim i widzę, jak ludzie przegrywają swoje małżeństwa. Potykają się nie na wielkich trudnościach, ale na głupich, drobnych sprawach dnia codziennego – mówi Wanda Półtawska.

Na pytanie, jak można wytrzymać z kimś 50 lat, pani doktor odpowiada, że trzeba chodzić na Mszę Świętą jak najczęściej, zgodnie z radą Jana Pawła II chodzić przynajmniej raz w miesiącu do spowiedzi, mieć stałego spowiednika – ojca duchowego i mieć poczucie humoru.


WIELKA WYGRANA

– Przed wojną w Polsce nie było prawa do rozwodu. Zarówno Kościół, jak i prawo państwowe chroniły trwałość rodziny. Dzisiaj ludzie, decydując się na małżeństwo, z góry zakładają, że to będzie „na próbę”. My wiedzieliśmy, że to jest na całe życie. Ludzie wtedy mieli pełną świadomość, że małżeństwo ma być trwałe i nierozerwalne – dodaje pani doktor.

Ona psychiatra, on filozof. – Dlaczego właśnie tę osobę wybrałem na małżonkę? Małżeństwo to taka wspólnota, w której ceni się całego człowieka. Dla mnie to wielka wygrana być mężem mojej żony. Mam świadomość, że ona jest osobą nieprzeciętną – mówi prof. Półtawski.

– Andrzej był pięknym chłopakiem, ale przede wszystkim imponowała mi jego mądrość – mówi Wanda Półtawska o mężu.

Zanim się poznali, nie myślała o małżeństwie. Po wyjściu z niemieckiego kacetu myślała, że może będzie zakonnicą. W lipcu 1945 roku w Żułowie u sióstr żartobliwie włożyła welon i pobiegła do ks. Tadeusza, którego tam poznała. „Ładnie mi?” – zapytała. „Bardzo ładnie” – odpowiedział kapłan, ale dodał: „Ty jesteś do działania w świecie. Poczekaj, skończ medycynę”.

Na trzecim roku studiów wyszła za mąż za Andrzeja Półtawskiego, studenta filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Sakrament małżeństwa przyjęli w sylwestrowy dzień 1947 roku. Po trzech latach na świat przyszła Kasia, potem Ania i wreszcie bliźniaczki Basia i Marysia.

– Dzieci i książki były wszystkim, co wtedy „mieliśmy” – wspomina Wanda Półtawska. Mieszkali w jednym pokoju z piętrowymi łóżkami. Na dole spały młodsze dziewczynki, na górze starsze. – Na początku mieliśmy stół z położonej na beczce deski przykrytej obrusem. Nikt z przyjmowanych gości nie domyślał się takiej konstrukcji. Używane meble otrzymywali stopniowo od przyjaciół.

– Dzisiaj młodzi chcą mieć od razu wszystko i dążą do posiadania różnych dóbr, a nie mają czasu na miłość. Za naszej młodości nie było w ogóle prądu elektrycznego, żadnej telewizji, internetu, a mieliśmy czas na patrzenie na świat, na rozmowy nie tylko o sprawach dnia codziennego, ale także o poezji, literaturze i czas na poznawanie siebie wzajemnie. Dzisiaj ludzie żyją stale w pośpiechu, w pogoni za różnymi dobrami materialnymi. Ten pośpiech zasłania wszystko inne, w pewnym sensie ludzie dziś nie mają czasu rozwijać miłości. A trzeba starać się działać razem, być ze sobą, razem dążyć do wspólnego celu. Jeżeli chodzi o nas, razem chodzimy po górach, razem do kościoła. Czasem Andrzej czyta mi głośno to, co lubię słuchać – opowiada dr Półtawska. Obydwoje działają na rzecz rodziny, od wielu lat w Papieskiej Radzie ds. Rodziny w Watykanie.

Zawarli sakrament małżeństwa jako ludzie dwudziestoparoletni, ale, jak całe to pokolenie, naznaczeni trudnymi przeżyciami okresu wojny i okupacji. On był żołnierzem AK, powstańcem warszawskim, więźniem obozu jenieckiego koło Magdeburga. Ona, aresztowana za działalność w harcerstwie i konspiracji, przeszła przez piekło KL Ravensbrück.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną.

Dziś w Kościele: piątek XI tydzień zwykły
+ wspomnienie dowolne św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 11,18.21b-30; Ps 34,2-7; Mt 6,19-23.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)